Zmieniliśmy podejście – wywiad z T, wokalistą i basistą Inglorious

Inglorious

Tarnowscy black metalowcy z Inglorious powracają z nowym materiałem zatytułowanym Eternal Chaos. Płyta, nie powiem, spodobała mi się, więc tym chętniej porozmawiałem z T, odpowiedzialnym w kapeli za głos i bas. Zapraszam do lektury.

Gratuluję Wam nowego krążka. Eternal Chaos brzmi potężnie i chętnie masakruje nim swoje bębenki słuchowe. Jak sądzę, świeżo po wydaniu krążka jesteście zadowoleni z efektu końcowego?

Witam i dziękuję za uznanie. To bardzo miłe słyszeć takie słowa, mając gdzieś w pamięci to, ile czasu, pracy i „serca” włożyliśmy w napisanie i nagranie tego albumu. Fajnie, że słuchanie naszej muzyki sprawia tobie i wielu innym słuchaczom frajdę. Spływa do nas wiele pozytywnych recenzji i opinii o tej płycie. Zgodzę się nieskromnie z tobą, że album brzmi naprawdę bardzo dobrze i nie jest to pojedyncza opinia. Reasumując, zdecydowanie potwierdzam twoje przypuszczenia, jesteśmy bardzo zadowoleni z tej płyty, niestety sprawdza się przysłowie, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia” i powoli robimy się zajebiście głodni.

Wydaje się, że Wasz debiut Death Syndrome – The Second Step to Hell Eternal Chaos łączy niewiele poza osobą producenta – Krzysztofa Godyckiego. Rozwinęliście się przez te pięć lat w sposób niesamowity i szczerze mówiąc, gdybym usłyszał obok siebie obydwa materiały, nie znając ich wcześniej, pomyślałbym, że nagrały je zupełnie inne kapele. Co zmieniło się w podejściu do tworzenia u Was przez ostatnie kilka lat? Jak uzasadnicie taki skok w brzmieniu, stylistyce zespołu?

Kolejne pochwały z twojej strony, jeszcze się zaczerwienię ;). A tak już całkiem na poważnie, to faktycznie spotykamy się z opiniami, że te albumy to nie jest ten sam zespół. Płyty bardzo różnią się od siebie, ale to ciągle jest muzyka Inglorious, którą gramy z przyjemnością i pasją od wielu lat. Myślę, że znacznie zmieniliśmy podejście do tego, co robimy i jak gramy. Upływający czas wiąże się nierozłącznie z nabywaniem doświadczenia i świadomości muzycznej, a także sprzyja wyrabianiu gustu muzycznego. Zegar tyka nieubłaganie, przybywa zmarszczek na czole, ale co najważniejsze, rośnie bagaż doświadczeń. Eternal Chaos to nasz kolejny krok stawiany w kierunku większej świadomości, czym jest dla nas muzyka i jaki powinna mieć kształt i brzmienie w  przyszłości. Nie ukrywamy, że płyta powstawała bez pośpiechu, gdyż wychodzimy z założenia, że najważniejsza jest jakość, a nie częstotliwość nagrywania muzyki. Tak jak powiedziałeś, oba materiały były nagrywane przez tego samego realizatora, ale nie w tym samym miejscu. Eternal Chaos był produkowany już w nowo wybudowanym, profesjonalnym studio Krzyśka. Oprócz naszego znacznego rozwoju na efekt końcowy złożyło się właśnie nowe miejsce nagrań i oczywiście profesjonalizm realizatora.

Skąd pomysł na użycie smyków w Manifesto? Nie baliście, że ten pomysł nie przypadnie do gustu black metalowym ortodoksom?

Był to mój pomysł, o którym na początku nie informowałem reszty zespołu, gdyż wiedziałem, że może spotkać się brakiem przychylności. To była taka mała konspiracja w wewnętrznych szeregach Inglorious. Mojemu niegodziwemu postępowaniu przyświecała idea przełamania konwenansów i chęć ogrzania skostniałych serc black metalowych ortodoksów :) (pozdrawiam), ale też ukłon w kierunku słuchaczy, którzy niekoniecznie słuchają siarczystego black metalu. Wysłałem Reginie surowy kawałek i poprosiłem ją o napisanie ciekawych partii skrzypiec. Po jakimś czasie umówiliśmy się na  nagranie. Regina świetnie zinterpretowała moje wytyczne i po kilku godzinach pracy ślady były gotowe.  Gdy  efekt  usłyszała reszta zespołu, ich reakcja pozytywnie mnie zaskoczyła – i tak to było… Tak więc o żadnych obawach dotyczących opinii słuchaczy nie mogło być mowy. Odrobina spontaniczności w tym przypadku wyszła zdecydowanie na dobre dla tego utworu.

Słuchając Eternal Chaos i porównując go do Death Syndrome, wydaje się, że postawiliście na większą rolę melodii tudzież chwytliwych riffów w swoich kompozycjach. Proces zamierzony, czy jednak owa melodyjność powstała w sposób niewymuszony, naturalny podczas tworzenia materiału?

Zaraz po nagraniu Eternal Chaos zdaliśmy sobie sprawę, że nagraliśmy dużo  bardziej melodyjną płytę od poprzedniej, ale również znacznie ciekawiej zaaranżowaną. Czasy Death Syndrome, to całkiem inny etap naszej działalności muzycznej. Nie ustalaliśmy sobie z góry jak ma wyglądać nowy materiał, nie robiliśmy żadnych założeń. Nie było sytuacji, w której powiedzieliśmy ”teraz robimy muzykę bardziej melodyjną..” W 99,9%  muzyka na Eternal Chaos to efekt naturalnego, długotrwałego, niczym nie wymuszonego procesu twórczego.  Pozostałe 0,1% to wątek skrzypiec, o którym już mówiłem. Ale i ten pomysł w sposób demokratyczny został zatwierdzony przez cały skład.

Inglorious Eternal Chaos

Napisaliście dwa kawałki w języku polskim – Otchłań Otchłań II. Według mnie wypadły one bardzo dobrze. Czyżby będziecie rozszerzać bazę swoich kompozycji o utwory w języku polskim? Jak sami oceniacie swoją pierwszą próbę tworzenia po polsku?

Tu małe sprostowanie – w naszym ojczystym języku na Eternal Chaos znajdują się jeszcze  dwa inne utwory. Są to Masowa mogiłaCień. To był nasz debiut w ojczystym języku, taki swoisty test zarówno dla nas, jak i dla słuchaczy. Podobnie jak ty uważamy, że utwory po polsku maja równie daleki zasięg rażenia, co te w języku angielskim. Jesteśmy zadowoleni z zastosowanego rozwiązania i brzmienia tych kawałków. Ciągle tworzymy utwory na kolejną płytę, która najprawdopodobniej będzie w całości po angielsku, ale to odległa przyszłość, która może przynieść niejedną zmianę.

Planujecie koncerty promujące Eternal Chaos? Jakie plany na przyszły rok?

Na obecną chwilę mamy potwierdzone kilka pojedynczych koncertów, szerzenie Wiecznego Chaosu planujemy rozłożyć równomiernie na cały przyszły rok, nie będzie to łatwe z uwagi na prozę życia, ale dołożymy starań, aby gościć często na scenie. Kto wie, co czas pokaże, może uda się zorganizować niewielką trasę. O wszystkich ważnych wydarzeniach w obozie Inglorious będzie można dowiedzieć się z naszego profilu na fb, a zespoły i agencje koncertowe chętne do nawiązania współpracy zapraszam do kontaktu na inglorious_metal@o2.pl.

Rok 2015 pokazuje, że Tarnów ma ciekawą scenę metalową. Przypomnieliście się światu nowym albumem, a tajemnicza formacja Kult Mogił zrobiła lekkie zamieszanie swoim demem i planuje na początek 2016 roku pełnoprawny debiut, a w dawnych czasach z Tarnowa pochodziły kapele jak chociażby Devilyn. Tarnów kryje jeszcze jakieś perełki spod znaku ekstremalnego grania?

Dotychczas zgadzałem się w większości przypadków z twoimi stwierdzeniami, gdyż najzwyczajniej mieliśmy podobne zdania na poruszane tematy, jednak tym razem będzie nieco inaczej. W moim subiektywnym odczuciu w Tarnowie nie można mówić o scenie metalowej. Tak jak wspomniałeś, w dawnych czasach było tu więcej zespołów, które wspólnie działały, to było kiedyś i raczej już nie wróci.

Pozdrawiam serdecznie, Jakub Pożarowszczyk

Ja również pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie naszą muzyką oraz ciekawy wywiad. No koniec chciałem skorzystać z okazji i zachęcić czytelników głoskultury.pl do  wsparcia naszej twórczości poprzez nabycie Eternal Chaos na stronie internetowej store.vianocturna.com.

Fot.: Klaudia Wojtkiewicz Photography 

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *