Patronat

słudzy diabła 0

Wielogłosem o… “Słudzy diabła”

To chyba pierwszy raz w historii Głosu Kultury, kiedy obejmujemy patronatem horror! I to w dodatku nie byle jaki – nie dość że produkcji indonezyjskiej, to w dodatku film… przedstawiający się bardzo dobrze na tle innych z tego gatunku. Dzięki Mayfly możemy od dziś oglądać w polskich kinach remake obrazu z 1982 roku, który u naszych redaktorów wywołał ciarki… Czy bali się, oglądając film Słudzy diabła (Pengabdi setan)? Oczywiście, że tak! Zarówno Przemek (zwłaszcza Przemek!), jak i Sylwia, a także Mateusz poddali się klimatowi grozy i tajemnicy, jakie zaczynają panować w domu pewnej rodziny tuż po śmierci matki czwórki rodzeństwa, która odeszła po wycieńczającej, ponad trzyletniej, chorobie. I choć film nie ustrzegł się jakichś drobnych mankamentów (lecz które dzieło jest od nich wolne?) to seans oceniają naprawdę wysoko i nie żałują poświęconych mu minut. Kino indonezyjskie, które ma straszyć widza, nie tylko więc ma się dobrze, ale – co więcej – może spokojnie konkurować z amerykańskimi produkcjami tego typu, a niektórym może nawet służyć za wzór. Sprawdźcie koniecznie, jakie wrażenie produkcja Słudzy diabła zrobiła na naszych redaktorach, czytając poniższy Wielogłos, i oczywiście nie zapomnijcie wybrać się do kina! 

blask 0

Bardziej dostrzegalny rodzaj nadziei – Naomi Kawase – “Blask” [recenzja]

Czasami miłość przychodzi nieproszona. Nie tylko jej nie chcemy, ale również nie akceptujemy osoby, którą nasze serce wybrało. Nie bez powodu mówi się, że miłość jest ślepa. Nie dlatego, że pcha nas w ramiona osoby, która powinna być dla nas nieatrakcyjna, ale dlatego, że zamyka oczy na sygnały, które wysyła nam rozum, na wszystkie znaki na niebie i ziemi. Mówi się również, że gdy rozum śpi, budzą się demony. A gdy zasypia nasz wzrok? Budzi się wyobraźnia, a wraz z nią wszystkie emocje i uczucia, które do tej pory mogły być przytłumione. O miłości, ślepocie i wielkich uczuciach opowiada najnowszy film Naomi Kawase, a robi to w sposób niezwykle oszczędny, powolny i nostalgiczny. Blask, który Głos Kultury objął patronatem medialnym, to bardzo emocjonalny film, ale również dzieło niezwykle oszczędne, które wiele miejsca pozostawia na przemyślenia i refleksje widza, sprawiając, że ten może utożsamić się w jakiś sposób z jego bohaterami.

dusza i ciało 0

Wielogłosem o…: “Dusza i ciało” [Oscary 2018]

Zawsze jesteśmy dumni z sukcesów filmów, które obejmujemy patronatem medialnym. Kiedy produkcja taka zostaje nominowana do Oscara – aż pękamy z tej dumy, ale chyba trudno nam się dziwić, w końcu to najważniejsza nagroda filmowa, do której już sama nominacja jest sporym sukcesem. I zaszczyt ten spotkał  właśnie węgięrską produkcję pod tytułem Dusza i ciało, która 4 marca powalczy o złotą statuetkę. Film, który w Polsce możemy oglądać dzięki Aurora Films, opowiada historię miłosną kobiety i mężczyzny. Banał  – pomyślicie zapewne… Będziecie jednak w błędzie, bo wyjściowy pomysł, by  Mária i Endre śnili ten sam sen, i umiejscowienie akcji przez większą część filmu w rzeźni, sprawia, że dzieło w reżyserii  Ildikó Enyedi nie ma w sobie nic z banału i ogląda się je jako coś naprawdę wyjątkowego. Poniżej znajdziecie dyskusję Sylwii i Mateusza o tym niezwykłym dziele, które – już teraz to wiemy – z pewnością na długo pozostanie w nazych sercach. Oprócz lektury samego wielogłosu, serdecznie polecamy Wam rzecz jasna również  seans Duszy i ciała, abyście na własnej skórze przekonali się, że stworzenie opowieści o zwykłej miłości, w niezwykły sposób, jest jak najbardziej możliwe. Juz teraz węgierski dramat ma na koncie kilka ważnych nagród, w tym Złotego Niedźwiedzia dla najlepszego filmu na Festiwalu Berlinale, a my będziemy trzymać kciuki, by zdobył także Oscara.

Dusza i ciało 0

Film “Dusza i ciało” nominowany do Oscara!

Właśnie ogłoszono nominacje do tegorocznych Oscarów. Wśród nominowanych w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, znalazł się węgierski obraz Dusza i ciało, który od najbliższego piątku będzie można oglądać w polskich kinach. 

Dusza i ciało to bardzo oryginalna historia miłosna, która urzeka subtelnością, humorem i niezwykłym podejściem do tematu alienacji. Film najczęściej porównywany jest ze słynną Amelią oraz Pokotem Agnieszki Holland, i jest pierwszym od 18 lat pełnometrażowym obrazem cenionej węgierskiej reżyserki Ildikó Enyedi.

Jesteśmy niezwykle dumni z tego osiągnięcia, ponieważ objęliśmy ten tytuł (który obejrzycie w Polsce za sprawą Aurora Films) patronatem medialnym. W kinach od 26 stycznia 2018, czyli już za dwa dni! 

0

Wielogłosem o…: “Party”

Dokładnie dwanaście miesięcy temu za sprawą Aurora Films mogliśmy oglądać w kinach (tych lepszych) w całej Polsce genialną włoską produkcję Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (nasz wielogłos tutaj). Nie sposób nie odnieść wrażenia, że polski dystrybutor próbuje powtórzyć sukces, ponownie otwierając rok mocnym tytułem. Tym razem otrzymujemy bowiem czarną komedię prosto w Wielkiej Brytanii, zatytułowaną Party. Obydwa filmy łączy wiele, ale też tyle samo różni. Może to krzywdzące porównanie, ale jesteśmy przekonani, że dzieło Sally Potter jest w tym starciu skojarzeń i porównań skazane na porażkę, ale nie dlatego, że prezentuję niższą jakość niż produkcja Paolo Genovese. Party jest po prostu trudniejsze w odbiorze i nieco bardziej wymagające dla widza. Najważniejsze jest jednak to, że możemy z dumą ogłosić (z dumą, ponieważ objęliśmy ten film patronatem medialnym) bardzo udane i bardzo mocne wejście Aurora Films w 2018 rok, ponieważ brytyjska czarna komedia, którą od dziś możemy oglądać w polskich kinach z pewnością nie zaginie w gąszczu innych nowości kinowych.