Rój

Wielogłosem o…: „Rój”

Media donoszą, że w ostatnim czasie obserwuje się wzmożone wymieranie pszczół. Tego samego nie można jednak powiedzieć o literaturze, gdzie stają się głównymi bohaterkami. Przykładem niech będzie choćby: Historia pszczół czy właśnie Rój. Ten ostatni swoim przesłaniem przypomina antyutopijny świat przedstawiony w Folwarku zwierzęcym Orwella. Jeśli komuś się wydawało, że temat zagrożeń płynących z systemów totalitarnych i biurokratycznych mechanizmów został już wyeksploatowany, to się myli. Tym razem społeczeństwo reprezentowane jest przez społeczność ula, które zostaje kompletnie podporządkowane królowej i  zhierarchizowane. Nie ma tu miejsca na odmienność czy samodzielność. Każda pszczoła jest jedynie niewiele znaczącym trybikiem. Jakakolwiek niesubordynacja jest srogo karana, a wszystko to, by zachować ład wewnętrzny będący warunkiem przetrwania gatunku.

WRAŻENIA OGÓLNE

Magdalena Kurek: Rój to ciekawie napisana książka o życiu pszczół. Nie będzie chyba nadużyciem, jeśli nazwę ją powieścią paraboliczną, stawiającą wiele uniwersalnych pytań. Jeśli jednak chcemy porównywać ją z książkami opisującymi antyutopijny świat czy totalitaryzm, to niestety powstało kilka dużo lepszych książek.

Małgorzata Kilijanek: Życie pszczół to podstawowa tematyka Roju. W powieści pojawia się wiele metafor i jak najbardziej uznaję ją za paraboliczną, jednak moje odczucia pokrywają się z odczuciami Magdy. Na początku lektury uważałam pszczelą społeczność za alegorię totalitarnego państwa, jednak z każdą kolejną stroną znaczenie to słabło. Wiele analogii życia pszczół do istnienia ludzi obecnych było w poszczególnych rozdziałach, jednak sądzę, że wynika to z pewnych naturalnych podobieństw obu istnień, a nie usilnych starań autorki.

ZALETY I WADY POWIEŚCI

Magdalena: Zacznę od zalet. Przyznać trzeba, że Rój to powieść nieszablonowa, choć często porównuje się ją do Folwarku zwierzęcego. Ponadto widać, że autorka sumiennie przygotowała się do tematu i zgłębiła wiedzę dotyczącą pszczół. Przełożenie życia i obyczajów tych małych żółtych owadów na fabułę powieści zasługuje na pochwałę. Bo, mimo że książka jest fikcją literacką, to jednak znajdziemy w niej wiele prawdziwych informacji.

Jeśli chodzi o wady, to mam wrażenie, że autorka w jednej powieści chciała zmieścić zbyt wiele wątków (naturalne środowisko, zagrożenie stwarzane przez człowieka, nawiązanie do totalitaryzmu, feminizmu, samotnego macierzyństwa). Cóż, czasem mniej, znaczy lepiej.

Małgorzata: Ja zacznę od wad. Z pewnością wielowątkowość czasem sprawiała trudność w odbiorze, odnosiłam kilkukrotnie wrażenie, iż narracja momentami traci spójność (raz opisy zbyt szczegółowe, zaraz zbyt ogólne). Ponadto, aluzje dotyczące feminizmu czy gloryfikacji (samotnego) macierzyństwa są nazbyt wyraźne, autorka narzuca czytelnikowi własne poglądy, czego nie da się nie zauważyć. Folwark zwierzęcy bardzo cenię i wszelkie porównania Roju do książki Orwella uważam za przedstawiane na wyrost.

Książka Paull z pewnością liczy więcej zalet niż wad – to proza inteligentna, pełna akcji i szczegółowych opisów zdarzeń. Mając za sobą przyswajanie wiedzy biologicznej, m.in. dotyczącej pszczół, odczuwałam satysfakcję, mogąc czytać informacje o ich życiu, niebędące fikcją, lecz faktem. Dzięki temu można przyznać, iż Rój niesie ze sobą także wiedzę, która nie dość, że ciekawa, może okazać się również przydatna. Warto wiedzieć, jak funkcjonuje owadzi ród, od którego zależy nasze życie. W końcu gdyby nie zapylanie kwiatów przez pszczoły, nie dość że rośliny nie wydawałyby owoców będących pożywieniem, to liczba gatunków oraz ilość roślin zmniejszałyby się, w efekcie czego zabrakłoby wystarczającej ilości tlenu… Skutki takiego zdarzenia przedstawione zostały w odcinku Hated in nation serialu Czarne lustro i wydaje mi się, że nikt nie chciałby ich doświadczyć. Kolejnym elementem, będącym zaletą książki Laline Paull, jest wciągająca i dynamiczna fabuła, dzięki której czytelnik ma ochotę jak najszybciej poznać dalsze losy wyjątkowej Flory.

NAJBARDZIEJ ZAPADAJĄCY W PAMIĘCI FRAGMENT

Magdalena: Żądza to grzech. Próżność to grzech. Bezczynność to grzech. Niezgoda to grzech. Łakomstwo to grzech. Pozostaje modlić się: Matko Nasza, któraś jest przy nadziei. Święć się Łono Twoje. Bądźcie Gody Twoje… i bić pokłony. Oto katechizm pszczół. I to on zapadł mi w pamięć. A pierwsze przykazanie brzmi: podporządkowanie, posłuszeństwo, służba. To zasady panujące w ulu, na czele którego stoi Królowa. Jej oblicze dostępne jest tylko nielicznym, dobrze urodzonym pszczołom. Reszta zna ją tylko z opowieści i zasad, bo nigdy nie będzie dane im jej zobaczyć. To przywilej dla wybranych. Jednak mimo wszystko jednej robotnicy udaje się ujrzeć królową w swej komnacie. Co więcej, mogła z nią nawet porozmawiać! Kim zatem była ta, dla której zmieniono zasady? Kim była ta, która naruszyła hierarchię roju, uchodzącego za trwały i nienaruszalny? Póki co, nie zdradzam.

Małgorzata: Nie wyobrażałam sobie nigdy wcześniej, jak wiele niebezpieczeństw czyha na jedną pszczołę, która wyruszyła z ula w celu zdobycia nektaru. Nie podejrzewałam również, jak wielka konkurencja pojawia się między osami a pszczołami. Najbardziej w pamięć zapadł mi fragment pułapki zastawionej przez nieprzyjaciółkę z rodu os, w którą wpadła główna bohaterka, kiedy żądza zaspokojenia własnych potrzeb wygrała z oddaniem społeczności i wydawało się, iż zostanie przypłacona życiem. Nie zapomnę również sceny batalistycznej oraz tego, ile szkód ulowi wyrządziła napaść przez wielką osę. To niesamowite, jak fascynującą opowieścią może stać się przedstawienie życia stworzeń, na które każdego dnia nie zwraca się zbytnio uwagi, a są przecież wszechobecne.

OMÓWIENIE WYBRANYCH POSTACI

Magdalena: Zacznijmy od początku. Każda z grup pracujących w roju ma swoje zadania, które stara się sumiennie wykonywać. Flora jako przedstawicielka najniższej kasty nie może wytwarzać Wosku, gdyż jest nieczysta, nie może z Propolisem pracować, albowiem jest niezdarna, nie wolno jej też pokarmu zbierać, bo smaku jest pozbawiona; może tylko sprzątać, a wszyscy mogą jej pracą kierować. Flora 717 jest jednak inna. I nie boi się pytać, a nawet przeciwstawić. Przede wszystkim od samego początku jako jedyna odznacza się silną osobowością. Jest odważna, zadziorna i niejednokrotnie wychodzi poza utarte schematy. Przesadą nie będzie, jeśli powiem, że jest buntowniczką i indywidualistką. A to wbrew odgórnie przyjętym zasadom. Dodatkowo odznacza się także wyglądem. A powszechnie wiadomo, że ułomności oznaczają, że w ulu krąży zło. Gdzieś skrywa się bezbożna heretyczka, która waży się wykradać Królowej Jej święte Macierzyństwo. Stąd biorą się choroby i ułomności. Z jej nieczystego pomiotu. Nikogo  nie interesuje, że to, co ją wyróżnia, może też stanowić o jej sile czy naturalnych predyspozycjach. Będąc jednym z elementów funkcjonowania ula i mimo że niejednokrotnie stanowi przedmiot licznych uwag, ubliżeń – jest posłuszna. Do tego była bowiem przyzwyczajona – do posłuszeństwa. Wszystko zmieni się jednak wraz z przejmowaniem nowych obowiązków, poznawaniem skrywanych sekretów i co ważniejsze – posiadaniem własnego jajka.

Małgorzata: Kolejne szczeble w społeczności zajmują przedstawicielki różnych rodów: Szałwie, Osty, Cyklameny, Melissae, Maki, Wrzosy… a każda z nich pracuje w innej części ula, jako zbieraczka, pracownica Służb Oczyszczania, wartowniczka, sprzątaczka, kapłanka, opiekunka w Wylęgarni czy policjantka. Poza Florą 717, którą opisała Magda, najbardziej intrygującą postacią jest Królowa. To osobniczka, która roztacza wokół siebie Matczyną Miłość, wprowadzając pozostałe w trans i rytuał Oddania. Niebywałe, co obecność Świętej Matki potrafi uczynić innym obywatelkom ula, które zdają się być od niej całkowicie zależne. Nie tak łatwo jednak mieć z nią styczność, możliwość ujrzenia jej staje się ogromnym zaszczytem. Nic dziwnego, że udaje się to Florze, która od urodzenia wydaje się szczególnym okazem przedstawicielki swojego rodu. Poza płcią żeńską obecne są w społeczności także trutnie, czyli Męskie Mości, traktujące przedmiotowo koleżanki z ula. Trutnie oczekują od pszczół usługiwania, dostarczania nektaru i oczyszczania futerka. W razie sprzeciwu nie wahają się wykrzyczeć: Wstawaj i rób co mówię… Albo Akt Miłosierdzia! Warto wspomnieć, iż Akt Miłosierdzia to po prostu śmierć. W dodatku o ile w przypadku mieszkanek ula najważniejsza zasada to: Podporządkowanie, Posłuszeństw, Służba, o tyle przedstawiciele męskiej części głoszą hasło: Zlot, Kopulacja, Koronacja.

STYL I JĘZYK POWIEŚCI

Magdalena: Moim skromnym zdaniem autorka przesadziła z liczbą metafor i barwnych opisów. Ta “poetyckość” sprawia, że trudno przebrnąć przez niektóre fragmenty książki. Dodatkowo spłaszczony opis dramatyzmu poszczególnych sytuacji i brutalności wobec pszczół nie do końca oddaje emocje, które chyba chciała przekazać autorka. Coś jednak sprawiło, że mimo to chciałam poznać tajemnice ula.

Małgorzata: Nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że język łagodzi przedstawianą wielokrotnie brutalność, co wywołuje zastanowienie. Myślę, iż w przypadku takich zarzutów należałoby zapoznać się z językiem oryginału, ponieważ tłumaczenie nigdy w stu procentach nie odda tego, co chciał przekazać autor. Styl autorki jest jednak przekonujący, ponieważ w czasie czytania można odnieść wrażenie, jakby samemu było się niewidzialnym obserwatorem, podążającym za Florą 717 po ulu i przestworzach.

WYDANIE

Magdalena: Okładka zbudowana jest z plastrów miodu, a więc konstrukcji złożonej z przylegających do siebie sześciokątnych komórek. Z książki dowiadujemy się, że służą one pszczołom do gromadzenia pokarmu. Idealnie więc informuje czytelnika, czego może się spodziewać w środku: opowieści tylko i wyłącznie o pszczołach.

Małgorzata: Plastry miodu i rysunek pszczoły na okładce doskonale współgrają z fabułą powieści, są właściwą jej zapowiedzią. Dodatkowo projekt oprawy jest estetyczny, a połączenie koloru żółtego z czarnym idealnie odwzorowuje ubarwienie bohaterek powieści.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Magdalena: Rój to powieść przejmująca, pouczająca i, co ważne, skłaniająca do dalszej refleksji – zarówno jeśli chodzi o warstwę dosłowną (czyli zjawiska masowego wymierania pszczół), jak i metaforyczną. Laline Paull udowadnia, że opisywanie przyrody może być zarówno barwne, jak i interesujące. Dzięki niej poznajemy dokładną strukturę ula, podział na kasty i bardzo szczegółowy sposób funkcjonowania tych małych i, wydawałoby się, niepozornych owadów.

Małgorzata: Książka Paull to opowieść wciągająca i dająca do myślenia. Nawet jeśli wraz z biegiem wydarzeń traci prezentowaną początkowo wyraźnie metaforyczność i wzniosłe znaczenie, to wciąż jest pozycją, którą odnieść można do życia ludzkiego. Jej nadrzędną rolą jest jednak przedstawienie społeczności pszczół, w której doszukać się można ustroju matriarchalnego. Rój to powieść paraboliczna, stawiająca pytania dotyczące bezpieczeństwa, wolności i buntu jednostki. Choć nadmiar wątków, które chciała w niej zawrzeć autorka, może sprawiać wrażenie małego chaosu, to w odniesieniu do lektury całej książki zamieszanie to zanika. Najlepiej jednak skupić się na dosłownym odczytaniu lektury i zgłębić losy żółto-czarnych owadów, które okazują się fascynujące. W „Sunday Times” napisano iż, Rój zmieni sposób, w jaki patrzymy na świat. Uważam, iż pozycja ta zmieni sposób, w jaki patrzymy nie na świat, ale na pszczoły. Po lekturze, zanim czytelnikowi przyjdzie do głowy zabicie przedstawicielki pszczelego rodu, która wpadła do mieszkania, zastanowi się on kilka razy i zapewne z tego pomysłu zrezygnuje.

Fot.: Prószyński i S-ka

Rój

Write a Review

Opublikowane przez

Małgorzata Kilijanek

Pasjonatka sztuki szeroko pojętej. Z wystawy chętnie pobiegnie do kina, zahaczy o targi książki, a w drodze powrotnej przeczyta w biegu fragment „Przekroju” czy „Magazynu Pismo”. Wielbicielka festiwali muzycznych oraz audycji radiowych, a także zagadnień naukowych, psychologii społecznej i czarnej kawy. Swoimi recenzjami, relacjami oraz poleceniami dzieli się z czytelniczkami i czytelnikami Głosu Kultury.

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Tagi
Śledź nas
Patronat

1 Komentarz

  • „Rój” to faktycznie przejmująca i refleksyjna powieść. Czytaliśmy ją z dużą przyjemnością i choć zawiera sporo metafor to jest jednym z tych tytułów, które pozostają w pamięci nawet po zakończeniu lektury. Świetna recenzja – jak zwykle czytaliśmy z wielkim zainteresowaniem. :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *