Gramy rock’n’rolla – wywiad z Krzysztofem Rychardem, wokalistą i gitarzystą Vapour Trails

vapour trails

Warszawska formacja Vapour Trails swoim tegorocznym debiutem mocnym krokiem wkroczyła na scenę alternatywnego grania. Co więcej, jak sami przeczytacie poniżej, zamierzają pójść za ciosem, udowadniając, że świetny debiut nie był dziełem przypadku. Z tej okazji przepytaliśmy wokalistę i gitarzystę formacji – Krzysztofa Rycharda. Zapraszamy do lektury.

Vapour Trails powstali na gruzach Phantom Taxi Ride. To kontynuacja tamtego projektu, ale pod nowym szyldem, czy jednak jest to totalnie nowy początek, nowa karta w Waszej karierze? Dlaczego taka zmiana nazwy w ogóle się dokonała?

Na zmianę nazwy i w jakimś sensie nowy początek zespołu złożyło się parę istotnych wydarzeń – zmiana składu, wydanie płyty oraz po prostu trochę inne piosenki. Oprócz tego od jakiegoś czasu chcieliśmy też skrócić naszą nazwę. Vapour Trails częściowo jest kontynuacją Phantom Taxi Ride – w tym sensie, że cały czas jest to gitarowe granie. Jednak nowe utwory brzmią już trochę inaczej, wydaje mi się, że są bardziej dojrzałe. Myślę tutaj m.in. o Teenage Heart, Planet D. czy Postcard From Serbia.

No właśnie, zostając przy temacie nazwy – określenie Vapour Trails jest dosyć trudne do przetłumaczenia na język polski i w świecie muzyki te dwa słowa obok siebie były niejednokrotnie spotykane, jak chociażby na albumie Rush z 2002 roku. Ale nie gracie muzyki nawet bliskiej prog rockowców z Kanady, więc opowiedzcie o genezie nazwy Vapour Trails?

Rzeczywiście, nie ma dokładnego odpowiednika tego wyrażenia w języku polskim.  Ja trafiłem na nie w jednej z moich ulubionych piosenek Smashing Pumpkins To Sheila. Bardzo mi się spodobało – wydaje mi się, że ma w sobie jakiś oniryzm i tajemnicę. Jest to też tytuł mojego ulubionego utworu grupy Ride.

Co do zespołu Rush – to wiem o nim tyle, że istniał i miał płytę o takim tytule (śmiech).

Wasz album brzmi bardzo świeżo i żywo, wydaje się, że w studiu uwinęliście się szybko i obeszło się bez zbędnych poprawek. Jak wyglądała praca nad Vapour Trails?

Dziękujemy, miło że tak go odbierasz. Niestety nie trwało to jakoś mega szybko. Na pewnym etapie część numerów odrzuciliśmy, inne przearanżowaliśmy. To wszystko zajęło trochę czasu. Zbędnych poprawek nie było – były tylko te niezbędne (śmiech).

Jaką rolę w brzmieniu i w końcowym efekcie odegrał producent Piotr Zabrodzki?

Piotrek odegrał bardzo duża rolę, jeśli chodzi o ostateczny kształt płyty. Wizja miksów, partie klawiszy, ostateczne brzmienie instrumentów, efekty, opiniowanie naszych pomysłów i dobra atmosfera – to były bardzo ważne aspekty pracy nad Vapour Trails. Piotrek jest jedną z najbardziej utalentowanych osób, jakie znam. A przy tym też bardzo cierpliwą (śmiech).

Świetnie nam się współpracowało i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mieli taką okazje! Piotras – pozdrawiamy!

Przykuwa uwagę okładka. Gdzie zostało zrobione to zdjęcie? Dlaczego akurat tak dekadencka, przepełniona pustką okładka zdobi muzykę, która wydaje się pełna energii i barw?

To zdjęcie z prywatnej kolekcji autora grafiki całej płyty – Mariusza Czepca. O ile dobrze pamiętam, zrobione w Paryżu. Wydaje mi się, że nasza płyta w wielu miejscach jest melancholijna. I to zdjęcie, moim zdaniem, właśnie takie jest. Mieliśmy parę innych do wyboru, ale to najbardziej nam się spodobało.

W kilku zdaniach opiszcie, proszę, muzykę jaką proponujecie. Do kogo głównie jest skierowana ta płyta? Jakie są idealne warunki do właściwego poznania tego albumu, na którym – jak sami określacie – dotykacie relacji damsko-męskich, mrocznych stron miejskiego życia czy zagubienia wynikającego z technologizacji życia w XXI wieku? W jakiej sytuacji polecilibyście komuś Waszą muzykę jako pewnego rodzaju lek na dręczące go troski?

Gramy rock’n’rolla inspirowanego brytyjskim gitarowym graniem. Ja od zawsze słuchałem takich zespołów jak Stones, Beatles, Blur, Radiohead, Suede, Supergrass, wczesne Oasis czy  The Who i myślę, że to jakoś słychać na tej płycie. Natomiast płyta jest skierowana do wszystkich, którzy lubią taką muzykę :).

Ciężko też mi jest powiedzieć, jakie są najlepsze warunki do poznania tej płyty – to zależy chyba od osoby i tego, jak i kiedy lubi słuchać płyt. Ja np. lubię w samochodzie albo na spacerze. Rzadziej w domu. Chyba najlepiej też, jak każdy sam posłucha tej płyty i oceni, jak na niego działa.

O czym opowiada piosenka o ciekawym tytule Warsaw Hears Our Every Whisper?

To piosenka o samotności w mieście. O setkach ludzi, których widzę codziennie na warszawskich ulicach, z których każdy ma swoje życie, sprawy, problemy. To miasto nas łączy, ale świat każdego z nich jest inny. I często tylko to miasto słyszy nasze najbardziej ukryte pragnienia, lęki i szepty.

Nie boicie się sięgać po elektronikę, jak w Postcard From Serbia czy w Chemicals. Te kompozycje nadają płycie eklektyczny charakter. Skąd pomysły na brzmienie w tych piosenkach tętniących brudną elektroniką? Bywacie zmęczeni gitarowym hałasem?

Ja słucham bardzo różnej muzyki, nie tylko rock’n’rolla. Lubię też elektronikę – np. Barbarę Morgenstern czy solowego Thoma Yorke’a. To są innego rodzaju emocje i sposób wyrażania. Wydaje mi się, że dzięki takim utworom (np. Warsaw Hears Our Every Whisper) płyta „oddycha”. Ale zupełnie nie czujemy się zmęczeni gitarowym hałasem – Vapour Trails to zdecydowanie zespół gitarowy :).

Vapour Trails – Teenage Heart (Official Audio)

Intryguje mnie ponadto głośny, hałaśliwy Devil Taxi Ride. O czym opowiada ten utwór?

Devi Taxi Ride jest o potrzebnie zmiany, wybicia się z kolein rutyny i pragnieniu przeżycia czegoś nowego.

Macie za sobą dziesiątki koncertów, w tym na Off Festiwal. Planujecie na jesień/zimę trasę promującą Vapour Trails?

Tak, planujemy. Niestety mamy taką sytuację, że każdy z muzyków gra też w innych projektach i nie jest łatwo to wszystko skoordynować. Na razie będą pojedyncze koncerty, a pełnowymiarową trasę promocyjną chcemy zrobić w okolicach stycznia/lutego.

Wiem, że sporo materiału na Wasz debiut powstało jeszcze za czasów Phantom Taxi Ride. Tak więc wydaje się, że płyta Vapour Trails jest dokumentacją Waszego dorobku z ostatnich kilku lat. Natomiast ciekawi mnie, czy myślicie już o nowej płycie, nagraniach? W jakim kierunki chcielibyście pójść na następnej płycie?

Rzeczywiście, niektóre numery na płycie powstały za czasów Phantom Taxi Rrde, ale są przearanżowane i brzmią inaczej od tego, jak graliśmy je kiedyś. Myślę tu m.in. o This Time Around, Devil Taxi Ride czy Chemicals. Jednak większość utworów na płycie jest nowa. Oczywiście, myślimy o nowej płycie. Ja mam już ok. 15 utworów na drugi album, z czego mniej więcej połowa jest gotowa do nagrania. Reszta to mniej lub bardziej zaawansowane szkice. Nie chcemy za długo zwlekać z druga płytą, chcemy iść za ciosem. Ale na tę chwilę nie jestem w stanie powiedzieć, w jakim kierunku pójdziemy na niej.

Dziękuję za wywiad!                

Dziękujemy!  Zapraszamy na koncerty i do śledzenia naszego oficjalnego kanału fb, gdzie znajdziecie wszystkie informacje o działaniach zespołu.

Fot.: cantaramusic.pl

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz - odpuść sobie. W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 - z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *