Ciepłe i mądre – Martin Provost – “Dwie kobiety” [recenzja]

Dwie kobiety

Nie ma nic lepszego dla kinomana niż pozytywne zaskoczenie! Zapowiadający się niezbyt spektakularnie film francuskiego reżysera i scenarzysty, Martina Provosta, zaskakuje widza tym, jak bardzo wciąga w opowiadaną historię, oraz daje nadzieję, że nawet w wieku średnim możliwy jest przełom, który odmieni nasze życie na lepsze. Dwie kobiety to dzieło takie, jak jego główne bohaterki – delikatne, emocjonalne i niesamowicie ciekawe. Tym bardziej cieszy, że wypuszczony do polskich kin przez Aurora Films obraz objęliśmy patronatem medialnym!

Główną bohaterką filmu jest Claire, doświadczona położna, której życie upływa wedle wyrobionych latami rytułałów i przyzwyczajeń. Samotnie mieszkająca (jej syn jest już dorosły i niedawno się wyprowadził),  dobiegająca pięćdziesiątki kobieta jest niezwykle poukładana i nie wyobraża sobie, by coś mogło zakłócić rytm jej spokojnego, ale pozbawionego kolorytu życia. Sytuację diametralnie odmieni telefon od dawnej znajomej, która zniknęła niemal trzydzieści lat wcześniej z niewyjaśnionych powodów.

Beatrice – bo tak nazywa się dzwoniąca do głównej bohaterki kobieta – okazuje się być byłą kochanką oraz jedyną kobietą, którą tak naprawdę kochał ojciec Claire; jej niespodziewana ucieczka doprowadziła do tragedii, która w jakiś sposób ukształtowała życie sztywnej i mającej wszystko pod kontrolą położnej. Gdy dochodzi do spotkania po latach, na wierzch wypływają schowane dawno temu urazy, a kompletnie odmienny sposób bycia Beatrice nie ułatwi Claire zadania. Dawna kochanka jej ojca to istny wulkan energii, kobieta biorąca z życia wszystko, co to ma do zaoferowania – nałogowo pali, dużo pije, uprawia hazard, niezdrowo się odżywia, wypełnia swoją osobą każdą wolną przestrzeń i traktuje każdy dzień jak przygodę, co dodatkowo nie sprzyja integracji ze stanowiącą jej przeciwieństwo spokojną, ułożoną, cichą i… nudną położną.

Gdy Claire przystaje na propozycję Beatrice i spotykają się po latach, coś w tej pierwszej pęka. I chociaż początkowa bariera, jaka wznosiła się przez tyle lat między kobietami, sprawia, że Claire ucieka w popłochu, widz już wie, iż wszystko uległo zmianie. Jakby przełomów w życiu położnej było mało – któregoś dnia podczas prac pielęgnacyjnych w położonym za miastem ogródku działkowym poznaje syna podstarzałego sąsiada, a jej własny syn wraz z przyszłą synową ogłaszają kobiecie, że zostanie babcią. To co prawda nie koniec zmian, pozostawię je jednak do odkrycia w zakresie każdego widza. Niemniej jednak dawny świat Claire zawalił się i teraz kobieta musi odnaleźć się w nowej dla siebie sytuacji. Nie będzie to proste, ale właśnie takie rzeczy najlepiej się ogląda.

Motorem napędowym francuskiej produkcji jest relacja tytułowych dwóch kobiet (oryginalny tytuł jest troszkę inny – Sage femme, czyli z francuskiego „położna”, jednak oba tytuły mają uzasadnienie fabularne). Mimo początkowej niechęci oraz rozdrapanych za sprawą tego spotkania ran Claire nie potrafi się powstrzymać przed wpuszczeniem do swojego życia energicznej Beatrice. I chociaż z początku spory wpływ na taką, a nie inną decyzję ma ciężka choroba tej drugiej, stopniowo pewnego rodzaju poczucie obowiązku przeradza się w coś zgoła odmiennego, niezwykle silnego i zaskakująco prawdziwego. I chociaż kobiety nigdy nie nadają żadnego statusu swojej znajomości, widzimy, że łączą je silne, niemal nierozerwalne więzi, a pomocne w tym wszystkim z pewnością jest ich życiowe doświadczenie i fakt, że młodość mają już dawno za sobą. Nie znaczy to jednak wcale, że bohaterki nie nabierają nowych doświadczeń.

Kino francuskie jest specyficznie i nie każdy może chcieć z nim obcować – jednak chciałbym w tym miejscu rozwiać obawy wszystkich, którzy mają wątpliwości – chociaż Dwie kobiety należą do silnych przedstawicieli tego kina, są bardzo przystępne dla „niedzielnego” odbiorcy. Wpływ na taki stan rzeczy mają dwa elementy – fenomenalny kunszt aktorski Catherine Frot oraz bardziej znanej większości Catherine Deneuve, jak również bardzo mądrze, ciepło i z wyczuciem poprowadzona przez Martina Provosta opowieść. I chociaż scenarzysta i jednocześnie reżyser tej produkcji korzysta z niezwykle popularnych i często wykorzystywanych w kinie motywów, jak choćby przemiany wewnętrznej głównej bohaterki za sprawą tajemniczej persony z przeszłości, to oglądając Dwie kobiety, nie można odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z oklepaną kliszą filmową.

Technicznie produkcja nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale nie tego szukamy w tego typu obrazach. To sprawnie nakręcony, dobrze zmontowany film, który angażować widza ma głównie za sprawą opowiadanej historii oraz gry aktorskiej i twórcy mieli tego pełną świadomość, dzięki czemu otrzymaliśmy przyjemny dramat, do którego można z chęcią wracać. Nie brakuje tu typowo intymnych ujęć, takich jak odbieranie porodu, obcinanie paznokci, bądź wspólne przytulanie pod kocem ku wzajemnemu pokrzepieniu. Muzyka nie zapada w pamięci, ale wpasowuje się w wydarzenia ekranowe.

Większość recenzentów oraz sam dystrybutor zachwycają się grą aktorską Catherine Deneuve. Jasne, ponad siedemdziesięcioletnia ikona francuskiego kina (znana chociażby ze Wstrętu Polańskiego lub z Tańcząc w ciemnościach Larsa von Triera) jest fenomenalna i wykreowana przez nią postać to istny wulkan, który fascynuje, powoduje na twarzy uśmiech i sprawia, że człowiekowi robi się cieplej na sercu, jednocześnie wywołując przygnębiające drgania gdzieś w głębi, ale tak samo dobra jest partnerująca jej i grająca główną rolę Catherine Frot, której filmografia nie jest tak imponująca, jak jej nieco starszej koleżanki. Claire w jej wykonaniu ma w sobie coś dumnego, stanowczego, ale i niesamowicie kruchego jednocześnie. Obserwując jej zmagania, widzimy targający nią ból, który ta pozwala sobie uzewnętrznić tylko w najbardziej intymnych momentach. Oglądanie tych dwóch kobiet na ekranie to prawdziwa uczta dla tych, którzy w filmach na pierwszym miejscu stawiają perfekcyjnie dobranych do ról aktorów i fenomenalne aktorstwo. Równie dobrze wypada Olivier Gourmet, dlatego z czystym sumieniem stwierdzam, że Dwie kobiety to przykład filmu aktorsko idealnego.

Jeszcze raz powtórzę – niepozorny tytuł i niepozorny zwiastun nijak nie oddają tego, jak bardzo udane dzieło wyszło Provostowi. Dwie kobiety to fenomenalny popis aktorstwa i prosta, ale niezwykle sprawnie opowiedziana historia. Ciepło aż wylewa się z ekranu, przechodząc wprost na widza i dając pozytywny ładunek na długie godziny po skończeniu seansu. Satysfakcja gwarantowana!

Ocena: 8/10

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel serwisu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych “Wielogłos”.

Specjalizuje się w literaturze (poza tradycyjną formą słucha audiobooków), kinematografii oraz w serialach telewizyjnych. Nie pogardzi dobrą muzyką, grami komputerowymi oraz wszelkiego rodzaju grami planszowymi.

Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub czarnepioro@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *