Oswajając grozę – Grzegorz Gortat – „Piętnaście kroków” [recenzja]

Grzegorz Gortat zauroczył mnie jako pisarz podczas mojego pierwszego spotkania z jego twórczością, kiedy do rąk moich trafiła niedługa powieść dla młodzieży Miasteczko Ostatnich Westchnień wpisująca się w cykl Lepiej w to uwierz!, który Wydawnictwo EZOP reklamuje jako pełne magii, tajemnicy, przygody, atmosfery grozy i dziwnych niewyjaśnionych zdarzeń.  Piętnaście kroków, najnowsza książka pisarza, również z tego cyklu, nie tylko spełnia wszystkie jego wymogi, ale także pobudziła mój apetyt na poprzednie książki Gortata.

Głównym bohaterem powieści jest Eryk Kafka, jedenastoletni chłopiec, który nie różni się niczym szczególnym od swoich rówieśników. Z rodzicami dobrze się dogaduje, w szkole jakoś sobie radzi (poza przerwami, podczas których musi mierzyć się z Szulcem – szkolnym rzezimieszkiem), a od niedawna jest szczęśliwie zakochany w ślicznej Jo, dla której ułożył wiersz; kolejny jego fragment czeka na wyrecytowanie go dziewczynce, spoczywając bezpiecznie w plecaku. Kiedy jednak Eryk budzi się z zamiarem pójścia do szkoły tak, jakby był to normalny dzień, podobny do wielu innych, odkrywa, że dzieje się coś dziwnego. W domu jest niecodziennie cicho i pusto, kończyny ma ciężkie niczym z ołowiu, budzik wcale nie zadzwonił, a sądząc po zegarze – jest już koszmarnie spóźniony na lekcje! Kiedy natomiast chłopiec wychodzi przed dom, odkrywa, że czeka na niego biała limuzyna, obok której stoi trzech mężczyzn i ani myślą czekać na Eryka choćby minutę dłużej.

Niełatwo napisać cokolwiek o treści Piętnastu kroków tak, by nie zdradzić fabuły, która od samego początku jest pełna tajemnic, atmosfery wyjątkowości i jakiejś przedziwnej grozy. Mogę zdradzić jedynie, że Eryk Kafka przeżyje przygodę życia, która na zawsze wszystko zmieni. Będzie musiał wykazać się odwagą, sprytem, lojalnością i spokojem, o który – kiedy do chłopca zacznie docierać, co się wokół niego dzieje – będzie niezwykle trudno. Na swojej drodze spotka Eryk niecodzienne postaci, z których niektórzy wbrew pozorom okażą się jego nowymi przyjaciółmi, a przy innych szkolny łobuz Szulc wzbudzi raczej śmiech niż strach. Eryk będzie musiał również udobruchać i przekonać do siebie dwa psy, a Grzegorz Gortat udowodnił już, że wyśmienicie potrafi nie tylko pisać o zwierzętach, ale także wejść w ich skórę.

Podczas lektury Piętnastu kroków niesłychanie wyraźnie i niemal szyderczo wybrzmiewają z tyłu głowy słowa: Lepiej w to uwierz! Autor, jak na tak krótką powieść, a w dodatku skierowaną do tej młodszej młodzieży (co w pewien sposób przecież ogranicza pisarza) fantastycznie oddał klimat i atmosferę, o jakie mu niewątpliwie chodziło i które są dla tej historii niezwykle ważne. Prawie wszystko z tej powieści zapada w pamięć, pobudza wyobraźnię i niemal rysują się przed nami postaci takie jak pani Corette, pan Ralf, Saliakieri, Chino czy Mały. Powieść jest żywa, ruchoma, a z każdego zakamarka wyskakuje na czytelnika jakaś niespodzianka. Grzegorz Gortat sprawnie układa zdania, operuje stylem niewymagającym, ale jednocześnie nie nudnym czy byle jakim. Język Piętnastu kroków zachęca czytelnika do współtworzenia świata przedstawionego, jest bogaty w detale, cienie, kolory i kontury, ale nadal pozostawia mnóstwo miejsca na uzupełnienie tego własnymi wyobrażeniami. Sprawia to, że Piętnaście kroków aż się prosi o animację, najlepiej, podobnie jak okładka książki, utrzymaną w niebieskich barwach.

Piętnaście kroków to jednak nie tylko sprawnie napisana powieść z dreszczykiem dla nieco młodszych czytelników. Powieść autora Do pierwszej krwi porusza bowiem wiele ważkich problemów, z których wymienić można chociażby pierwszą poważną rozłąkę z bliskimi, próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości, trud i niepewność związane ze zdobywaniem nowych przyjaciół, tęsknotę za tymi, których się pozostawiło, odpowiedzialność, która potrafi nas przerosnąć, sprawiedliwość, której nie powinno się wymierzać na własną rękę, przebaczenie i zrozumienie, a także to, że niektóre sprawy są tak samo trudne zarówno dla dorosłych, jak i dla ich pociech, i  że czasami są oni wobec nich równie bezradni. Fakt, że zostało to przemycone w nieprawdopodobnej i momentami wywołującej gęsią skórkę historii tylko dodatkowo przekonuje, aby nie przegapić Piętnastu kroków. Dla nadal niezdecydowanych – w powieści pojawia się także wątek kryminalny! I to całkiem nieźle poprowadzony, biorąc pod uwagę grupę, do której skierowana jest książka.

Historia Eryka Kafki, poza tym, że jest niepokojąca, choć przecież zmyślona, dostarcza fantastycznej rozrywki i przemyśleń, które kłębią się w głowie już po skończonej lekturze. Cykl Lepiej w to uwierz! w ogóle wyróżnia się, i to znacznie, na polskim rynku wydawniczym wśród innych książek skierowanych do nastolatków. Nie znajdziemy w Piętnastu krokach wyssanych z palca problemów, ani też nie straszna nam będzie podczas lektury nuda. Choć straszyć mogą w powieści inne rzeczy, zjawiska i postaci. Groza równoważona jest jednak przez humor, którego w książce znajdziemy całkiem sporo, choć mnie osobiście odpowiadał najbardziej ten, który ujawniał się podczas scen z psami.

Piętnaście kroków zostało wydane tak, aby nie odbiegało szatą graficzną od poprzednich części cyklu Lepiej w to uwierz! – wszystkie zresztą autorstwa Grzegorza Gortata – dzięki czemu można bez obaw o zaburzenie kompozycji skompletować sobie całą serię. Całości dopełniają ilustracje Marty Krzywickiej – czarno-białe rysunki, które niejednego zniechęconego do czytania 12-, 13- czy 14-latka (a do takiej grupy wiekowej najbardziej w moim mniemaniu pasuje książka) przekonają, że warto.  I choć od bycia nastolatką dzieli mnie już niemal dekada, to nie przeszkadzało mi to absolutnie w czerpaniu frajdy z lektury tej niedługiej, ale wciągającej powieści. Grzegorzowi Gortatowi natomiast należą się brawa za to, że kolejny raz poprzez powieść grozy oswaja swojego młodszego czytelnika z tematami niełatwymi, ale o których prędzej czy później trzeba będzie pomyśleć i porozmawiać.

Fot.: Wydawnictwo EZOP

Sylwia Sekret

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *