Głos Kultury

Ana, mon amour 0

Miłość na kozetce – Calin Peter Netzer – „Ana, mon amour” [recenza]

Miłość to słowo klucz jeśli chodzi o kino. Jest zapalnikiem dla tak wielu produkcji, że aż głowa mała. Na szczęście przybiera ona przeróżne postaci, dlatego podjęcie tego tematu w filmach wciąż, nawet po tysiącu obejrzanych produkcji, potrafi być ciekawe. Ana, mon amour jest przykładem takiego kina. Miłość została tu przedstawiona w sposób po dwakroć interesujący. Po pierwsze dlatego, że poszatkowana linia czasowa stanowi dla widza istne wywanie, a po drugie dlatego, że miłość z czasem dla samych zainteresowanych okazuje się być czymś zupełnie innym  – choć będą potrzebowali lat, aby to zrozumieć. Film Netzera nie jest łatwostrawną porawą, ale warto ją przełknąć, ponieważ stanowi wnikliwe studium pewnego uczucia, na które widz – patrząc z boku – może spojrzeć niczym początkujący psychoanalityk. Produkcja Ana, mon amour ukazuje się w Polsce dzięki dystrybucji Aurora Films, a Głos Kultury objął ją patronatem medialnym.

0

Życie jak żelazo – Jakub Małecki – „Rdza” [recenzja]

Jako o jednym z nielicznych, mówią o nim: „Z książki na książkę, coraz lepszy”, a przecież już debiutancka powieść spotkała się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Zdobywca Złotego Wyróżnienia Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, laureat stypendium „Młoda Polska” Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego; za zbiór opowiadań Ślady nominowany do tegorocznej nagrody Nike – o kim mowa? O jednej z największych młodych (zaledwie 35 lat) nadziei polskiej literatury – Jakubie Małeckim, szturmem podbijającym serca krytyków oraz publiczności. Jak głosi przytoczona na samym początku opinia, autor głośnego Dygotu oraz wspomnianych już Śladów, z każdym kolejnym dziełem ustawia sobie poprzeczkę coraz wyżej, dlatego też oczekiwania względem Rdzy – najnowszej powieści kolanina, były ogromne. Czy udało się więc Małeckiemu sprostać zadaniu i pokładanym w nim nadziejach? Czy specyficzny obraz polskiej wsi ponownie zachwyca? Czy Rdza to poważny kandydat do kolejnych w karierze pisarza wyróżnień? Po trzykroć TAK!

muzyczny radar 0

Dla każdego coś miłego? – „Muzyczny radar: elektronika” [recenzja]

Na początek muszę wyznać, że nie lubię składanek. Uważam, że wszelkie płyty wydawane pod szyldem Various Artists raczej są produktami skierowanymi do przysłowiowych Grażyn i Januszów, którzy jak kupią płytę z muzyką, to jest to coś wyciągniętego z koszyka, w pierwszym lepszym supermarkecie. Zasadniczo tego nie krytykuję. Czasami ludzie lubią sobie niezobowiązująco włączyć składak złożony z przebojów, nie musząc przy tym przeżywać artystycznych uniesień. Natomiast u mnie na półce takich płyt się raczej nie uświadczy. Punkt widzenia nieco zmienił mi się, gdy poznałem zestaw od Wydawnictwa Agora – Muzyczny radar: elektronika.

0

Mogą za nas mówić jedynie nasze obrazy – Dorota Kobiela, Hugh Welchman – „Twój Vincent” [recenzja]

Na film Doroty Kobieli i Hugh Welchmana wybrałam się po uprzednich zapewnieniach wielu osób, iż jest niesamowity. Po obejrzeniu zapowiedzi nie wątpiłam, że innowacyjne podejście do animacji filmowej niesie ze sobą olbrzymi bagaż emocji i musi odpowiednio na widza oddziaływać. Seans przerósł jednak moje oczekiwania. Twój Vincent to wyjątkowo wciągająca opowieść o człowieku, który cierpiał w nieprzychylnym mu świecie, a jego odejście okazało się równoznaczne ze zubożeniem świata sztuki. Na pewno po seansie można zapytać: dlaczego tylu artystów docenionych zostało dopiero po śmierci? Czemu żywot malarza w wielu przypadkach wiąże się z codziennością pogrążoną w melancholii? Postać Vincenta van Gogha, przedstawiana głównie we wspomnieniach bohaterów, intryguje i jestem pewna, iż jest w stanie wzbudzić zainteresowanie jego twórczością u tych, którym bliska nie była. Przepiękne kadry, poruszająca muzyka, trafne dialogi. Oto historia, która porywa i porusza.

popowego konesera 0

Tygodnik popowego konesera #11

Tygodnik wraca, żeby ogłosić następującą informację: pop wciąż potrafi pozytywnie zaskoczyć. Wśród niespodzianek m.in.: intymne zwierzenia norweskiego duetu, elektroniczna orgia dla miłośników lat osiemdziesiątych, urzekający hymn na cześć nocnych, miejskich eskapad oraz surrealistyczna wycieczka do nieznanych zakamarków naszej percepcji. Poza tym, otrzymujemy jeszcze dwa powroty oraz odrobinę swawolnej zabawy na deser. Miłego odsłuchu i do zobaczenia za tydzień!