Sylwia Sekret

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Artykuły tego autora:


uczciwy człowiek 0

Grząskie granice – Mohammad Rasoulof – “Uczciwy człowiek” [recenzja]

Niedawno recenzowałam na łamach Głosu Kultury objęty przez nas patronatem medialnym film Piękna i bestie (jego recenzję znajdziecie tutaj). Produkcja, której dystrybucją w Polsce zajęło się Aurora Films, była przytłaczająca w odbiorze, ponieważ opowiadała o niezwykle nierównej walce jednostki z systemem; walce, w której stawką była nie tylko zwykła (ale jakże rzadka) sprawiedliwość, lecz również godność głównej bohaterki. Wspominam o tym, ponieważ kolejny tytuł od tego dystrybutora, któremu także patronujemy, obraz zatytułowany Uczciwy człowiek, choć za punkt wyjścia bierze zupełnie inną sytuację, to w zasadzie opowiada o podobnej walce – kiedy jeden człowiek z uporem brnie przez grząskie bagno korupcji, układów i kumoterstwa, a wszystko wskazuje na to, że główny bohater, uosabiający moralność i sprawiedliwość, prędko zatonie w nim, pociągając za sobą swoją rodzinę i nadzieję na godną przyszłość… Historie opowiadające o takich nierównych i nierzadko z góry skazanych na porażkę walkach, ogląda się zawsze z ciężarem na sercu. Bowiem nawet jeśli nigdy nie byliśmy zawikładni w aż tak poważny konflikt, to nietrudno nam wyobrazić sobie, jak trudne może być życie, kiedy stajemy w opozycji do porządku, na który z cichym przyzwoleniem przystają obywatele, choć każdy z nich wie, że nie tak powinno to wyglądać.

0

Ulubieńcy miesiąca: marzec 2018

Już coraz śmielej poczyna sobie słońce, a wiosna jawi nam się jako coś realnego, a nie tylko mrzonka. Kwiecień trwa w najlepsze, dlatego najwyższy czas podsumować marzec pod kątem kulturalnych ulubieńców. Co tym razem upodobali sobie nasi redaktorzy? Muzyka, serial, gra, audiobook, utwór muzyczny, wystawa sztuki… Jest tego całkiem sporo i przede wszystkim – wciąż rządzi u nas różnorodność. Dlatego jeśli jesteście ciekawi, czym w marcu zachwycali się, kolejno: Mateusz, Patryk, Martyna, Michał, Małgosia, Kuba, drugi Mateusz, Magda, Iwona, Marla Magdalena, Sylwia i Przemek, to koniecznie poświęćcie chwilę czasu na lekturę poniższego tekstu. Ulubieńcy miesiąca to dla nas idealna okazja, by podzielić się z Wami naszymi wrażeniami i towarzyszącymi nam emocjami dotyczącymi jakiegoś wytworu kultury, bez konieczności recenzowania go i analizowania. Czy ten miesiąc był obfity, jeśli chodzi o ilość tytułów, które zawładnęły naszymi sercami? Koniecznie sprawdźcie, czego słuchaliśmy w marcu, co oglądaliśmy, co czytaliśmy, w co graliśmy, co nam chodziło po głowie i co nie chciało się od nas odczepić. Zapraszamy do lektury i życzymy sobie    i Wam, aby kwietniowi ulubieńcy okazali się jeszcze lepsi i okraszeni jeszcze większą dawką słońca    i wiosennej pogody!

0

Nie takie zwykłe kobiety – Kurtis J. Wiebe, Roc Upchurch – “Rat Queens – 1 – Magią i maskarą” [recenzja]

Mam na półce sporo komiksów – a w każdym razie sporo, jak na osobę, która jeszcze 3 lata temu mogła się “pochwalić” jedynie tym, że czytała kiedyś pożyczonego Tytusa, Romka i A’Tomka. Pewien kulturalny przełom, jaki nastąpił u mnie, kiedy zaczęłam doceniać komiksy, zaczytywać się w nich, poznawać ich róznorodność i rozumieć, że są równie wartościowe, co pełnoprawne powieści czy filmy (a czasem nawet bardziej), uważam za jeden z ważniejszych w moim życiu w tej dziedzinie. Dziś nie wyobrażam sobie, jak mogłam nie czytać komiksów. I choć na półce mam tytuły od większości polskich wydawców, to dopiero, gdy zaczęły do mnie (bardzo tłumnie zresztą) przybywać komiksy od Non Stop Comics, zdałam sobie sprawę z tego, jak niewiele jest powieści graficznych, w których to kobiety są głownymi bohaterkami – a już tym bardziej grupa kobiet. Tymczasem w moje ręce trafiły takie komiksy jak Paper Girls, o których pisałam tutaj, Giant Days, o których dopiero będę pisać, nawet Tank Girl, która co prawda swoje lata już ma, ale trafia ponownie na polski rynek właśnie za sprawą Non Stop Comics. Dziś również będzie mowa o jednym z takich komiksów, w dodatku całkowicie szalonym. Poznajcie Rat Queens.

piękna i bestie 0

Bestie są wszędzie – Khaled Walid Barsaoui, Kaouther Ben Hania – “Piękna i bestie” [recenzja]

Są takie filmy, które trudno nazwać dobrymi lub złymi – one są po prostu cholernie ciężkie i spadają nam tym ciężarem na ramiona od niemal pierwszych minut, by obciążać je do samego końca seansu. Takim właśnie obrazem jest dystrybuowana w Polsce dzięki Aurora Films produkcja zatytułowana Piękna i bestie. I choć sam tytuł przywodzi na myśl dobrze znaną bajkę, to z klimatem baśni nie ma flm ów nic wspólnego. Jest to dziejąca się jednej nocy opowieść o walce o swoje prawa, swoją godność i sprawiedliwość, o którą czasami zdarza nam się walczyć tak, jakby od tego zależało nasze życie – i być może czasami faktycznie tak jest. Ta historia jest brutalna, ale przede wszystkim ze względu na całkowitą bezradność i bezbronność głównej bohaterki, która skazana jest na łaskę i niełaskę ludzi, którzy martwią się wyłącznie o swoje stanowisko. Piękna i bestie, film który Głos Kultury objął patronatem medialnym, bardzo mocno odziałuje na widza, a emocje, które w nim wzbudza, pozostają w nim rozjuszone bardzo długo.

nieodnaleziona 0

O tym, dlaczego nienawidzę prosecco – Remigiusz Mróz – “Nieodnaleziona” [recenzja]

W końcu stało się nieuniknione – przeczytałam książkę autorstwa Remigiusza Mroza. Nieuniknionym było to od samego początku i wisiało nade mną niczym zła (tak sądziłam, czy słusznie – dowiecie się za chwilę) wróżba, niczym ostrze losu (nawet wiem już jakiej firmy), które tylko czeka, by opaść. Wiedziałam, że w końcu to się stanie, bo jako osoba kochająca literaturę, musiałam wyrobić sobie jakiekolwiek zdanie o twórczości tego młodego pisarza (choćby na podstawie jednej powieści), ze względu na to, że jest on swego rodzaju fenomenem. W wieku 31 lat napisał już tyle książek, że głowa mała, zaliczył już chyba większość wydawnictw, a każde jego kolejne dzieło reklamowane jest jako bestseller i porównywane z twórczością znanych i cenionych pisarzy zagranicznych. Postanowiłam więc sięgnąć w końcu po jedno z dzieci z jego licznego stadka i wybór mój padł na Nieodnalezioną – po pierwsze dlatego, że jest to chyba (wciąż) najnowsza książka Mroza (aczkolwiek zapewne nie na długo), a po drugie – odnalazłam ją na półce z nowościami wśród audiobooków, a obawiając się, że historia nie przypadnie mi do gustu – nie zamierzałam marnować cennego czasu na czytanie wersji papierowej, lecz właśnie wysłuchać audiobooka, co mogłam robić podczas codziennych czynności, nie tracąc ani chwili. Dlaczego jednak obawiałam się, że moje spotkanie z pisarstwem Remigiusza Mroza będzie skomplikowane i raczej nieudane? Ponieważ, chcąc nie chcąc, zdarzało mi się czasami obserwować jego wypowiedzi i nie wydał mi się człowiekiem, którego mogłabym polubić. Ale, ale! Sapkowski również nie rozsiewa wokół siebie aury sympatii, a stworzył dzieła rewelacyjne. Nie można więc zniechęcać się do książek przez to, jaką osobą wydaje nam się ich twórca. Założyłam więc słuchawki, wcisnęłam “play” i zaczęłam szukać nieodnalezionego sensu w tej historii…