Na perfekcyjny wieczór – Chiara Quartet – „Magic” [recenzja]

chiara quartet

Ze smooth jazzem jest u mnie jak z pacierzem – z reguły nie odmawiam. Lubię czasami, szczególnie wieczorową porą, włączyć sobie takie granie – niezobowiązujące i całkiem fajnie budujące nastrój. Lecz daleko mi do statusu fana. Szczerze mówiąc, to niespecjalnie się znam na takiej muzyce, ale cały gatunek niewątpliwie doceniam, choć, co prawda, gdy słyszę w sobotę przedpołudniową audycję Marka Niedźwieckiego, to raczej przełączam stację na inną. Jednak „kariera” recenzenta polega na tym, że wpadają w ręce płyty z gatunków, o których nie jesteśmy w stanie wiele sensownie napisać i trudno jest tym samym wejść w dyskurs na odpowiednim poziomie ze znawcami danej dziedziny. Taka sytuacja zaistniała, kiedy trafiła do mnie płyta formacji Chiara Quartet zatytułowana Magic. Na szczęście ten album jest na tyle dobry, że złego słowa o nim nie powiem, a nawet zdarzy się parę pochwał.

Główną postacią na Magic jest śpiewająca pianistka, Karolina Kowalczewska. Zasadniczo można śmiało stwierdzić, że jest to jej solowa płyta, bowiem ona również jest autorką tekstów i muzyki, chociaż jeśli wierzyć informacjom na płycie, duży wkład w aranże miał gitarzysta, Bogdan Grad. Zresztą czuć w tej muzyce duch zespołowości. Chiara Quartet to spójny organizm, niewątpliwie na pierwsze tło wysuwa się Karolina, lecz proporcje są wyważone, każdy muzyk, każdy instrument użyty na płycie ma swoje przysłowiowe pięć minut.

Już to uwidocznione jest w pierwszej kompozycji tytułowej. To długa, nieśpieszna, ponad ośmiominutowa kompozycja. Po prostu jest to Chiara Quartet w pigułce. Delikatny, wysublimowany, ciepły wokal Karoliny z miejsca pokazuje, że mamy do czynienia z wyjątkową artystką, natomiast pozostali instrumentaliści faktycznie kreują swoją grą magiczny nastrój, a solówki gitary Bogdana Grada i saksofonu Marka Kubisiaka są naprawdę wyborne. I tak jest na całej płycie, chociaż każdy kawałek ma swój charakter. Wszystko zbudowane jest wokół smooth jazzowego szkieletu, natomiast należy zauważyć, że Lady ma coś w sobie z muzyki świata, jej klimat przeniósł mnie w kierunku francuskiej riwiery, natomiast Scarlett Steel od razu przykuł moją uwagę smętnym, chwytającym za gardło tematem saksofonu.

Chiara Quartet II MAGIC II 2016

I najważniejsze – Magic to kopalnia naprawdę dobrych melodii. Moim faworytem na płycie jest niewątpliwie Simple Wish. Karolina tutaj dosłownie czaruje swoim głosem. W zwrotkach jest on delikatny, subtelny, natomiast refren jest perfekcyjnie przebojowy, nośny, wbijający się z miejsca w pamięć. A z tym na Magic bywa różnie, bo niewątpliwie ta muzyka wymaga skupienia i czasu, aby w pełni docenić jej kunszt i wykonanie. Faktem jest, że smooth jazzowi puryści z miejsca pokochają tę muzykę, natomiast ci, którzy swoje uszy na co dzień lubią niszczyć na przykład black metalem, muszą uzbroić się w cierpliwość przed nastawieniem płyty w odtwarzaczu, lecz zapewniam, że warto.

Fot.: cantaramusic.pl

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz – odpuść sobie.

W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 – z pewnością napiszę parę słów o Was!

5 komentarzy

  1. Witek napisał(a):

    Oj, chłopie, chyba słuchałeś innej płyty…. Albo Ci zapłacili za pozytywna recenzję.

  2. Liv napisał(a):

    Mam tę płytę i gorąco polecam…. :) Kawał pięknej muzyki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *