Oscary 2017

Oscary 0

Piątkowa ciekawostka o…: Oscary

Mierzy niecałe 35 centymetrów wysokości i waży 4 kilogramy. Stylizowana figurka rycerza dzierżącego miecz, stojącego na rolce filmowej podzielonej na pięć szprych symbolizujących aktorów, scenarzystów, reżyserów, producentów i techników. Statuetka wykonana z brązu, pokryta warstwą 24-karatowego złota. Tak krótko można scharakteryzować Nagrodę Akademii Filmowej, popularnie zwaną Oscarem. Lecz tak naprawdę to coś więcej niż tylko kawałek metalu. To marzenie niemal każdej osoby związanej z przemysłem filmowym. Nagroda, która może nie zalicza się do tych najbardziej prestiżowych, lecz na pewno jest najbardziej rozpoznawalnym i liczącym się trofeum, które może stanąć na półce aktora, reżysera, scenarzysty lub innej osoby z branży. Niecały tydzień temu Oscary zostały przyznane po raz 89., zaliczając przy tym spektakularną wpadkę związaną z ogłoszeniem najlepszego filmu. Była to pierwsza taka sytuacja w długiej historii przyznawania Nagród Akademii (do czego jeszcze dojdę), lecz na pewno nie była to pierwsza ceremonia, na której nie brakowało niespodzianek. Spójrzmy więc na historię Oscarów i ciekawych, zabawnych bądź kompromitujących zdarzeń, do których doszło na przestrzeni tych 89 lat.

Oscary 2017 0

Oscary 2017: Znamy zwycięzców 89. ceremonii!

Za nami kolejna oscarowa noc! To już 89. cremonia wręczenia najważniejszych i najbardziej prestiżowych nagród w świecie filmu. Transmisję z tego wydarzenia mogliśmy w Polsce oglądać za sprawą Canal+, które poszło po rozum do głowy i zdecydowano się zatrudnić Grażynę Torbicką, która poziomem, prezencją i wiedzą filmową przewyższa zeszłoroczną zgraję filmoznawców. Prowadzący galę Jimmy Kimmel sypał kąśliwymi i nierzadko wisielczymi żartami, ale nie przekroczył granicy dobrego smaku (prezydent Stanów Zjednoczonych będzie zapewne uważał co innego). Tegoroczna ceremonia odbyła się pod znakiem tolerancji, zjednoczenia, solidarności i sprzeciwu w obliczu sytuacji politycznej Ameryki i całego świata. Genialnym momentem całej Ceremonii był ten, gdy zrobiono niespodziankę pewnym przypadkowym ludziom, którzy byli w trakcie wycieczki i byli święcie przekonani, że idą zwiedzać gabinet figur woskowych. Całe zajście od razu zostało dość kontrowersyjnie odebrane przez jednego z gości i zapewne będzie jednym z głównych tematów poniedziałku. Inną kwestią jest to, czy sytuacja została skrzętnie wyreżyserowana, czy też rzeczywiście była to spontaniczna, nietypowa sytuacja. Odrobinę niesmaczną kwestią jest to, że Emma Stone oraz Ryan Gosling nie zaśpiewali piosenek, za które nominowany był film La La Land, a zamiast nich obie wykonał John Legend. Sześć Oscarów na czternaście nominacji zdobył musical La La Land. Największym przegranym całej gali jest chyba Nowy Początek, który na osiem nominacji wygrał tylko jedną, w dodatku w niewiele znaczącej z perspektywy przeciętnego kinomana kategorii, oraz Aż do piekła, który na sześć nominacji skończył bez wyróżnienia. Pozytywnym zaskoczeniem jest docenienie filmów Manchester by the Sea oraz Moonlight. Ceremonia zakończyła się totalną katastrofą, ponieważ Warren Beatty błędnie odczytał, że La La Land wygrał nagrodę za najlepszy film, wszyscy twórcy zdążyli już podziękować komu trzeba, a po chwili w ogromnym zamieszaniu okazało się, że zwycięzcą jest Moonlight! Ta noc zdecydowanie przejdzie do historii i z pewnością będzie jeszcze bardzo długo komentowana w mediach oraz w świecie kina! 

0

Ameryka na sobotę – Theodore Melfi – “Ukryte działania” [recenzja]

W filmowym światku kojarzony jest przede wszystkim jako reżyser komedii Mów mi Vincent, z Billem Murrayem w roli głównej. O kim mowa? O Theodorze Melfi. Theodore Melfi to biały facet w średnim wieku i choć nie powinno być żadnego powodu, by w XXI wieku wypominać chłopu kolor skóry, to jednak tym razem warto tę konkretną cechę wyglądu podkreślić. Dlaczego? Ano dlatego, że najnowszy film, owego „białego faceta” opowiada opartą na prawdziwych wydarzeniach historię trzech żyjących na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku Afroamerykanek, które walnie przyczyniły się do sukcesu odniesionego przez NASA w związku z misją wysłania pierwszego Amerykanina w kosmos. Brzmi intrygująco? Jeśli Wasza odpowiedź brzmi: NIE, to pozwolę sobie jeszcze napomknąć, że za ścieżkę dźwiękową odpowiedzialni są m.in. Hans Zimmer oraz Pharrell Williams, a w obsadzie Ukrytych działań znajdziemy chociażby Taraji P. Henson (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona), Octavię Spencer (Służące), Jima Parsonsa (Teoria wielkiego podrywu), Kirsten Dunst (Fargo, Melancholia), Kevina Costnera (pozwolę sobie nie wymieniać) czy jedną z najpopularniejszych obecnie soulowych wokalistek na świecie – Janelle Monáe. A tak przy okazji dodam jeszcze, że film zadebiutował wczoraj na ekranach polskich kin.

Praktykant 0

O więzieniu inaczej – Boo Junfeng – “Praktykant” [recenzja]

Filmów traktujących stricte o więziennictwie nie powstaje wiele, choć jest to temat dla twórców kina nad wyraz interesujący. Mimo wszystko jest to materia stosunkowo trudna, a dobre wykorzystanie drzemiącego w tego typu historiach potencjału nie wychodzi zbyt przekonująco w większości dzieł filmowych. Szczęśliwie się składa, że Praktykant Boo Junfenga to produkcja z najwyższej, światowej wręcz półki i w tematyce więzienia oferuje widzowi ciekawą historię, opowiedzianą z nieco innej perspektywy niż to, do czego dotąd przyzwyczaiły nas filmy takie jak Ucieczka z Alcatraz, Skazani na Shawshank czy Eksperyment. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że mamy do czynienia z dość egzotycznym jak na europejskiego widza krajem produkcji, jakim jest Singapur. Kojarzy bowiem ktoś z Was produkcję powstałą w Singapurze? Chyba tylko najbardziej zapaleni miłośnicy kina azjatyckiego. To już dwa powody (a uwierzcie mi, jest ich więcej), dla których warto zainteresować się Praktykantem. Portal Głos Kultury objął film patronatem medialnym.

2

Wielogłosem o…: “La La Land”

La La Land szturmem wszedł na ekrany kin – wyczekiwany przed widzów z niecierpliwością ze względu na niesamowite opinie, pełne zachwytu westchnienia, a w końcu także oszałamiającą liczbę nominacji do nagród Akademii Filmowej. To wszystko – plus Emma Stone i Ryan Gosling w rolach głównych – sprawiało, że rosło w nas niezmącone przeczucie, że to MUSI być coś wyśmienitego. Mieliśmy na względzie, że to co prawda musical, a ten jest dość specyficznym gatunkiem filmowym, ale… głosy krytyków i zafascynowanych obrazem widzów skutecznie sprawiały, że apetyt na film rósł, rósł i rósł, aż… no właśnie, pękł i to z wielkim hukiem. Jakim cudem ten okrzyknięty niesamowitym, wspaniałym, zachwycającym – i w ogóle, i w ogóle –  film nie sposobał się dwójce naszych redaktorów? Dlaczego Sylwia i Mateusz nudzili się w kinie lub chciało im się śmiać podczas scen, gdzie ów śmiech nie był wcale pożądany? Dowiecie się tego tylko z poniższego Wielogłosu. Zapraszamy do lektury!