Nie pytajcie, która godzina! – Neil Gaiman – „Drażliwe tematy” [recenzja]

drażliwe tematy

Neil Gaiman – człowiek o niezwykłej wyobraźni, pisarz, bajarz i gawędziarz w swojej nieodłącznej, znoszonej skórzanej kurtce, czujący się w tematyce realizmu magicznego jak ryba w wodzie, ojciec komiksowego Sandmana i autor wielu niesamowitych powieści takich jak Amerykańscy BogowieGwiezdny pył czy Nigdziebądź. Ale poza powieściami Gaiman jest także mistrzem krótkich form, co udowadnia swoim czwartym już zbiorem opowiadań zatytułowanym Drażliwe tematy wydanym niedawno nakładem wydawnictwa MAG.

Teksty zebrane w tej książce tak naprawdę nie mają za sobą wiele wspólnego, za co autor przeprasza we wstępie. Jedynym co łączy je w mniejszym lub większym stopniu jest to, co drażni ludzi, co sprawia, że się boimy lub wpadamy w irytację. Nie należy jednak traktować tego jako wyznacznika tematyki. To po prostu „krótkie formy i punkty zapalne” jak głosi podtytuł zbioru i rzeczywiście, niektóre z tych form są naprawdę krótkie. Znajdziemy tu zarówno opowiadania i wiersze nie dłuższe niż cztery strony, jak i większe historie rozciągnięte na kilkadziesiąt stron. Gaiman zebrał tutaj naprawdę przeróżne teksty, często stanowiące hołd dla innych autorów jak na przykład Człowiek, który zapomniał Raya Bradbury’ego lub przetworzone na własny, unikalny styl baśnie (bojowa wersja Królewny Śnieżki, z obstawą siedmiu krasnoludków, ratująca Śpiącą Królewnę w Śpiącej i wrzecionie). Pojawiają się także znane popkulturowe postacie – Sherlock Holmes rozwiązujący swoje ostatnie, najważniejsze śledztwo w świetnym Śmierć i miód, oraz Doktor Who mierzący się z tajemniczą, manipulującą czasem „Rodziną” w jednym z najlepszych tekstów tego zbioru – Godzinie Nic. W Pomarańczy dostajemy opowiadanie w bardzo oryginalnej, niespotykanej dotąd formie kwestionariusza, w którym nie widzimy pytań, a jedynie odpowiedzi. Nie przeszkadza to jednak w stworzeniu wciągającej i ciekawej historii. Kalendarz opowieści przedstawia nam krótkie historie związane z każdym z miesięcy, zaczynając od niezwykle oryginalnej interpretacji styczniowego przejścia starego roku w nowy. Z kolei w Żeńskich końcówkach odwiedzamy rodzimy Kraków, którym autor był zauroczony podczas swojej wizyty w naszym kraju, a tekst powstał zainspirowany ludźmi udającymi posągi na krakowskim Rynku. Ostatnie opowiadanie Czarny pies, to zabarwiona grozą historia demonicznego psa, którego widzą ludzie przed śmiercią. Pojawia się tam też stary znajomy, Cień Moon – główny bohater Amerykańskich Bogów.

Wszystkie te historie przesiąknięte są świetnym stylem Gaimana, emanującym tajemnicą i fantastyką zmieszaną z codziennym życiem. Jedynym zarzutem, jaki mogę wysunąć odnośnie Drażliwych tematów, jest długość niektórych tekstów – są zwyczajnie za krótkie, pozostawiając spory niedosyt. Są momenty, kiedy czytelnik jeszcze nawet dobrze się nie wciągnie w fabułę, a opowiadanie, po zaledwie kilku stronach się kończy. Powstaje w tym miejscu pewien dysonans, jako że chciałoby się przeczytać więcej, a jednak czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby rzeczywiście było więcej tekstu, historia straciłaby swoją moc. Aczkolwiek doskonałym uzupełnieniem jest wstęp do książki, w którym Gaiman opisuje szczegółowo okoliczności powstawania poszczególnych tekstów. Można dowiedzieć się stamtąd wielu ciekawych informacji, ale osobiście polecam przeczytać wstęp po skończeniu całości książki, nabiera on wtedy zupełnie innego sensu, znamy bowiem kontekst potrzebny do właściwej interpretacji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby przeczytać wstęp zarówno przed, jak i po lekturze Drażliwych tematów, ja właśnie tak zrobiłem.

Przewracając kolejne kartki, możemy zobaczyć, że autor świetnie się bawił, pisząc swoje krótkie formy i że czuje się doskonale w takiej tematyce. Gaiman to niezwykle utalentowany pisarz, obdarzony wielką wyobraźnią, a jego opowiadania stanowią zarówno doskonały wstęp dla czytelników, którzy jeszcze nie mieli z nim styczności, jak i smakowitą przekąskę dla zagorzałych fanów autora. Dodatkowym atutem jest też samo wydanie, MAG wykonał  bowiem bardzo fajny krok w stronę kolekcjonerów, wydając pozostałe zbiory Gaimana: Dym i lustra oraz Rzeczy ulotne w szacie graficznej współgrającej i doskonale pasującej do Drażliwych tematów.

Fot.: Wydawnictwo MAG

Michał Bębenek

Zamieszkały w Gdańsku planszówkowy zapaleniec. Miłośnik klimatów grozy w każdej formie. Właściciel pluszowego Cthulhu. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *