Garść słów o nas – List Otwarty – “Bałagan” [recenzja]

list otwarty

Lubię takie debiuty jak Bałagan od formacji List Otwarty. W tej kapeli wszystko intryguje od samego początku – zastanawiająca nazwa, enigmatyczna okładka i muzyka, której nijak nie da się zaszufladkować.

Zatem co wyjątkowego jest w twórczości Listu Otwartego? Po pierwsze różnorodność. Chociaż słowo to niekoniecznie oddaje ilość stylistyk, które przewijają się przez Bałagan. Hip-hop, rock, stoner rock, ambitne, trip hop, progresja, jazz i zapewne jeszcze coś by się znalazło. Nie ukrywam tego, że miałem poważne obawy, czytając zapowiedzi prasowe, że wyjdzie pomieszane z poplątanym i tak naprawdę będę obcować z wyjątkowo źle skomponowanym daniem, w dodatku powodującym ostrą niestrawność.

Przyznam się, że po nastawieniu płyty i odpaleniu pierwszego tracka zostałem totalnie skonfundowany. Nie usłyszałem ani rapu, ani rocka, tylko delikatne, anielskie wręcz, ambientowe dźwięki, które z czasem zostają podbudowane skromnym, ukrytym nieco w tle beatem. Kolejny kawałek? Soczysty, bujający, stonerowy rocker. Następny kawałek ujawnia fantastyczny tytuł, czyli Pyrrustratus jako WiktoRajska utopia. To już rasowy hip-hop z przebojowym, wpadającym w ucho refrenem. Później mamy funkową jazdę, czyli Ń. I mogę wymieniać tak aż do końca płyty. Naprawdę panowie z Listu Otwartego się przyłożyli i stworzyli płytę bez wypełniaczy, bez praktycznie słabych kawałków, jednak z faktycznie dużym rozrzutem stylistycznym, który jednak nie przeszkadza ani nie drażni słuchacza. Niewątpliwie to zasługa wokalisty Bartłomieja Mieżyńskiego, który swoim głosem spaja wszystkie kompozycje w konkretną całość. No i jego teksty. Od razu przykuwające uwagę tematyką i sposobem operowania językiem. Nie mówię, że Bartosz osiągnął w tej kwestii mistrzostwo, ale życiowe, refleksyjne teksty zdecydowanie są wartością dodatnią całości. Przykład? Niech będzie fragment Garści słów o przyszłości: Nie zostało nic poza tym/ by otworzyć te drzwi/ A z nich wypełzła przyszłość/ ubrana w halkę z techno-przesytu/ namalowana jak na ścianie oczywistość/ sprejem złożonym z drobnych kredytów. Jakie to prawdziwe, nieprawdaż?

I last but not least. Płytę pierwszy raz posłuchałem w czerwcu 2017 roku. Od razu mnie kupiła. Powróciłem do niej jesienią, bogatszy o kolejne doświadczenia życiowe i znowu trafia w samo sedno. Domyślam się jednak, że niektórzy będą potrzebować czasu, aby oswoić się z tą muzyką, która niejedno ma imię i uparcie nie daje się włożyć do konkretnej szuflady stylistycznej. Ci, bez otwartego umysłu w sprawie muzyki, będą mieli raczej poważny problem, aby w pełni docenić dźwięki od Listu Otwartego. W sumie mam wrażenie, że przypadku Bałaganu nie do końca będzie aż tak istotna otwarta głowa, ale posiadanie pewnej wrażliwości, która pozwoli się identyfikować z tekstami z płyty. Jeśli to nastąpi – dalej pójdzie już z górki.

LIST OTWARTY "Pyrrustratus jako WiktoRajska Utopia" (OFICJALNY TELEDYSK)

Fot.: cantaramusic.pl

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz – odpuść sobie.

W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 – z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *