Głos Kultury

Personal shopper 0

W rozmiarze medium – Olivier Assayas – „Personal shopper” [recenzja]

Personal Shopper to nietypowy film i takie również krążą o nim opinie – obraz w reżyserii Oliviera Assayasa zdążył się już spotkać zarówno z gwizdami, jak i owacjami na stojąco. Szczerze mówiąc, nie umiem powiedzieć, dlaczego tak skrajne i jednocześnie dość burzliwe emocje wywołuje ta produkcja – nie jest, w moim odczuciu – ani wybitnie zła, ani wybitnie dobra. Z pewnością natomiast jest intrygująca – zarówno pod względem fabuły i tematyki, jaką podejmuje, jak i poprzez hybrydę gatunkową, jaką poniekąd jest. Personal shopper ma w sobie zarówno elementy horroru, jak i thrillera, jest opowieścią metafizyczną, jak i momentami bardzo mocno zakotwiczonym w realnym życiu dramatem. Tę nietypową produkcję, z Kristen Stewart w roli głównej, Głos Kultury objął patronatem medialnym.

Miracleman 0

Boska utopia – Alan Moore – „Miracleman” [recenzja]

Najważniejsza historia o superbohaterach, której fani nigdy nie przeczytali – tymi słowami rozpoczyna się wstęp wprowadzający polskich czytelników w niezwykły świat Miraclemana. Jest w tym zdaniu wiele prawdy, ja bowiem, mimo że nie uważam się za całkowitego komiksowego laika, nigdy o tej serii nie słyszałem, a po skończeniu lektury jeszcze długo siedziałem z otwartą gębą, myśląc o tym, jak genialna i wizjonerska była ta historia. Tym bardziej zaskakuje fakt, że tzw. „pierwotny scenarzysta” zdecydował się całkowicie usunąć z niej swoje nazwisko (nie do końca jasne są powody, najprawdopodobniej poszło jednak o honorarium i prawa autorskie). Scenarzystą tym bowiem jest człowiek, którego fanom komiksów nie trzeba specjalnie przedstawiać – Alan Moore. Tym, którzy jakimś cudem nie kojarzą tego nazwiska, wspomnę tylko, że jest to autor wielu kamieni milowych w historii komiksu, odpowiedzialny za chociażby takie kultowe tytuły jak Strażnicy, V jak Vendetta czy Batman: Zabójczy żart. Miracleman był jedną z jego pierwszych historii, lecz nawet debiutujący Moore potrafił pokazać swój kunszt i opowiedzieć historię robiącą wrażenie na czytelniku do dzisiaj.

ciryam 0

W fabryce marzeń – Ciryam – „Desires” [recenzja]

Ciryam po długiej przerwie powrócili z nowym albumem, nagranym dla zagranicznego labelu oraz zaśpiewanym wyłącznie po angielsku. Czy zespół ma szansę pokazać się na Zachodzie? Myślę, że przy odpowiedniej promocji na terenach na zachód od Odry na pewno; w innym wypadku obawiam się, że płyta zginie w zalewie jej podobnych. Co prawda nic złego nie mogę napisać na temat Desires, ale czytelnik niniejszej recenzji nie powinien spodziewać się peanów na cześć kapeli Roberta Węgrzyna.

Mort 0

Idealnie na start – Terry Pratchett – „Mort” [recenzja]

Terry’ego Pratchetta znam i kojarzę, niestety bardziej jako osobę medialną i pewien wizerunek pisarza niż samą jego twórczość. Oczywiście taki stan rzeczy jest tylko i wyłącznie moją winą, bowiem w swoim życiu na kilka okazji zapoznania się z twórczością brytyjskiego pisarza, skorzystałem z takowych tylko raz, w dodatku niezwykle szybko się zniechęciłem, bo stary audiobook Kolor Magii w interpretacji Krzysztofa Tyńca jest po prostu zły. Na tyle, że nie da się go słuchać. Dlatego też dość szybko zniechęciłem się do całego tego Pratchetta. Przełamanie przyszło niedawno, gdy wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło dać cyklowi Świat Dysku jeszcze jedną szansę w formie audiobooka. Wybór lektora padł na Maćka Kowalika, którego styl interpretacji audiobooków wprost uwielbiam, dlatego byłem bardzo pozytywnie do projektu nastawiony. I co? I pragnę podziękować wszystkim odpowiedzialnym za tę akcję, bowiem otworzyliście dla mnie świat wykreowany przez nietuzinkowego brytyjskiego pisarza i sprawiliście, że w świecie pełnym stresu miałem dla siebie kilkadziesiąt minut dziennie, w czasie których mogłem świetnie się bawić, raz po raz zachwycając się humorem Terry’ego Pratchetta.

1

Przypadek Pierrota F. – John Boyne – „Chłopiec na szczycie góry”

John Boyne powieścią Chłopiec w pasiastej piżamie udowodnił, że nie tylko wie, jak wywołać w czytelniku emocje, ale także że nie boi się poruszać niełatwych tematów. Adaptacja tej niedługiej w zasadzie książki przysporzyła pisarzowi sporo fanów w Polsce, jednak mam wrażenie, że wydane później Spóźnione wyznania przeszły już bez większego echa – zdecydowanie niesłusznie. Czyżby temat okazał się zbyt delikatny? To oczywiście zależy, co kogo bardziej dotyka. Tymczasem jednak na polskim rynku ukazuje się właśnie kolejna publikacja Boyne’a, można powiedzieć, że siostrzana książka Chłopca w pasiastej piżamie. Nawet tytuł sugeruje nam analogię – tym razem historia zatytułowana jest bowiem Chłopiec na szczycie góry. Pisarz znów rysuje przed czytelnikiem widmo dawnej wojny, otwiera stare rany, stawia pytania, na które wielu z nas nigdy na szczęście nie będzie musiało sobie odpowiadać i pokazuje, jak chłonny i podatny na zniekształcenia jest umysł dziecka. Dziecka, które kiedyś będzie dorosłym – lecz wtedy może być już za późno, by wyplenić to, to zostało dawno temu zasiane i co wzrosło, wydając dorodny, choć chory i zgniły plon.