Odważna bestia – Wanda Hagedorn, Jacek Frąś – „Totalnie nie nostalgia” [recenzja]

totalnie nie nostalgia

Dzieciństwo zazwyczaj wspominamy z rozrzewnieniem i łezką w oku. Ten etap życia kojarzony jest głównie z beztroską, sielanką, brakiem problemów i zabawą. Jednak nie każdy ma to szczęście, by do szczenięcych lat wracać myślami chętnie i z uśmiechem na ustach. Tymczasem taki powrót do bolesnej i zawiłej przeszłości może okazać się pomysłem na komiks. Choć wydaje mi się, że autorce opowieści graficznej Totalnie nie nostalgia, czyli Wandzie Hagedorn,bardziej chodziło nie tyle o wydanie popularnego komiksu, co o zmierzenie się z własnymi demonami, o pewien rozrachunek z przeszłością, o ostateczne uporanie się z tym, co ją dręczyło przez lata. To, co rzuca się w oczy najbardziej, to ogromna odwaga, jaką wykazała się autorka, decydując się na zwierzenia często mocno intymne i zapewne zawstydzające. Czy wyszło to jednak komiksowi na dobre? Czy jest to pozycja godna uwagi? Moje zdanie na ten temat poznacie, czytając poniższą recenzję.

Opowieść (pomijając prolog, który tłumaczy obecność na okładce zagadkowego nosorożca) rozpoczyna się dla czytelnika w roku 1962 w Szczecinie, gdzie bohaterka, narratorka i jednocześnie autorka komiksu spędziła pierwszych jedenaście lat życia. Już od pierwszych stron tej “szczecińskiej” części wyłożone zostaje nam, jak obco, źle i nie na miejscu czuła się tam blondwłosa dziewczynka imieniem Wanda. Jej dzieciństwo zresztą, a także okres dorastania, z pewnością nie należały do tych najłatwiejszych. Niewielkie mieszkanie jej rodzina dzieliła z obcą, nieprzyjemną kobietą, a sama Wanda jako najstarsza z z sióstr musiała opiekować się pozostałą trójką. Ze względu na to, że jako pierwsza przyszła na świat, wymagano od niej, by świeciła przykładem i nierzadko winę za wspólny występek rodzeństwa zwalano na nią. Nieciekawie wyglądała jej relacja z rodzicami – matka zdecydowanie nie potrafiła okazywać córkom uczucia, a ojciec… cóż, ojciec był tyranem, który nie tylko bił i poniżał matkę, ale także terroryował psychicznie swoje dzieci, a i zdarzało się, że sprawiał im tęgie lanie. Za co? Wystarczyło, że wrócił do domu w złym humorze. Tu niestety odzyskany-dla-macierzy-Szczecin niczym się nie różnił i nie różni od innych miast w obecnych, a także przeszłych i zapewne przyszłych czasach.

Kolejna część komiksu dzieje się w Kołobrzegu, dokąd wyprowadziła się rodzina Wandy po tym, jak jej ojciec dostał awans – z czego był oczywiście niezmiernie dumny, co z kolei sprawiło, że czuł się jeszcze ważniejszy, a to doprowadziło natomiast do jeszcze gorszego traktowania kobiet w rodzinie. Przeprowadzka (zwłaszcza do kompletnie innego miasta, w którym nikogo się nie zna) to dla dziecka i nastolatka ogromne przeżycie. Zmiana szkoły i pożegnanie z dotychczasowymi przyjaciółmi, znanymi rozrywkami, a także ulubionym miejscami potrafi mocno wpłynąć na jego życie. W Totalnie nie nostalgii ten motyw został jednak pominięty lub po prostu Wanda była zbyt towarzyską i pomysłową dziewczyną, by zbyt długo zaprzątać sobie głowę tym, że coś już minęło i nie wróci. Szybko zresztą znalazła nowe koleżanki i nowe… rozrywki. Słowo to postanowiłam umieścić po wielokropku nie bez powodu. Kryją się bowiem pod nim pierwsze seksualne doświadczenia Wandy, jej sióstr i koleżanek, które momentami potrafią być nie tyle sprośne czy oburzające, co zadziwiające, biorąc pod uwagę wiek dziewczynek i ich śmiałość względem nagości – własnej i cudzej. I właśnie to miałam na myśli, kiedy we wstępie pisałam o odwadze, jaką wykazała się Wanda Hagedorn, tym bardziej że określając ów komiks jako memuar – również na okładce publikacji – wyraźnie daje ona do zrozumienia, że wszystko, o czym opowiada, wydarzyło się naprawdę. Odważna bestia, nie ma co.

Trzecia część komiksu skupia się na relacji Wandy z ojcem, a raczej na braku tych relacji. Autorka pokusiłą się również o analizę psychologiczną ojca, klasyfikując go jako książkowy przykład dysfunkcji, jaką jest narcyzm. W tej części już nie dziewczynka, a młoda kobieta, znów się przeprowadzi, lecz tym razem sama – do Pruszkowa, gdzie zmuszona zostałą przez ojca do uczęszczania do liceum o absolutnie jej nieinteresującym profilu matematyczno-fizycznym. Mieszkała wtedy u jakiegoś kuzynostwa, na poddaszu, gdzie czuła się nie tylko samotna, ale także niechciana i wyobcowana – po raz kolejny. To tutaj jednak dziewczyna zacznie się buntować – nie chodzi jednak o nastoletni bunt dla samego buntu, jednak o rozumienie własnych potrzeb i prawa do mówienia “nie”. Wanda zaczyna stawiać opór tyranii ojca i wszystkiemu, co “powinna” robić, a wcale nie chce. Być może skłoniło ją do tego również przeświadczenie, że od zawsze miała być wzorem dla młodszych sióstr i właśnie ów bunt przeciwko rodzinnej tyranii, przeciwko ojcu jako panu i władcy miał być także wskazaniem im drogi, a nawet pewnym przyzwoleniem.

Totalnie nie nostalgia jest dziełem stworzonym na zasadzie pewnego kontrastu. O ile bowiem treść i problematyka są przecież poważne, często wręcz bolesne i trudne do zaakceptowania, zwłaszcza kiedy patrzymy na pewne wydarzenia z perspektywy dziewczynki, o tyle forma przekazu okazuje się lekka, wręcz tworząca iluzję zabawnej, niezobowiązującej bajki. Zresztą sama już utrzymana w pastelowym różu okładka może zmylić niewiedzącego nic o treści, przypadkowego czytelnika. Rysunki Jacka Frąsia, które zdobią komiks i dodają mu tej ironicznej lekkości, świetnie obrazują dzieciństwo i dorastanie głownej bohaterki. Przybierając kreskówkową, bajkową formę, zdają się szydzić z tego, jak wyobrażenie o sielance dzieciństwa może być mylące względem szarej, smutnej i pozbawionej rodzicielskiej miłości rzeczywistości. Natomiast pastelowe, moco przygaszone kolory idealnie wpisują się w stylistykę memuaru – wspomnienia, choćby najżywsze, nigdy nie będą tak wyraźne jak teraźniejszość. Jacek Frąś intensywnie uczestniczył w tej nostalgicznej podróży Wandy Hagedorn i okazał się idealnym kandydatem do rysunkowego spisania tych wspomnień. Kolorystyka, obła kreska przy rysowaniu postaci i cienkie konturowanie bardzo dobrze sprawdziły się w przypadku tej miejscami zabawnej, miejscami niepokojącej, a gdzie indziej wstydliwej historii. Nawet bowiem te pastelowe barwy potrafią momentami wywrzeć wrażenie mroku i rozpaczy – i o to chyba chodziło.

Memuar Wandy Hagedorn to ciekawa lektura o życiu z trudnymi rodzicami i o dorastaniu w niełatwych czasach. Pytanie tylko, czy na tle wielu podobnych spisanych wspomnień i przeżyć, a także historii zmyślonych, traktujących o podobnych wydarzeniach, wyróżnia się on czymś więcej poza formą, w jakiej został przedstawiony? To, co rozczarowało mnie najbardziej, to zakończenie komiksu. Zabrakło mi w nim jakiejś treści, jakiegoś podsumowania, które dałoby mi dostatecznie odczuć, że oto nastał koniec tej historii. Tymczasem z lekkim niedowierzaniem przewróciłam ostatnią stronę, podczas gdy byłam pewna, że na tym opowieść się nie kończy. Mam oczywiście świadomość, że Totalnie nie nostalgia to wspomnienia, pamiętnik Wandy Hagedorn i jej prawem było zakończyć go w sposób jej najbardziej odpowiadający, ją satysfakcjonujący i taki, który jej wydawał się dobrym finałem. Jednak ja jako czytelnik mam prawo czuć pewien niedosyt i pewne niedomknięcie, które właśnie stało się moim udziałem po zamknięciu komiksu.

Nie mogę również pozbyć się wrażenia, że komiks został w pewnym stopniu przesadzony. Nie mam oczywiście prawa do negowania wspomnień autorki, nie w tym rzecz, absolutnie. Jednak pewna zaciętość i nacisk na wszędobylskie w zasadzie molestowanie kobiet i jawna, choć niedosłowna nagana patriarchalnego systemu funkcjonowania większości rodzin, wydają mi się być momentami odrobinę zbyt krzykliwe. Tymczasem cisza, jak wiadomo, potrafi być najgłośniejsza – i może właśnie w ten spsoób należałoby zwrócić uwagę na pewne problemy? Totalnie nie nostalgia jest komiksem odważnym – to na pewno; jest historią z życia wziętą – nie ma podstaw, by temu zaprzeczać; zastanawiam się jednak, na ile jaskrawy feminizm bijący po oczach z tej opowieści był skutkiem ubocznym spisywania wspomnień autorki, a na ile to historia dzieciństwa była tylko pretekstem do rozwieszenia kilku sloganów (którym wagi i racji nie odmawiam)? Wciąż się nad tym zastanawiam i wciąż nie wiem, na ile owa zaduma jest wyłącznie moim odczuciem, a na ile pokrywa się z rzeczywistością. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Totalnie nie nostalgia to komiks intrygujący, stworzony przez dwie bestie – utalentowanego Jacka Frąsia i odważną Wandę Hagedorn.

Fot.: Wydawnictwo Komiksowe

Sylwia Sekret

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *