Dziewczyny dla dziewczyn – Lena Dunham – “Dziewczyny” [recenzja]

dziewczyny

Recenzowanie serialu Dziewczyny jest dla mnie ogromnym przeżyciem i powrotem do szalonej przygody, jaką było śledzenie losów jego bohaterek.  W tym roku minie 6 lat od emisji pierwszego odcinka, który był dla mnie wstrząsająco emocjonalnym odkryciem. To razem z dziewczynami przeżywałam ich wielkie dramaty, razem z nimi cieszyłam się i płakałam. Do dzisiaj żaden serial obyczajowy nie kupił mnie tak mocno jak opowieści Leny Dunham, która stała się dla mnie przy okazji ogromną inspiracją, jako osoba pisząca o innych w taki sposób.

Może na początek kilka słów na temat Leny właśnie. Autorka scenariusza i reżyserka serialu, pochodząca z artystycznej rodziny, jest aktywną zwolenniczką ruchu feministycznego, często angażuje się w różnego rodzaju inicjatywy i akcje. To, w jaki sposób potrafi sportretować ludzkie relacje, uczucia i emocje, jest wprost niesamowite. Jej pierwszy film Tiny Furniture angażował zarówno jej rodzinę, jak i jej wspomnienia, poglądy czy obserwacje. W 2015 roku pojawiła się również książka Leny pt.: Nie taka dziewczyna nakładem Wydawnictwa Czarne. Bohaterka Mebelków przypomina zresztą nieco główną rolę Leny w Girls. To właśnie wokół jej, i jej najbliższych przyjaciółek, kręci się fabuła serialu. Produkcję zaczęto emitować w 2012 roku, natomiast w 2017 roku wyemitowano ostatni, dziesiąty odcinek 6. sezonu. Nie sposób powiedzieć wszystkiego o tym serialu w jednym tekście, ale postaram się w skrócie nakreślić, dlaczego tak bardzo wielbię Girls.

Esencja kobiecości we wszystkich odcieniach

Nie ma tutaj nic łatwego, włącznie z humorem. Chociaż tak szczerze mówiąc, najwięcej w Girls jest takiego śmiechu przez łzy. Hannah, główna bohaterka właśnie, jest narcystyczna, dziwaczna i trudna w relacjach z innymi. Jako utalentowana pisarka cały czas szuka swojego miejsca zarówno w sztuce, jak i wśród ludźi. Jej obraz świata wydaje się być tym jedynym, jej problemy są tymi najważniejszymi, a samotność tą najgłębszą. Z drugiej strony jest właśnie samotna, nieporadna, dziecinna i niezwykle krucha. Nie przeszkadza jej to w tym, by być na tyle upartą, żeby podejmować swoje własne decyzje, nawet te, które są zupełnie irracjonalne lub z góry skazane na porażkę. Jednym z głównych wątków jest jej relacja z Adamem (niesamowity po prostu – i ku mojej ogromnej uciesze zdobywający coraz więcej uznania – Adam Driver), która zaczyna się od lekkiego romansu, przeradzając się w pajęczą sieć burzliwych emocji, powrotów, czułości, nienawiści dodatkowo łącząc się także ze sztuką w późniejszych sezonach. Kogo jeszcze możemy podglądać w tej opowieści? Marnie – perfekcjonistka marząca o prawdziwej miłości, Jessa – wolna dusza ciągle szukająca emocjonujących ją doznań, szalona Shoshanna, której kompletnie nie da się zakwalifikować pod żadnym względem. To, w jaki sposób zostały ukazane bohaterki, doskonale oddaje pojęcie kobiecości. Są łzy, radości, wątpliwości, gniew, zazdrość, zemsta i wszystkie te niejednoznaczne emocje, które zrozumieć mogą tylko kobiety. Chwilami serial naprawdę dotyka tych najwrażliwszych strun w kobiecej egzystencji. „Tak właśnie jest” – myśli się, kiwając w zamyśleniu głową. Duża część fabuły mówi o stricte relacjach między kobietami, które nie należą do najłatwiejszych. Może teraz napiszę niepopularną opinię, ale uważam, że akurat Girls to serial, który nie tylko nie jest dla wszystkich, ale dodatkowo męska część widowni może uznać go po prostu za niezrozumiały i niezbyt atrakcyjny.

Dlaczego nie każdy lubi Dziewczyny?

Jest kilka dość oczywistych powodów. Po pierwsze serial zupełnie pozbawiony jest zbędnego lukrowania. Nie ma tutaj ślicznych dziewcząt, które od samego rana w pełnym makijażu podają swoim ukochanym śniadanie czy wsiadają do drogiego auta, żeby dojechać do pracy, w której niespecjalnie coś robią. Wszystko w serialu jest nad wyraz realistyczne, włącznie ze scenami erotycznymi, które spotkały się z ogromną krytyką, w zasadzie tylko dlatego, że ukazywały nieidealne ciała bohaterek. Często wyzbyte były takiego filmowego romantyzmu, który niczego nie dodawał do wartości sceny. Lena jest do bólu szczera; molestowanie, choroby weneryczne, ciąże, problemy psychiczne itp. Nie ma tutaj miejsca na magiczne, disnejowskie zakończenia. Tutaj życie po prostu się dzieje, niezależnie od tego, jaki akurat odcień przybiera. Serial Girls nie zna pojęcia wstydu i chyba tutaj leży też ogromna jego moc. Na pewno nie można tez odmówić Lenie artyzmu – przez 6 sezonów kilka razy możemy zobaczyć nieco odmienne od całości odcinki, które zmieniają tło opowieści, żeby skupić się na tylko jednej bohaterce. To pozwala nam się do nich zbliżyć jeszcze mocniej, bliżej je poznać, dzięki czemu momentami zaczynamy rozumieć, czemu podejmują takie, a nie inne zachowania. Chociaż i tak potrafią być czasem piekielnie irytujące, wredne, infantylne, aroganckie i bezczelne. Muszę przyznać, że na mnie to wszystko zadziałało niesamowicie i każdą z bohaterek uwielbiam na swój sposób. To, ile wieczorne seanse każdego z odcinków dały mi emocji, jest tylko moje i nikt mi tego nie odbierze. Przesyłam więc co jakiś czas mentalny przekaz Lenie, żeby stworzyła kolejną taką opowieść, podarowała mi nowe serialowe przyjaciółki i wciągnęła w opowieść o tym, jak bardzo kobiecość potrafi być trudna i piękna jednocześnie.


Seria Dziewczyny możecie oglądać na kanałach HBO i na HBO GO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *