Na skrzyżowaniu – Diapositive – “Diapositive” [recenzja]

diapositve

Diapositive to blues rockowa kapela wywodząca się z tzw. Krakowskiej Sceny Muzycznej, która wypuszcza, a ponadto firmuje światu coraz większą ilość zespołów oraz płyt. Nie będę ukrywał, że to zjawisko w mojej ocenie jest nieco sztucznie nadmuchane, momentami wręcz przesadzone, natomiast nie zmienia to faktu, że warto się przyglądać krakowskim ekipom. Niewątpliwie czymś godnym polecenia jest debiutancka płyta formacji Diapositive, która udowadnia, że nad Wisłą są artyści, wiedzący, jak uprawiać mariaż rocka oraz bluesa.

Umówmy się – Diapositive wzięli się za gatunek, w którym od lat nic się nie dzieje. Co gorsza, światowa scena wydaje się być istnym skansenem, co zresztą przekłada się na nasze krajowe podwórko. Takie są już koła rockowej historii, że pewne gatunki odchodzą do lamusa, robiąc tym samym miejsce na nowe, odkrywcze oraz świeże pomysły na muzykę. Niewątpliwie trudno jest debiutantom takim jak właśnie Diapositive przedostać się do ogólnej świadomości słuchaczy, pozostaje jedynie swoista praca u podstaw, wypełniona próbami oraz koncertami w małych, zadymionych lokalach.

Na tym polega zresztą w mojej skromnej opinii esencja blues rockowego grania. Nie wiem, czy zespół starał się sceniczną energię w jakikolwiek sposób przemycić na płytę, natomiast stwierdzam, że na krążku jej nie brakuje. Dobitnym przykładem jest dynamiczna kompozycja Kind Word Harm prowadzona świetnym, choć mało odkrywczym riffem. Tutaj Diapositive jest znacznie bliżej rocka aniżeli bluesa, to jednak wyjątek od reguły, bo cała płyta zdecydowanie skąpana jest w bluesowym sosie, z niewielkimi dodatkami stylistyki amerykańskiego Południa (On The Crossroads). Diapositive do swojego blues rocka nie boi się przemycać odrobinę stoner rocka (świetny, kroczący, przesycony mroczną, duszną atmosferą Hold On). Z drugiej strony zespół pokazuje łagodne, spokojne oblicze, jak w uroczej balladzie Don’t Pass Me By.

Czyli zespół poszukuje swojej stylistyki, wychodząc od twardego, blues rockowego szkieletu, i trzeba przyznać, że te próby wypadają co najmniej przekonująco. Świetnie w tym wszystkim odnajduje się wokalistka Diapositive, czyli Anna Kopeć, która potrafi w spokojniejszych momentach uwodzić słuchacza swoim głosem, a tam gdzie trzeba pokazać pazura i ryknąć – również nie zawodzi. Niewątpliwie wszechstronny wokal jest jednym z zalet Diapositive.

Jeśli ktoś regularnie czyta moje recenzje, to wie, że debiutantów staram się łagodnie oceniać, no chyba że wykonawca nagra totalną, mówiąc kolokwialnie, kupę. Wtedy nie ma u mnie litości. Na szczęście ocena debiutu Diapositive u mnie wypada jak najbardziej… pozytywnie. Zespół pewnie stawia swoje pierwsze kroki na trudnym, bądź co bądź, podwórku krajowego blues rocka. Diapositive pokazuje, że potrafi stworzyć i nagrywać intrygującą muzykę, brakuje mi w tym wszystkim jednak trochę własnego, charakterystycznego stylu. Natomiast zespół ma jeszcze mnóstwo czasu, aby go wypracować.

Diapositive – Sunrise

Fot.: Diapositive

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz – odpuść sobie.

W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 – z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *