Nasze życie w większości składa się ze smutku – wywiad z Bronisławem Ehrlichem, liderem Bruno Światłocień

Bronisław Ehrlich nie jest wesołym człowiekiem. Ten fakt jednak z pewnością wpływa pozytywnie na jego twórczość, czego potwierdzeniem jest doskonały drugi krążek jego projektu Bruno Światłocień – Czerń i Cień II. O twórczości, jej źródłach, a także o przyszłości, która rysuje się interesująco dla fanów zespołu, rozmawiałem z mózgiem i sercem Bruna Światłocień – Bronisławem Ehrlichem.

Pierwsze pytanie będzie dotyczyło nazwy „Bruno ŚwiatłoCień”. Dlaczego właśnie tak Twój projekt się nazywa?

Bruno to imię pochodzenie germańskiego, oznacza niedźwiedzia brunatnego. Ludzie nadawali takie imię swym synom, aby dodać im siły. W numerologii imię Bruno ma liczbę 7. Numerologiczna siódemka jest romantyczna, pełna wyobraźni mistycyzmu, wiary, wrażliwa, delikatna i o wyjątkowej intuicji.  Wszystkie te cechy znajdziesz w naszej muzyce.

Nie zajmujesz się tylko muzyką, ale także poezją, co potwierdzasz doskonałymi, sugestywnymi, oddziałującymi na psychikę słuchacza tekstami, a ponadto malujesz. Która z tych trzech ekspresji jest dla Ciebie najważniejsza?

Muzyka i tekst są u mnie na pierwszym planie i są w symbiozie. Jeżeli chodzi o moje rysunki, to mają zupełnie inny charakter, są hiperrealistyczne. Są to głównie portrety, pejzaże, martwe natury…

Pewnie takich pytań pojawia się mnóstwo, ale skąd tyle depresji i mroku w muzyce Bruna Światłocień? Wyobrażasz siebie w weselszym repertuarze?

Jestem melancholikiem, nawet kiedyś hospitalizowanym. Moja muzyka jest u mnie jak kobieta, którą kocham, nie mogę bez niej żyć, a ona niszczy mnie. Nasze życie w większości składa się ze smutku. Są ludzie cierpiący, którzy słuchają muzyki Bruna… i wiedzą, ze nie są na ziemi sami. Próbowałem kiedyś nagrać pozytywną piosenkę”wycieczka na Hel”, ale niestety znów wyszło jak zawsze.

Pierwszą płytę nagrałeś sam. Druga jest dziełem bardziej zespołowym. Co zyskuje Bruno Światłocień w pełnym składzie?

Drugą płytę również nagrałem w większości sam. Na płycie jest skład zespołu koncertowy. Gram ze wspaniałymi muzykami, ale mam wizję muzyki i wrażliwość, której nikt nie jest w stanie oddać. To tak jakby kilku ludzi malowało wspólnie obraz.

Zostając przy debiucie – jak go oceniasz z perspektywy czasu?

Jestem bardzo drobiazgowy. Myślę, że dobrze dobrałem muzykę, tekst i oprawę okładki. Muzyka na debiucie jest ciężka i ciemna, taka jaką lubię, i na chwilę obecną nic bym na niej nie zmienił.

Słuchając Czerń i Cień II, zastanawiam się, co jest ważniejsze w przekazie Bruna. Muzyka czy tekst? A może obie te płaszczyzny traktujesz podobnie? Szczególnie, że wokal jakby przewrotnie wydaje się schowany w miksie i momentami należy się porządnie wsłuchać, aby zrozumieć słowa tekstów.

Muzyka Bruna… to ciemne, zimne noisowo-ambietowe mantry i wszystko łącznie z brzmieniem wokalu jest zamierzone. Chodziło o hipnotyczność. Traktuję muzykę i tekst na Czerń i Cień II jako jedno ciało.

BRUNO ŚWIATŁOCIEŃ "POWIEW MORZA"

Na Czerń i Cień II przedstawiasz niezwykle ponure wizje. Oprawa graficzna w twoim wykonaniu też do najweselszych nie należy, co powoduje w połączeniu z muzyką, że płyta jako wydawnictwo jest konkretną całością i wydaje się zaplanowaną wizją od początku do końca. Czy tak rzeczywiście było? Czy jednak podczas tworzenia wkradł się duch improwizacji, szaleństwa i pewne rzeczy powstały na poczekaniu? Jak się tworzy taką muzykę, która przenika słuchacza swoim smutkiem i depresyjnym klimatem?

Moja muzyka jest jak ptak, który mieszka we mnie,  chce się uwolnić i pofrunąć. Ja jestem tylko medium, który uwalnia jakby drugie życie we mnie, moją duszę.

Bardzo mi się podoba zdjęcie z tylnej części okładki zaniedbanych torów kolejowych prowadzących do ciemnego i gęsto lasu. Dla mnie to swoista alegoria życia, w którym non stop podróżujemy, jesteśmy w drodze, aby koniec końców i tak obrócić się w nicość. To dobry trop do interpretacji tego zdjęcia? Nie myślałeś, aby swoje zdjęcia gdzie zaprezentować szerszej publiczności?

Dobrze odczytałeś treść zdjęcia z okładki. To jest most na nieczynnej linii kolejowej, droga do nikąd. Moich fotografii nie będę prezentował poza umieszczaniem ich na okładce płyty. Muzyka, tekst, fotografia niech pozostaną jako jeden duch.

Z innej beczki. Na płycie widnieje informacja, że płyta została wsparta przez Urząd Miasta Wejherowo. Po pierwsze, pogratulować władz rodzinnego miasta. W mojej miejscowości włodarze lubią zapraszać do grania takie „gwiazdy” jak Ivan Komarenko. Ale dziwi mnie to, jakim cudem, władze Wejherowa nie miały obaw przed wsparciem Was, mając na uwadze fakt, że materiał jest trudny w odbiorze i to  zdecydowanie nie jest muzyka dla każdego. Jak doszło do współpracy?

Włodarze miasta Wejherowa mocno wspierają kulturę. Mamy przepiękną filharmonię, zabytki, z wyróżniającymi kapliczkami na wzgórzach otaczających Wejherowo i wielu ciekawych artystów. Jeżeli chodzi o naszą muzykę i wsparcie, to przy pierwszej płycie poszedłem do dyrektora kultury w Starostwie, włączyłem mu naszą muzykę i widziałem jego zdumienie. Człowiek ten ma wykształcenie muzyczne, śpiewa w chórze, więc jego ocena i wsparcie jest tym cenniejsze.

Kusi mnie pytanie o Twoje muzyczne inspiracje. Nie lubię szukać na siłę porównań, ale ciekawi mnie to, kto mógł wpłynąć na Twoją twórczość?

Nie mam inspiracji w innych artystach. Gdybym się inspirował innymi artystami to oznaczałoby, że jestem odtwórczy. Piszę poważnie; mnie inspiruje niebo gwiaździstą nocą. Moja muzyka to moja dusza. Natomiast mam ulubionych artystów – Coil, In Gowan Ring, Current 93, Blood Axis, Allerseelen i wiele różnych kapel neofolkowych, głównie z Niemiec i Austrii. Lubię też dark ambient (Lustmord, Desiderii Marginis, Rapoon…).

Jakie plany na przyszłość? Rozumiem, że gdy jest pełny skład, to fani mogą liczyć na więcej koncertów?

Kończę powoli kompletowanie materiału na nową płytę. Zapewniam, że trzecia płyta pochłonie klimatem dwie poprzednie. Jeżeli chodzi o koncerty to w najbliższym czasie gramy na dwóch zlotach motocyklowych, Kalisz Pomorski, jako support przed Oddziałem Zamkniętym w Wąglikowicach i na Flader Festiwal w Trójmieście.

Dziękuję za rozmowę!

Fot.: cantaramusic.pl

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *