Głos Kultury

Metus 0

W bezmiarze zapomnienia… – Metus – „Czarne Motyle/Black Butterflies” [recenzja]

Metus to człowiek instytucja w krajowym światku rocka progresywnego, pomimo faktu, że początki jego twórczości niekoniecznie były stricte art rockowe. Nie będę ukrywał, że dotychczasowa twórczość Marka Juzy, bo to on właśnie ukrywa się pod pseudonimem Metus, niekoniecznie trafiła w moje gusta. Trudno stwierdzić dlaczego. Zasadniczo po wielokrotnym przesłuchaniu zestawu Czarne Motyle/Black Butterflies zastanawiam się, co spowodowało, że starsze płyty Metusa przechodziły mi koło ucha. Może nie byłem na tyle dojrzały, aby wsiąknąć w mroczny świat twórczości Metusa, a trudne, niejednoznaczne i poetyckie treści niekoniecznie trafiały do mojej nastoletniej wrażliwości? Bo właśnie jako nastolatek po raz pierwszy zetknąłem się z muzyką Metusa. Mam wrażenie, że odpowiedzi na to pytanie już nie znajdę. Mogę jedynie próbować.

Bruderszaft ze śmiercią 0

Wojenki szpiegowskie na wesoło – Boris Akunin – „Młokos i diabeł / Cierpienie złamanego serca. Bruderszaft ze śmiercią, tom 1” [recenzja]

Boris Akunin, znany z wyśmienitych kryminałów z Erastem Fandorinem w roli głównej, tym razem ukazuje się nam w nieco innej roli. Oczywiście akcja cyklu Brudeszaft ze śmiercią dzieje się na przełomie XIX i XX wieku i podobnie jak rozpoczynający dzieje słynnego detektywa Azazel, ma miejsce w (jeszcze) carskiej Rosji. Tu jednak podobieństwa się kończą, bowiem to, co Akunin zaprezentował w dwóch pierwszych częściach nowej serii, znacznie odbiega od mrocznej atmosfery śledztw w stylu “kto zabił i dlaczego”. I co najlepsze, wcale nie oznacza to, że z automatu można zepchnąć serię Bruderszaft ze śmiercią na boczny tor bibliografii rosyjskiego pisarza bądź określić ją literaturą gorszego sortu.

0

Dwa światy, jeden sukces – Matt Ross – „Captain Fantastic” [recenzja]

Niedawno na ekranach (wybranych) polskich kin zagościł film, którego światowa premiera miała miejsce ponad rok temu. Film niezwykle ciepło przyjęty zarówno przez krytykę, jak i widzów; wreszcie film, za który wcielający się w główną rolę Viggo Mortensen otrzymał nominację do Złotego Globu oraz Oscara za pierwszoplanową rolę męską. Dlaczego więc nie w każdym multipleksie można cieszyć oko seansem Captain Fantastic? Ano dlatego, że daleko dziełu Matta Rossa (współtwórcy m.in. American psycho czy 12 małp) do hollywoodzkiej superprodukcji, która wypełni kinowe sale po brzegi, daleko do kina dla mas. Mimo to film znalazł swoich odbiorców, wśród których mnożą się głosy jakoby Captain Fantastic był istną perełką w morzu nijakości cotygodniowych premier dużego ekranu. Komplement być może trochę na wyrost, nie da się jednak zaprzeczyć, że dzięki połączeniu kina niszowego z tym przyswajalnym dla przeciętnego „niedzielnego kinomana”, a także poruszeniu tematów, nad którymi warto zatrzymać się i zastanowić, udało się stworzyć obraz, który na długo zapada w pamięć.

zapomniany walc 0

Piątkowa ciekawostka o…: „Zapomniany walc”

Dzisiejsza ciekawostka będzie odrobinę nietypowa, bo nie dość, że mówić będzie o książce, to w dodatku o takiej, która jeszcze nie miała swojej premiery w Polsce. Jeśli śledzicie naszą stronę, to na pewno wiecie już, że w kwietniu na księgarniane półki trafi książka nagrodzonej Bookerem Anne Enright pod tytułem Zapomniany walc. Książkę wydaje u nas Wiatr od Morza i choćby dlatego można mieć pewność, że będzie to powieść co najmniej dobra. Gdańskie wydawnictwo bowiem ma dar do wyszukiwania literackich perełek, po przeczytaniu których zachodzimy w głowę, jaki cudem nikt wcześniej nie wydał tego w Polsce. O premierze książki, którą Głos Kultury ma przyjemność objąć patronatem medialnym, pisaliśmy już tutaj, ale jest pewna ciekawostka na temat Zapomnianego walca, która zasługuje na osobny artykuł. Wykorzystujemy więc naszą cotygodniową Piątkową ciekawostkę, by opowiedzieć Wam o wyjątkowej ścieżce dźwiękowej powstałej specjalnie na potrzeby czytelników, którzy zasiądą do lektury dzieła Anne Enright.