Komiksy

0

Najsmutniejszy krajobraz – Hermann, Greg – ” Comanche – 5 – Mroczna pustynia” [recenzja]

Red Dust to mężczyzna – a ogólnie rzecz ujmując, postać – szalenie charakterystyczna. Jego dziarska postawa, zadziorny uśmiech, czasami niebezpieczne spojrzenie, muskularne ciało i oczywiście płomienna, ruda czupryna sprawiają, że nie tylko nigdy nie pomylimy go z nikim innym, ale także poznamy samego Reda zawsze i wszędzie. A przynajmniej tak myślałam do tej pory, czyli do czasu, aż sięgnęłam po piąty tom cyklu Comanche, a więc po komiks Mroczna pustynia. Patrząc na pierwszą planszę, zastanawiałam się, kimże jest ubrany w więzienny strój i skuty osobnik, przyodziany w słomkowy kapelusz, do którego strażnicy zwracają się per: numer 717. I jakie było moje zdziwienie, kiedy ściągnął on kapelusz, ujrzałam łysą głowę i mój umysł nadal nie podsuwał mi żadnych skojarzeń, a okazało się, że to właśnie Dust we własnej osobie!

Płatki 0

Lis i ptak – Gustavo Borges, Cris Peter – „Płatki” [recenzja]

Być może narażę się wielu ludziom, mówiąc, że żyjemy w czasach egoizmu, ale właśnie tak postrzegam nasze społeczeństwo. Nie mówię tu o zdrowym egoizmie, bo ten nie tylko jest nam potrzebny do funkcjonowania, ale wręcz wpisany w nasze DNA, tylko o egoizmie, którego fundamentem jest obojętność na drugiego człowieka. Z bezinteresowną pomocą można spotkać się obecnie bardzo rzadko. Nie mamy ani czasu, ani ochoty, by zainteresować się znajomym, a co dopiero obcym człowiekiem. Przechodzimy obok ludzi, którzy czasem nie potrzebują więcej niż naszego uśmiechu, wyciągniętej dłoni, miłego słowa, ale mijamy ich niemo i odwracając wzrok, bo tak bardzo jesteśmy skupieni na własnym życiu i własnych problemach. Co również nie jest niczym dziwnym – zabiegane życie to dzisiaj norma, podobnie jak bagaż trosk, który codziennie dźwigamy na plecach. Jednak bezinteresowna pomoc może być początkiem wspaniałej przygody, może sprawić, że zyskamy przyjaciela na całe życie, może również okazać się właśnie darem życia. W piękny, niemy sposób opowiada o tym komisk Płatki, brazylijskich twórców – Gustavo Borgesa i Cris Peter.

totalnie nie nostalgia 0

Odważna bestia – Wanda Hagedorn, Jacek Frąś – „Totalnie nie nostalgia” [recenzja]

Dzieciństwo zazwyczaj wspominamy z rozrzewnieniem i łezką w oku. Ten etap życia kojarzony jest głównie z beztroską, sielanką, brakiem problemów i zabawą. Jednak nie każdy ma to szczęście, by do szczenięcych lat wracać myślami chętnie i z uśmiechem na ustach. Tymczasem taki powrót do bolesnej i zawiłej przeszłości może okazać się pomysłem na komiks. Choć wydaje mi się, że autorce opowieści graficznej Totalnie nie nostalgia, czyli Wandzie Hagedorn,bardziej chodziło nie tyle o wydanie popularnego komiksu, co o zmierzenie się z własnymi demonami, o pewien rozrachunek z przeszłością, o ostateczne uporanie się z tym, co ją dręczyło przez lata. To, co rzuca się w oczy najbardziej, to ogromna odwaga, jaką wykazała się autorka, decydując się na zwierzenia często mocno intymne i zapewne zawstydzające. Czy wyszło to jednak komiksowi na dobre? Czy jest to pozycja godna uwagi? Moje zdanie na ten temat poznacie, czytając poniższą recenzję.

Loki 0

Prawda w oczy kole – Robert Rodi, Esad Ribic – „Loki” [recenzja]

Każdy z superbohaterów posiada swego odwiecznego wroga – tego zatwardziałego antagonistę, który nie spocznie, póki nie zemści się na swym nemezis raz na zawsze. Przez dziesiątki lat na kartach komiksów Marvela obserwowaliśmy walkę dobra ze złem, a wyobraźnia autorów poddawana była coraz to nowym próbom, czasami eskalując do niebezpiecznej granicy śmieszności czy przesadnego dramatyzmu. Z biegiem czasu z klasycznych historii twórcy, zmuszeni zmęczeniem pierwotnego materiału, szukali bocznych odnóg swego uniwersum, aby ukazać bohaterów Domu Pomysłów z całkiem innej perspektywy. I te historie to strzały w dziesiątkę, bo wiele postaci, które wydawały się funkcjonować jedynie w skostniałych ramach klasycznych opowieści, zyskało nowy, pełniejszy wymiar. Miniseria Loki to jeden z tytułów, który pozwala na zupełnie inne spojrzenie na jednego z najbardziej podłych złoczyńców Marvela.

0

Dziwne sprawy – John Layman, Rob Guillory – „Chew – 4 – Flambirowanie” [recenzja]

W czwartej odsłonie serii Chew John Layman nie stawia na jedną, ciągłą historię. Główny wątek cyklu pozostaje gdzieś na uboczu, rzadko trafiając na pierwszy plan, natomiast bohaterowie mierzą się z różnymi, niezwykłymi problemami. Flambirowanie jest więc tomem przejściowym – niezłym, tak samo zwariowanym jak poprzednie części, choć oferującym trochę gorszą fabułę. Nieprzekonanych do przygód Tony’ego Chu nie przekona, jednak fanów powinien zadowolić (przynajmniej na tyle, aby nie żałować wydanych pieniędzy i poświęconego na lekturę czasu).