Głos Kultury

wiedźmińskie zioła 2

Piątkowa ciekawostka o…: wiedźmińskie zioła

Jak wiadomo, ziół w Wiedźminie jest od groma (a nawet od ulepszonego groma). Czymże by bowiem był Geralt bez swoich roślin, zbieranych tu i ówdzie i przy wszelkich okazjach? Czymże by był, gdyby jego znajomość roślinności ograniczała się do odróżnienia drzewa od krzewu? Wiedźmin musi znać nie tylko miejsca występowania, ale także nazwy i zastosowanie wszystkiego, co zbiera. A co z graczami? Czy Wy, którzy z szaleńczym zapałem chwytacie za pada lub układacie palce na klawiaturze, zastanawialiście się kiedyś, jak to jest naprawdę z tymi ziołami i innymi przedstawicielami flory w Wiedźminie? Które z nich istnieją naprawdę i czy ich właściwości nadane przez twórców gry (lub Sapkowskiego) odpowiadają rzeczywistości? A może większość ziół to tylko wymysł na potrzeby wiedźmińskich mikstur? Przyjrzymy się dziś temu zagadnieniu, rozglądając się po wodach, lasach, polach, bagnach, drogach i łąkach Dzikiego Gonu.

Powidoki 0

Co jest grane #77

Zespół redakcyjny poprzedniej odsłony Co jest grane zaczął od słów: W tym roku Święta Bożego Narodzenia wypadły wyjątkowo niekorzystnie. Mieli rację, ponieważ dla większości taki układ świątecznych dni oznaczał zaledwie jedną dodatkową dobę wolnego – poniedziałek, czyli drugi dzień świąt. Niby mało, ale zawsze coś. Zwłaszcza w porównaniu z jakże cudownym (kalendarzowo) Nowym Rokiem! Co tu dużo mówić, okazuje się, że wyjdzie nam z tej całej noworocznej fety zwykły weekend, a jedyną różnicą będzie możliwość popatrzenia na pokazy fajerwerków w sobotę. Wow. Wszystko to przekłada się oczywiście na liczbę proponowanych przez dystrybutorów kinowych premier ostatniego weekendu 2016 roku. Premier tych będzie dokładnie cztery, jednak – tu zaskoczenie – prawie wszystkie mogą się okazać godnymi uwagi. Jakie zatem nowości zadebiutują już jutro ma dużym ekranie? Jim Jarmusch powróci z Patersonem, gwiazdy Juno i Westworld spróbują dowiedzieć się, dlaczego zniknął prąd, irański detektyw odwiedzi więzienie położone na nawiedzonej pustyni, a grupka nastolatków zainstaluje na telefonach morderczą aplikację. Gotowi? No to zapraszam na ostatnie w tym roku Co jest grane!

0

Starożytne historie są najciekawsze – David Gemmel – „Tarcza Gromu” [recenzja]

Chociaż Pan Srebrnego Łuku był dobrą powieścią (recenzję książki znajdziecie tutaj), to przyznaję, że do jego kontynuacji zabierałem się z oporami. Może przygniotły mnie cierpienia bohaterów, którzy byli nieszczęśliwie zakochani oraz musieli znosić okrucieństwo świata i utratę bliskich. Paradoksalnie, gdy już zagłębiłem się w drugi tom, okazał się on inny. Tarcza Gromu zdecydowanie mocniej wciąga i posiada wszystkie cechy doskonałego sequela – jest lepiej, ciekawiej i bardziej emocjonująco.

0

C’est la vie – Manu Larcenet – „Codzienna walka” [recenzja]

Ten komiks jest wybitny. Piszę o tym od razu, bez wstępów i zbędnych ogródek, bo już teraz wiem, że cokolwiek o nim napiszę, nie wyrażę nawet ułamka tego, co kłębi mi się w głowie po jego lekturze. Codzienna walka ma w sobie tyle mądrości, tyle wzruszeń, tyle lęków i tyle prawd, że pisać o tym komiksie, to jak porywać się z motyką na słońce. Cóż ja bowiem mogę napisać, czego nie wyraził już Manu Larcenet swoim dziełem? Czy ja, tak mała przy nim i tak głupiutka, mogę w ogóle rościć sobie prawo do wyrażania opinii o historii Marco? Historii, w której artysta zawarł całe życie. Nie swoje, nie głównego bohatera, nie Twoje czy moje. Po prostu życie, codzienną walkę, jaką jest, i codzienną ucieczkę. Bo ucieczka, jak mawia staruszek, też jest czasami formą walki. Uciekam się więc do marnych słów, by opisać wrażenie, jakie zrobił na mnie komiks. Niech ta ucieczka będzie moją walką ze słabością, na jaką naraził mnie Larcenet, tworząc coś, o czym nie jestem w stanie opowiedzieć bez kompleksów i poczucia, że przędę wielkie nic z samych frazesów.