Głos Kultury

montaż 0

Piątkowa ciekawostka o…: Montaż nie zawsze prawdę ci powie

Magia montażu – bez tego zjawiska czynności w filmach trwałyby godzinami. Wszyscy kojarzymy te sceny, kiedy bohater w ciągu kilku prostych ujęć nagle staje się mistrzem sztuk walki lub przemieszcza się na drugi koniec świata między jednym a drugim cięciem. Rocky Balboa wbiega po schodach, bije mięsne tusze i wypija surowe jajko – to wystarcza, żeby zaraz był gotów do walki o mistrzostwo. Oczywiście dla nas to zaledwie kilka minut, podczas gdy dla bohatera mija wiele dni żmudnego treningu. Jednak za pomocą tego prostego zabiegu, filmowcy zawierają z nami niepisaną umowę, że niezależnie od tego, ile trudu i czasu trzeba poświęcić na opanowanie danych umiejętności lub pokonanie niewyobrażalnych dystansów, oni pokażą nam kilka migawek z tego okresu i on w zasadzie już minął. A my się na to zgadzamy, bo jest to wygodne także dla nas. Lecz nie zawsze wszystko wychodzi tak pięknie, a uproszczenia i ułatwienia są wręcz nielogiczne i gdyby obliczyć, ile naprawdę czasu potrzeba, aby dana filmowa scena się wydarzyła, uświadamiamy sobie, jak bardzo filmowcy robią nas w bambuko. Chcecie przykłady? Proszę bardzo.

0

O rodzinie i knedlach – Craig Thompson – „Kosmiczne rupiecie” [recenzja]

Kosmos to pojęcie (miejsce, przestrzeń?), które budzi tyle samo niepokoju, co fascynacji. Już sama jego niezmierzonośc i nieskończoność doprowadza ludzi do obłędu – a przynajmniej mnie. Wielu z nas (czego uczą nas w głównej mierze filmy z gatunku science fiction) widzi w nim nadzieję na to, że kiedy wszystko, co dobre, na naszej planecie ulegnie zniszczeniu – czy to przez nas samych, czy to przez jakieś zjawisko (inne niż nasza głupota) – to właśnie przestrzeń kosmiczna, ze swymi niezbadanymi i niezliczonymi gwiazdozbiorami i planetami przygarnie rodzaj ludzki i da schronienie. Jest w tym nawet jakaś logika, bo jako gatunek bezlitośne niszczący wszystko na swojej drodze – zarówno swymi rękami, nogami, jak i bezmyślnością – musimy upatrywać ratunku tam właśnie, gdzie nasza niszczycielska natura napotka opór w postaci nieskończoności. Do czego jednak dążę – o jednej z takich właśnie wizji, kiedy przestrzeń kosmiczna staje się dla ludzi nowym domem, opowiada komiks Kosmiczne rupiecie autorstwa Craiga Thompsona, w którym – na co nie sposób nie zwrócić uwagi – o pozytywne zawroty głowy przyprawiają zarówno oszałamiające kolory, jak i iście kosmiczne, pełne szczegółów rysunki.

Azyl 0

Co jest grane #86

Pierwszy dzień wiosny za nami, chociaż pogoda nie zachęca jeszcze do dłuższych spacerów. Jednak ci, którzy nie przepadają za siedzeniem w domu, zawsze mogą wybrać się do kina. Tym bardziej że od jutra wchodzi na ekrany aż dziewięć premier, wśród których – jak zazwyczaj – powinno znaleźć się coś dla każdego. Najwięcej widzów zgromadzi zapewne film Azyl, ze względu na to, że opowiada historię niesamowitej polskiej rodziny, państwa Żabińskich, którzy w czasie wojny ratowali i ukrywali Żydów. Obejrzeć będzie można także rozgrywającą się w kosmosie produkcję, a także najnowszy film opowiadający o Power Rangers. Będzie brytyjski horror ze stworem ze słowiańskiej mitologii w roli głównej, będzie polski kryminał, a także dramat, którego produkcją zajęły się różne kraje. Znajdzie się również coś dla dzieci. Sprawdźcie koniecznie, o czym opowiadają jutrzejsze premiery, i na co warto się będzie wybrać!

HEL 3 0

Kontrola naziemna do majora Toma – Jarosław Grzędowicz – „Hel 3” [recenzja]

Jaka przyszłość czeka nas za czterdzieści lat? Jarosław Grzędowicz, jak wielu autorów przed nim, spróbował odpowiedzieć na to pytanie, lecz jego wersja przyszłości sprawia boleśnie realne wrażenie. Jeden z czołowych polskich pisarzy fantastyki dokonuje niezwykle trafnych spostrzeżeń, które mocno korelują z tym, co widzimy na co dzień, i naprawdę nietrudno jest sobie wyobrazić świat ze stron Helu 3. I to nie za cztery dekady, ale całkiem niedługo, biorąc pod uwagę szybkość, z jaką postępuje technologia.