Audiobooki

Kosiarz 0

Sześć pensów to sześć pensów – Terry Pratchett – „Kosiarz” [recenzja]

Wydawnictwo Prószyński Media już po raz drugi w 2017 roku zabiera miłośników audiobooków w barwny, niejednoznaczny, absurdalny i w swej konstrukcji fenomenalny świat Terry’ego Pratchetta. Tym razem kontynuujemy podcykl poświęcony Śmierci z opasłego Świata Dysku za sprawą powieści Kosiarz. Jakiś czas temu zachwycałem się Mortem, który to był moim debiutem z prozą brytyjskiego pisarza, a dziś nie pozostaje mi nic innego, jak pochylić czoła przed kunsztem Pratchetta – stworzył on bowiem dzieło, które w mig dodałem do ulubionych powieści, a poruszana tematyka rozłożyła mnie na łopatki. To jasne, tak jak to, że sześć pensów to sześć pensów.

Z mgły zrodzony 0

Świetne fantasy – Brandon Sanderson – „Z mgły zrodzony” [recenzja]

Czy można wykreować w temacie fantastyki jeszcze coś na tyle innowatorskiego i przystępnego, by przyciągnąć czytelnika do świata opowieści łotrzykowskiej? Z takim zagadnieniem mierzy się Brandon Sanderson w swojej powieści Z mgły zrodzony, stanowiącej pierwszy tom serii nazwanej Ostatnie Imperium. I trzeba przyznać – wychodzi mu to piekielnie dobrze, bo nie dość, że stworzył świat, w który wsiąkamy nie wiedzieć kiedy, to jeszcze zdołał tak to umiejętnie spleść, by nie zanudzić i nie zniechęcić podczas wprowadzania odbiorcy do świata rządzonego bezlitosną ręką Ostatniego Imperatora, świata, w którym poznajemy Kelsiera i Vin, bohaterów, którzy postanowią dokonać niemożliwego i obalić najpotężniejszego władcę.

atlas chmur 0

Niewidzialna sieć – David Mitchell – „Atlas chmur” [recenzja]

David Mitchell rozmyśla o przemijaniu. W dodatku rozmyśla o nim chyba całkiem sporo, ponieważ już druga jego powieść, która wpadła w moje ręce, dotyczy w dużej mierze właśnie przemijania. Zachęcona tym, jak pozytywne wrażenie zrobiła na mnie lektura Czasomierzy (recenzję znajdziecie tutaj), nie mogłam odmówić sobie zapoznania się z bodaj najsłynniejszą historią, jaka wyszła spod pióra brytyjskiego pisarza. Natomiast ze względu na ciągły brak czasu wykorzystałam fakt, że Audioteka w swoich zbiorach posiada Atlas chmur – bo o nim rzecz jasna mowa – w dodatku w formie raczej słuchowiska niż zwykłego audiobooka, i właśnie w takiej formie przyswoiłam sobie treść zekranizowanej powieści. Moje odczucia po skończonej lekturze są w zasadzie mieszane – powieść jest oczywiście dobra i nie można zarzucić jej banału czy przyczepić się do stylu, ale chyba miałam zbyt duże oczekiwania względem tej historii, w związku z czym na koniec nie obyło się również bez lekkiego zawodu.

0

Przypadkowy bohater – Noah Hawley – „Przed katastrofą” [recenzja]

Ze wszystkich katastrof najbardziej przeraża mnie myśl o tych lotniczych. Podróż samolotem przyprawia mnie o dreszcze, gdy tylko ktoś o niej wspomni. Powód mojego strachu jest dość prosty i przy tym pewnie banalny – uratować się z tej katastrofy graniczy z cudem. Jeśli samolot spada, praktycznie nie ma już ratunku. I właśnie ta nieodwołalność tragedii, jej bezmiar, bo pochłania wszystkich, nie zostawiając szans, jej bezwzględność tak mnie przerażają. A jednak raz na niewyobrażalnie małą ilość przypadków, komuś z tego typu katastrofy udaje się uratować. I choć pół świata uznaje to za cud i niesamowity wyczyn, a także dowód niezwykłej siły woli, drugie pół podejrzewa całą masę niewiarygodnych rzeczy. I tak cud ocalenia staje się dla głównego bohatera powieści Przed katastrofą początkiem nagonki medialnej, chaosu i próby ucieczki przed wszędobylskimi pytajnikami wydobywającymi się z głów reporterów. Czy zwykły człowiek, który – jak twierdzi – znalazł się na pokładzie feralnego samolotu przypadkiem, w dodatku wsiadając do niego w ostatniej chwili, mógł przyczynić się do tego strasznego wypadku? Na to pytanie odpowiada scenarzysta serialu Fargo, Noah Hawley, czyli autor omawianej tu książki.

Mort 0

Idealnie na start – Terry Pratchett – „Mort” [recenzja]

Terry’ego Pratchetta znam i kojarzę, niestety bardziej jako osobę medialną i pewien wizerunek pisarza niż samą jego twórczość. Oczywiście taki stan rzeczy jest tylko i wyłącznie moją winą, bowiem w swoim życiu na kilka okazji zapoznania się z twórczością brytyjskiego pisarza, skorzystałem z takowych tylko raz, w dodatku niezwykle szybko się zniechęciłem, bo stary audiobook Kolor Magii w interpretacji Krzysztofa Tyńca jest po prostu zły. Na tyle, że nie da się go słuchać. Dlatego też dość szybko zniechęciłem się do całego tego Pratchetta. Przełamanie przyszło niedawno, gdy wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło dać cyklowi Świat Dysku jeszcze jedną szansę w formie audiobooka. Wybór lektora padł na Maćka Kowalika, którego styl interpretacji audiobooków wprost uwielbiam, dlatego byłem bardzo pozytywnie do projektu nastawiony. I co? I pragnę podziękować wszystkim odpowiedzialnym za tę akcję, bowiem otworzyliście dla mnie świat wykreowany przez nietuzinkowego brytyjskiego pisarza i sprawiliście, że w świecie pełnym stresu miałem dla siebie kilkadziesiąt minut dziennie, w czasie których mogłem świetnie się bawić, raz po raz zachwycając się humorem Terry’ego Pratchetta.