(Nie)zwykła wizyta u dziadków – Grzegorz Gortat – “Nie budź mnie jeszcze” [recenzja]

W Nie budź mnie jeszcze młody czytelnik znajdzie wszystko to, co obiecuje swoim odbiorcom seria Lepiej w to uwierz! – tajemnicę, zagadkę, dreszczyk emocji, niepewność, przygodę magię, coś nie z tego świata. A wszystko to zostało uformowane przez Grzegorza Gortata w historię dziejącą się w świecie, który znamy, dzięki czemu możemy w nią uwierzyć, zatopić się w niej i dać się jej porwać. Dodatkowo autor nie zapomniał oczywiście o nauce płynącej z jego powieści – przemyca więc wartości, które czasami niełatwo wpoić dzieciakom tak, aby naprawdę nas posłuchały.

Głównym bohaterem Nie budź mnie jeszcze jest dziesięcioletni Artur,w życiu którego niedawno wydarzyło się coś strasznego. Tata Artura uległ wypadkowi, w wyniku którego teraz przebywa w szpitalu pogrążony w śpiączce. Lekarze nie odbierają rodzinie nadziei, ale także nie potrafią powiedzieć czy i kiedy mężczyzna się wybudzi. Artur i jego mama muszą więc uzbroić się w nadzieję i cierpliwość, ufając, że głowa rodziny niedługo znowu będzie się z nimi śmiała i po prostu była. Tymczasem jednak mama zawozi Artura do dziadków – rodziców jego taty. Artur nie raz oczywiście spędzał czas z dziadkami, tym razem jednak w ich spotkaniu będzie coś wyjątkowego, bowiem… chłopiec nigdy przedtem nie był u nich w domu! Nie wiedzieć czemu, tata trwał w uporze i nawet mama nie była w stanie przekonać go, aby przynajmniej raz w roku ich syn pomieszkał przez kilka dni wakacji u dziadków. Nic nie było w stanie przekonać taty, choć jego tłumaczenia były za każdym razem iście pokrętne. Teraz mama przywozi go do ich domu na ulicy Różanej i zostawia go z nimi, a sama wraca czuwać przy tacie. Czy jednak w małym miasteczku, w domu starszych ludzi, niedaleko ruin zamku księcia Adalberta chłopcu może przytrafić się jakaś niezapomniana przygoda? Biorąc pod uwagę, że jest to powieść Gortata, odpowiedź może być tylko jedna.

Artur nie tylko pierwszy raz zobaczy zatem dom swoich dziadków, ale na miejscu okaże się również, że pomieszka trochę w dawnym pokoju swojego taty! Dla chłopca, który tęskni za ojcem – jego głosem, zapachem i widokiem jego uśmiechniętej twarzy – to wspaniała wiadomość. Choć początkowo dziadkowie nie mieli takiego planu i chcieli umieścić Artura w pokoju gościnnym, jednak tydzień przed wypadkiem taty, dziadkowie przyjęli pod swój dach sublokatora, który jest archeologiem. W pokoju taty z dziecięcych lat Artur znajdzie pewną tajemniczą księgę, z której wynurzy się… zaklęty w niej duch rycerza Lupusa! Jakie tajemnice skrywa księga? Dlaczego znalezione przypadkiem zdjęcie taty i jego przyjaciela z dzieciństwa sprawiają, że babcia reaguje w przedziwny sposób? Czy Arturowi grozi coś w tym spokojnym miasteczku?  I jak do tego wszystkiego ma się sen nawiedzający chłopca, w którym przerażający Cień zagraża życiu jego taty? Czy chłopcu uda się go uratować? Czy jeszcze kiedyś zobaczy on tatę nie pogrążonego we snie? No cóż, o tym wszystkim będziecie musieli przekonać się oczywiście, sięgając po lekturę.

Nie budź mnie jeszcze jest niedługą, choć wciągającą historią, która powinna przypaść do gustu wszystkim młodym poszukiwaczom przygód, którzy na każdym kroku mają nadzieję trafić na trop jakiejś trudnej, fascynującej zagadki. Rozwiązanie, które proponuje swoim czytelnikom Grzegorz Gortat jest nie tylko satysfakcjonujące, ale także w niewymuszony sposób pouczające. Nie budź mnie jeszcze to wbrew pozorom złożona opowieść o zdradzie, więziach przyjaźni, rodzinie, nadziei, miłości, tęsknocie, poczuciu winy i… zemście, która zazwyczaj nigdy niczego nie wynagradza. Kiedy Artur zrozumie bowiem, co wydarzyło się wiele lat temu, będzie musiał zrozumieć również skomplikowane uczucia ludzkie, a także to, że czasami emocje potrafią przesłonić wszystko inne.  Dziesięciolatek w ciągu kilku dni nauczy się tego, czego chłopcy w jego wieku raczej nie dostrzegają, dostanie lekcję, która zostanie z nim do końca życia  – lekcję zrozumienia, wyrozumiałości i empatii. To wszystko natomiast wydarzy się oczywiście w okolicznościach grozy i niesamowitego klimatu, który sprawi, że powieść pochłonie na pewno niejednego młodego czytelnika.

Styl, w którym autor snuje swoją opowieść, wydaje się momentami jakby stworzony do historii dla dzieci i młodzieży. Przystępny, choć nie byle jaki, prosty, lecz nie prostacki, luźny i rzeczywisty, ale mimo wszystko daleko mu do mowy, której używamy na co dzień. Język Grzegorza Gortata, w którym prowadzi on powieść, absolutnie nie powinien odstraszyć przyszłych czytelników. Pisarz wie, jakimi słowami zachęcić do lektury i jak sprawić, aby była ona wciągająca i “na czasie”. Dzieciaki powiny poczuć się tak, jakby czytały opowieść o swoim równieśniku, o swoim koledze, sąsiedzie lub… o sobie samym. I to się udaje rewelacyjnie, bo Nie budź mnie jeszcze daleko do większości szkolnych lektur, które choć uczą, to przy tym często niemiłosiernie nudzą i nie przyczyniają się do rozwoju czytelnictwa.

Warto dodać, że jest to chyba najbardziej optymistyczna (mimo wszystko) powieść z serii Lepiej w to uwierz! A jeśli wszystkie powyższe informacje nie przekonają Was lub Waszych pociech do sięgnięcia po Nie budź mnie jeszcze, może przekonają Was ilustracje, które tradycyjnie wykonała do tej historii Marta Krzywicka, a które sprawiają, że postaci z książki ożywają i nabierają jeszcze większych rumieńców – mimo że są one czarno-białe. Wzruszające zakończenie, którym częstuje nas autor, pozwala spojrzeć na świat wzrokiem pełnym nadziei i zrozumienia, a po odłożeniu lektury na miejsce czytelnik będzie wiedział, że ta historia jest niezwykle ponadczasowa i uczy czegoś, co może się przydać w każdej chwili życia, ponieważ te wartości, które przemyca Gortat są uniwersalne i ważne jest, aby dzieciaki miały o nich pojęcie jak najwcześniej.

Fot.: Ezop

Sylwia Sekret

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: “Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: ‘towar drugiej klasy’ na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *