Magdalena Nowińska

Socjolożka z wykształcenia, bibliotekarka z przypadku, joginka z wyboru. Pieśniarka zespołu śpiewu tradycyjnego Źdźbło. Pasjonatka world music i ruchomych obrazów, w szczególności francuskiej Nowej Fali i twórczości Pedra Almódovara. Absolwentka studium z zakresu filmoznawstwa organizowanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej i Uniwersytet SWPS w Warszawie. Członkini Scope100 (edycja 2016) - projektu online stworzonego przez firmę dystrybucyjną Gutek Film z myślą o widzach, dla których kino jest życiową pasją. Uczestnicy projektu zadecydują, które filmy pokazywane do tej pory jedynie na zagranicznych festiwalach, trafią do polskiej dystrybucji. Kontakt: mag.nowinska@gmail.com

Artykuły tego autora:


Kukaya i Tonga Boys 0

„We are here to make you happy „- Kukaya i Tonga Boys [recenzja]

Zamknij oczy! Zwizualizuj sobie żar ogniska palonego w nie mniej upalny dzień. Wokół ognia tańczą kobiety, mężczyźni, duzi i mali. Harcom, hulankom i swawolom nie ma końca. Ludzie śpiewają i grają na instrumentach stworzonych z tego, co dostępne wokół nich. To opis afrykańskiego rytuału ognia i opis atmosfery, jaką wzmaga ten żywioł. To również skojarzenia i motyw przewodni, jaki intuicyjnie przychodzi na myśl w trakcie słuchania dwóch zespołów „przywiezionych” na nośnikach CD z Malawi – Kukaya i Tonga Boys. Dzięki muzyce tych dwóch zespołów możliwe jest doświadczenie radości ze wspólnego muzykowania oraz poznanie niezwykłego, niedostępnego dotąd bogactwa świata muzyki Malawi.

0

Jedyną stałą rzeczą jest zmiana – Weronika Mliczewska – „Na początku jest koniec” [recenzja]

Podróż Weroniki Mliczewskiej do odległych terenów Gwatemalii nie jest jedynie podróżą w sensie geograficznym, a zdecydowanie czymś więcej – eskapadą na bezdroża tego, co leży najgłębiej w nas. Autorka Na początku jest koniec, będąc jedyną gringo wśród Majańczyków, snuje wielce frapującą opowieść o ucieczce od ograniczeń, nie poddawaniu się przeciwnościom losu i potędze marzeń; traktuje o wykorzenianiu, prymie czynu nad słowami i uzmysławianiu sobie, że tam, gdzie pojawia się koniec, rodzi się początek czegoś nowego. Zapraszam do lektury recenzji, którą pisałam, będąc pod wrażeniem antropologicznej dojrzałości młodej badaczki.

W sieci 0

Na gorącym uczynku życia – Kim Ki-duk – „W sieci” [recenzja]

Najświeższe dokonanie koreańskiego reżysera – Kim Ki- duka – nie jest jedynie paskiem z celuloidu pokrytym szeregiem obrazów. To raczej nasiąknięte rozpaczą i troską o sytuację na świecie autentyczne lustro naszej rzeczywistości. W sieci to obraz intencjonalny, dobitnie uzmysławiający, że o ile świat ekranowy jest elastyczny, o tyle realny już nie tak bardzo. W teorii filmu bardzo rzadko konfrontuje się dzieło z rzeczywistością, jednak w tym wypadku nie sposób odwieść się od tego zabiegu. Zapraszamy do zapoznania się z recenzją dzieła, którego nie mogliśmy nie objąć patronatem medialnym.

Lady Day śpiewa bluesa 0

Uśmiechnij się, żeby się nie porzygać – Billie Holiday, William Dufty – „Lady Day śpiewa bluesa” [recenzja]

Patti Smith w filmie poświęconym jej samej – Patti Smith Dream of live – rozczulająco określa twórczość Billie Holiday, jako „mistyczny letarg”. Zapewne słuchając dokonań Lady Day, nie sposób nie odnieść podobnego wrażenia. Zderzenie tego wrażenia z zapiskami dotyczącymi prawdziwych, a nie wykreowanych na potrzeby utworów, wydarzeń z jej życia może okazać się jednak piorunująco odmienne. Wydana niedawno przez Wydawnictwo Czarne, wznowiona po wielu latach, Lady Day śpiewa bluesa unaocznia bolesny proces życia w czasach wszechogarniającej ksenofobii, seksizmu i rasizmu. Jak radziła sobie z tym Holiday? W jakim kręgu kulturowym wyrastała? Jak wiele przeszkód musiała ominąć, by znaleźć się na szczycie? I czy na pewno był to wówczas szczyt? Odpowiedzi i podpowiedzi znajdziecie w poniższym tekście.

Fukushima, moja miłość 0

Znaczący inni – Doris Dörrie – „Fukushima, moja miłość” [recenzja]

Historia kina przepełniona jest filmami drogi, na których akcję składa się podróż bohatera do korzeni własnej tożsamości, a której celem jest dowiedzenie się czegoś o sobie i świecie. Dzika droga, Wszystko za życie, Skowyt – to tylko niektóre przykłady tego rodzaju kina. Czy stosując minimalistyczne środki wyrazu, można powiedzieć o procesie zachodzących w człowieku na skutek podróży zmian coś więcej, aniżeli zostało już powiedziane? W jaki sposób to uczynić? Odpowiedzi na te pytania zna i unaocznia swoim widzom Doris Dörrie w filmie Fukushima, moja miłość, który Głos Kultury objął patronatem medialnym.