Audiobooki

Mort 0

Idealnie na start – Terry Pratchett – „Mort” [recenzja]

Terry’ego Pratchetta znam i kojarzę, niestety bardziej jako osobę medialną i pewien wizerunek pisarza niż samą jego twórczość. Oczywiście taki stan rzeczy jest tylko i wyłącznie moją winą, bowiem w swoim życiu na kilka okazji zapoznania się z twórczością brytyjskiego pisarza, skorzystałem z takowych tylko raz, w dodatku niezwykle szybko się zniechęciłem, bo stary audiobook Kolor Magii w interpretacji Krzysztofa Tyńca jest po prostu zły. Na tyle, że nie da się go słuchać. Dlatego też dość szybko zniechęciłem się do całego tego Pratchetta. Przełamanie przyszło niedawno, gdy wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło dać cyklowi Świat Dysku jeszcze jedną szansę w formie audiobooka. Wybór lektora padł na Maćka Kowalika, którego styl interpretacji audiobooków wprost uwielbiam, dlatego byłem bardzo pozytywnie do projektu nastawiony. I co? I pragnę podziękować wszystkim odpowiedzialnym za tę akcję, bowiem otworzyliście dla mnie świat wykreowany przez nietuzinkowego brytyjskiego pisarza i sprawiliście, że w świecie pełnym stresu miałem dla siebie kilkadziesiąt minut dziennie, w czasie których mogłem świetnie się bawić, raz po raz zachwycając się humorem Terry’ego Pratchetta.

0

Muśnięcie – Camilla Läckberg – „Latarnik” [recenzja]

Trzymająca równy poziom saga o Fjällbace, powiadająca każdorazowo o innej zagadce kryminalnej, a jednocześnie skupiająca się na wątku obyczajowym, czyli życiu głównych bohaterów – Patricka i Eryki – a także innych mieszkańców niewielkiej szwedzkiej miejscowości, wyjątkowo nieco obniżyła loty w powieści Syrenka. Choć było to tylko moje odczucie, a wielu czytelników oceniło tę część cyklu bardzo wysoko. Nie zniechęciło mnie to jednak do kontynuowania przygody z prozą Camilli Läckberg. Z przyjemnością i nadziejami sięgnięłam po audiobooka, czytanego przez Marcina Perchucia, będącego kolejnym tomem cyklu. Na szczęście Latarnik okazał się być powieścią lepszą i o wiele bardziej wciągającą niż poprzednia część.

0

Z rozmachem, ale i z jajem – Andrzej Sapkowski – „Narrenturm” [recenzja]

Andrzej Sapkowski jest autorem, którego zna niemal cała Polska. Aktualnie dzieje się tak za sprawą niezwykle popularnych gier z serii Wiedźmin, opowiadających o perypetiach wiedźmina Geralta z Rivii. Tytuły te spotkały się z tak dużym zainteresowaniem na całym świecie, że dziś w zasadzie trudno Sapkowskiego nie znać. I słusznie, bo stworzył on naprawdę świetny cykl fantasy, od którego nie sposób się oderwać. Nie samym Wiedźminem jednak twórczość popularnego polskiego pisarza stoi – w 2002 roku autor wydał pierwszy tom tak zwanej Trylogii Husyckiej, opowiadającej – w bardzo dużym skrócie i uproszeniu – o czasach Inkwizycji i niepokojach społecznych na Dolnym Śląsku od roku Pańskiego 1420. Sapkowski w zręczny sposób połączył wydarzenia historyczne, do których wplótł fikcję literacką, dodając do faktów czary, zabobony i wierzenia. Od kilku lat mamy wybór – czy zapoznać się z tą powieścią w sposób standardowy czy też za sprawą superprodukcji, która może poszczycić się mianem jednej z najlepszych dostępnych na krajowym rynku produkcji audio, w której powstanie zaangażowane zostały prawdopodobnie setki osób. Ja wybrałem tę drugą opcję i zdecydowanie jestem z tego faktu zadowolony, gdyż bawiłem się wprost wybornie. I spora w tym zasługa tak Sapkowskiego i jego pomysłowej głowy, jak wszystkich osób odpowiedzialnych za powstanie Narrenturm w wersji audiobooka.

Syrenka 0

Jedna jaskółka wiosny nie czyni – Camilla Läckberg – „Syrenka” [recenzja]

Stało się coś, o czym myślałam, że nie nastąpi. Ustatysfakcjonowana po każdej części sagi o Fjällbace byłam pewna, że żaden tom mnie nie zawiedzie i jeśli nie dostarczy nie wiadomo jakich przeżyć, to na zapewni przynajmniej frajdę na standardowym poziomie. Tymczasem Syrenka nie tylko mnie trochę wynudziła, ale czułam po niej także ogromny niedosyt. Nie była to bowiem historia zła, ale zabrakło w niej jakiejś ikry, jakiegoś ciepła i “tego czegoś”, co do tej pory zawsze znajdowałam w książkach Camilli Läckberg.

Niemiecki bękart 1

Ofiary wojny – Camilla Läckberg – „Niemiecki bękart” [recenzja]

Ofiary wojny. Kiedy słyszymy te słowa lub je wypowiadamy, mamy zazwyczaj na myśli osoby, które bezpośrednio uczestniczyły i ucierpiały podczas wojny. Walczyły po jednej ze stron, doznały urazów fizycznych i psychicznych. Często zapominamy jednak, że ofiar wojny jest więcej, a kategorie, na jakie można je podzielić, stają się niepoliczalne, w miarę zastanawiania się nad tym tematem. Cierpią rodziny i przyjaciele tych, którzy walczą, cierpią następne pokolenia, które zmagają się z cieniem i echem zła, nieszczęścia, strachu. Zdarzają się także sytuacje, kiedy ofiary wojny spotkać możemy nie tylko w kolejnym pokoleniu, ale w jeszcze i jeszcze następnym; bywa, że nie mają pojęcia, czego są ofiarami. W dużej mierze właśnie o nich – w różnym wieku i należących do różnych kategorii – opowiada powieść Niemiecki bękart, piąta część Sagi o Fjällbace.