Michał Bębenek

Miłośnik klimatów grozy w każdej formie i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Artykuły tego autora:


Twój Vincent 0

Wizualny majstersztyk – Dorota Kobiela, Hugh Welchman – “Twój Vincent” [recenzja]

Mimo że od premiery filmu Twój Vincent minęło już pół roku, a po drodze zdążył przegrać oscarowy pojedynek z Coco, obraz Doroty Kobieli i Hugh Welchmana nadal budzi emocje. Teraz ta niesamowita malowana animacja ma szansę trafić do jeszcze większego grona odbiorców, bowiem od 6 kwietnia możemy cieszyć się nią we własnym domu, za sprawą wydanego przez Agorę DVD. W związku z tym postanowiłem skorzystać z okazji i odświeżyć sobie film, który tak bardzo zachwycił mnie w kinie, jednocześnie sprawdzając, czy jego odbiór nie ulegnie zmianie na małym ekranie, w domowym zaciszu.

VHS Nostalgia 0

VHS Nostalgia #2: “Cobra” (1986)

W ramach drugiego odcinka VHS Nostalgii i mojej podróży w czasie przez pełne akcji filmy z kaset video z lat 80. i 90. chciałem zabrać Was na nieco bardziej ponurą wycieczkę niż w przypadku Commando. W tamtym tekście wspominałem, że to właśnie ta produkcja ze Schwarzeneggerem była moim pierwszym filmem, który widziałem na domowym magnetowidzie. Drugim, nagranym na tej samej kasecie, była zaledwie o rok młodsza Cobra (1986), w której główne skrzypce grał największy rywal Arnolda z tamtych lat – Sylvester Stallone. Poczciwy Sylwek był już w tym czasie pierwszoligową gwiazdą, mając za sobą cztery części Rocky’ego i dwie części Rambo. Rola porucznika Cobrettiego miała na zawsze zostać jedną z tych trzech najbardziej kojarzonych z aktorem (mimo że Cobra nie doczekała się żadnego sequela).

0

Ulubieńcy miesiąca: marzec 2018

Już coraz śmielej poczyna sobie słońce, a wiosna jawi nam się jako coś realnego, a nie tylko mrzonka. Kwiecień trwa w najlepsze, dlatego najwyższy czas podsumować marzec pod kątem kulturalnych ulubieńców. Co tym razem upodobali sobie nasi redaktorzy? Muzyka, serial, gra, audiobook, utwór muzyczny, wystawa sztuki… Jest tego całkiem sporo i przede wszystkim – wciąż rządzi u nas różnorodność. Dlatego jeśli jesteście ciekawi, czym w marcu zachwycali się, kolejno: Mateusz, Patryk, Martyna, Michał, Małgosia, Kuba, drugi Mateusz, Magda, Iwona, Marla Magdalena, Sylwia i Przemek, to koniecznie poświęćcie chwilę czasu na lekturę poniższego tekstu. Ulubieńcy miesiąca to dla nas idealna okazja, by podzielić się z Wami naszymi wrażeniami i towarzyszącymi nam emocjami dotyczącymi jakiegoś wytworu kultury, bez konieczności recenzowania go i analizowania. Czy ten miesiąc był obfity, jeśli chodzi o ilość tytułów, które zawładnęły naszymi sercami? Koniecznie sprawdźcie, czego słuchaliśmy w marcu, co oglądaliśmy, co czytaliśmy, w co graliśmy, co nam chodziło po głowie i co nie chciało się od nas odczepić. Zapraszamy do lektury i życzymy sobie    i Wam, aby kwietniowi ulubieńcy okazali się jeszcze lepsi i okraszeni jeszcze większą dawką słońca    i wiosennej pogody!

Anihilacja 2

Wielogłosem o…: “Anihilacja”

Kojarzycie Netflix? Tak, to ta platforma, która planuje w bieżącym roku wypuścić na rynek 800 (słownie: osiemset!) oryginalnych produkcji. Zapewne kojarzycie ją głównie z seriali – i nic dziwnego, w końcu to one stanowią o sile podbijającego świat medium. Jednak nie samymi serialami Netflix żyje. Amerykański gigant produkuje również dzieła wielkiego ekranu, w których udział biorą czołowi aktorzy z Hollywood. I oto kolejne z nich – Anihilacja, czyli film, oraz Natalie Portman, czyli kinowa gwiazda. Powstała na podstawie bestsellerowego Unicestwienia, pióra Jeffa VanderMeera Anihilacja to jedna z najgłośniejszych premier pierwszego kwartału 2018. Czy jednak zapowiadany jako „nowa nadzieja science fiction” obraz sprostał oczekiwaniom widzów? Dlaczego porównania do Arrival narzucają się właściwie same? Co z tym wszystkim wspólnego ma Darren Aronofsky, którego stopa nie postała nawet przez sekundę na planie filmowym? Wszystkiego dowiecie się z poniższego tekstu.

VHS Nostalgia 3

VHS Nostalgia #1: “Commando” (1985)

Nostalgia, lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte XX wieku, kasety video, a na nich amerykańskie filmy akcji, w których twardziele pokroju Arnolda Schwarzeneggera, czy Sylvestra Stallone’a kopali tyłki złoczyńcom. Wszystko to stanowić będzie podstawę cyklu artykułów VHS Nostalgia, które chciałbym Wam, drodzy Czytelnicy, przedstawić. Nie będą to typowe recenzje, raczej moje własne myślotoki i relacje „na żywo” z oglądanych po latach klasyków kina klasy B. Pojawią się w nich fale wspomnień i cytaty, przenoszące mnie (i być może także tych z Was, którzy owe czasy pamiętają) do chwil, kiedy jako dziewięcio- góra trzynastolatek, wpatrywałem się z fascynacją w ekran telewizora, na którym wyświetlały się filmy z pirackich kaset VHS (a były to czasy, kiedy w Polsce nie istniało jeszcze pojęcie piractwa). Pamiętam chwilę, kiedy mój tata kupił magnetowid, a na pierwszej kasecie jaką mieliśmy, nagrane zostały aż dwa filmy! A były to nie byle jakie tytuły, tylko prawdziwe hity – Commando, a zaraz po nim Cobra. I to właśnie tej pierwszej produkcji dotyczyć będzie niniejszy tekst, jako że jednocześnie był to też mój pierwszy film oglądany na domowym odtwarzaczu video.