Głos Kultury

zapomniany walc 0

Piątkowa ciekawostka o…: „Zapomniany walc”

Dzisiejsza ciekawostka będzie odrobinę nietypowa, bo nie dość, że mówić będzie o książce, to w dodatku o takiej, która jeszcze nie miała swojej premiery w Polsce. Jeśli śledzicie naszą stronę, to na pewno wiecie już, że w kwietniu na księgarniane półki trafi książka nagrodzonej Bookerem Anne Enright pod tytułem Zapomniany walc. Książkę wydaje u nas Wiatr od Morza i choćby dlatego można mieć pewność, że będzie to powieść co najmniej dobra. Gdańskie wydawnictwo bowiem ma dar do wyszukiwania literackich perełek, po przeczytaniu których zachodzimy w głowę, jaki cudem nikt wcześniej nie wydał tego w Polsce. O premierze książki, którą Głos Kultury ma przyjemność objąć patronatem medialnym, pisaliśmy już tutaj, ale jest pewna ciekawostka na temat Zapomnianego walca, która zasługuje na osobny artykuł. Wykorzystujemy więc naszą cotygodniową Piątkową ciekawostkę, by opowiedzieć Wam o wyjątkowej ścieżce dźwiękowej powstałej specjalnie na potrzeby czytelników, którzy zasiądą do lektury dzieła Anne Enright.

Personal shopper 0

W rozmiarze medium – Olivier Assayas – „Personal shopper” [recenzja]

Personal Shopper to nietypowy film i takie również krążą o nim opinie – obraz w reżyserii Oliviera Assayasa zdążył się już spotkać zarówno z gwizdami, jak i owacjami na stojąco. Szczerze mówiąc, nie umiem powiedzieć, dlaczego tak skrajne i jednocześnie dość burzliwe emocje wywołuje ta produkcja – nie jest, w moim odczuciu – ani wybitnie zła, ani wybitnie dobra. Z pewnością natomiast jest intrygująca – zarówno pod względem fabuły i tematyki, jaką podejmuje, jak i poprzez hybrydę gatunkową, jaką poniekąd jest. Personal shopper ma w sobie zarówno elementy horroru, jak i thrillera, jest opowieścią metafizyczną, jak i momentami bardzo mocno zakotwiczonym w realnym życiu dramatem. Tę nietypową produkcję, z Kristen Stewart w roli głównej, Głos Kultury objął patronatem medialnym.

Miracleman 0

Boska utopia – Alan Moore – „Miracleman” [recenzja]

Najważniejsza historia o superbohaterach, której fani nigdy nie przeczytali – tymi słowami rozpoczyna się wstęp wprowadzający polskich czytelników w niezwykły świat Miraclemana. Jest w tym zdaniu wiele prawdy, ja bowiem, mimo że nie uważam się za całkowitego komiksowego laika, nigdy o tej serii nie słyszałem, a po skończeniu lektury jeszcze długo siedziałem z otwartą gębą, myśląc o tym, jak genialna i wizjonerska była ta historia. Tym bardziej zaskakuje fakt, że tzw. „pierwotny scenarzysta” zdecydował się całkowicie usunąć z niej swoje nazwisko (nie do końca jasne są powody, najprawdopodobniej poszło jednak o honorarium i prawa autorskie). Scenarzystą tym bowiem jest człowiek, którego fanom komiksów nie trzeba specjalnie przedstawiać – Alan Moore. Tym, którzy jakimś cudem nie kojarzą tego nazwiska, wspomnę tylko, że jest to autor wielu kamieni milowych w historii komiksu, odpowiedzialny za chociażby takie kultowe tytuły jak Strażnicy, V jak Vendetta czy Batman: Zabójczy żart. Miracleman był jedną z jego pierwszych historii, lecz nawet debiutujący Moore potrafił pokazać swój kunszt i opowiedzieć historię robiącą wrażenie na czytelniku do dzisiaj.

ciryam 0

W fabryce marzeń – Ciryam – „Desires” [recenzja]

Ciryam po długiej przerwie powrócili z nowym albumem, nagranym dla zagranicznego labelu oraz zaśpiewanym wyłącznie po angielsku. Czy zespół ma szansę pokazać się na Zachodzie? Myślę, że przy odpowiedniej promocji na terenach na zachód od Odry na pewno; w innym wypadku obawiam się, że płyta zginie w zalewie jej podobnych. Co prawda nic złego nie mogę napisać na temat Desires, ale czytelnik niniejszej recenzji nie powinien spodziewać się peanów na cześć kapeli Roberta Węgrzyna.

Mort 0

Idealnie na start – Terry Pratchett – „Mort” [recenzja]

Terry’ego Pratchetta znam i kojarzę, niestety bardziej jako osobę medialną i pewien wizerunek pisarza niż samą jego twórczość. Oczywiście taki stan rzeczy jest tylko i wyłącznie moją winą, bowiem w swoim życiu na kilka okazji zapoznania się z twórczością brytyjskiego pisarza, skorzystałem z takowych tylko raz, w dodatku niezwykle szybko się zniechęciłem, bo stary audiobook Kolor Magii w interpretacji Krzysztofa Tyńca jest po prostu zły. Na tyle, że nie da się go słuchać. Dlatego też dość szybko zniechęciłem się do całego tego Pratchetta. Przełamanie przyszło niedawno, gdy wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło dać cyklowi Świat Dysku jeszcze jedną szansę w formie audiobooka. Wybór lektora padł na Maćka Kowalika, którego styl interpretacji audiobooków wprost uwielbiam, dlatego byłem bardzo pozytywnie do projektu nastawiony. I co? I pragnę podziękować wszystkim odpowiedzialnym za tę akcję, bowiem otworzyliście dla mnie świat wykreowany przez nietuzinkowego brytyjskiego pisarza i sprawiliście, że w świecie pełnym stresu miałem dla siebie kilkadziesiąt minut dziennie, w czasie których mogłem świetnie się bawić, raz po raz zachwycając się humorem Terry’ego Pratchetta.