Oscary

Piątkowa ciekawostka o…: Oscary

Mierzy niecałe 35 centymetrów wysokości i waży 4 kilogramy. Stylizowana figurka rycerza dzierżącego miecz, stojącego na rolce filmowej podzielonej na pięć szprych symbolizujących aktorów, scenarzystów, reżyserów, producentów i techników. Statuetka wykonana z brązu, pokryta warstwą 24-karatowego złota. Tak krótko można scharakteryzować Nagrodę Akademii Filmowej, popularnie zwaną Oscarem. Lecz tak naprawdę to coś więcej niż tylko kawałek metalu. To marzenie niemal każdej osoby związanej z przemysłem filmowym. Nagroda, która może nie zalicza się do tych najbardziej prestiżowych, lecz na pewno jest najbardziej rozpoznawalnym i liczącym się trofeum, które może stanąć na półce aktora, reżysera, scenarzysty lub innej osoby z branży. Niecały tydzień temu Oscary zostały przyznane po raz 89., zaliczając przy tym spektakularną wpadkę związaną z ogłoszeniem najlepszego filmu. Była to pierwsza taka sytuacja w długiej historii przyznawania Nagród Akademii (do czego jeszcze dojdę), lecz na pewno nie była to pierwsza ceremonia, na której nie brakowało niespodzianek. Spójrzmy więc na historię Oscarów i ciekawych, zabawnych bądź kompromitujących zdarzeń, do których doszło na przestrzeni tych 89 lat.


Rok 1929 – Początek

Cofnijmy się do samego początku, do roku 1929, kiedy to miała miejsce pierwsza uroczysta ceremonia wręczenia Nagród Akademii Filmowej. A nawet jeszcze wcześniej, do roku 1927, w którym Louis B. Mayer, szef wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer, założył Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej – organizację non-profit, działającą na rzecz rozwoju przemysłu filmowego. Zaledwie dwa lata później, 16 maja 1929 roku, Akademia po raz pierwszy przyznała swoje nagrody w hollywoodzkim Hotelu Roosevelt. Bilety na to wydarzenie kosztowały 5 dolarów, a gospodarzem ceremonii, która trwała zaledwie 15 minut (!), został Douglas Fairbanks (pierwszy dyrektor Akademii i jedna z aktorskich ikon tej epoki, znany chociażby z ról Robin Hooda czy Zorro). Nagrody po raz pierwszy przyznano w 13 kategoriach (obecnie są to 24 kategorie), a pierwszy w historii Oscar (wtedy jeszcze nieznany pod tym imieniem) powędrował do rąk Emila Janningsa za pierwszoplanowe role w filmach Niepotrzebny człowiek (1927) i Ostatni rozkaz (1928). Pierwszym najlepszym filmem (wg Akademii) zostały Skrzydła (1927) – niemy film opowiadający historię dwóch pilotów zakochanych w tej samej kobiecie. Jedną z gwiazd był Gary Cooper, a koszt produkcji wyniósł oszałamiające 2 miliony dolarów, sprawiając, że Skrzydła stały się najdroższym filmem swoich czasów.

Emil Jannings, laureat pierwszej w historii Nagrody Akademii Filmowej, wygląda na zachwyconego.

Lata 30. – Dwóch Franków, oszust i wujek Oscar

Zaledwie pięć lat później, podczas szóstej ceremonii wręczenia Nagród Akademii w 1934 roku, doszło do nieporozumienia niemal porównywalnego z aferą La La Land/Moonlight. W kategorii najlepszego reżysera nominowanych było tylko trzech twórców. Frank Lloyd za film Kawalkada (1933), Frank Capra za film Arystokracja podziemi (1933) oraz George Cukor za film Małe kobietki (1933). Nagrodę w tej kategorii wręczał Will Rogers, który po otwarciu koperty zawołał Chodź tutaj na górę, Frank! Ucieszony Capra pobiegł na scenę, aby odebrać swoją statuetkę, lecz kiedy się tam już znalazł, okazało się, że chodziło o Franka Lloyda. Capra powrót na swoje miejsce na widowni wspomina tak: To był najdłuższy, najsmutniejszy i najbardziej przygnębiający moment w moim życiu. Miałem ochotę wczołgać się pod dywan, jak nędzny robak. Kiedy opadłem na krzesło, tak właśnie się czułem. Wszyscy moi przyjaciele naokoło płakali. Jednakże upokorzenie Franka Capry nie trwało długo, bowiem rok później to właśnie on zgarnął nagrodę dla najlepszego reżysera, za film Ich noce (1934).

Will, ty zgrywusie! (na zdjęciu: Franklin Hansen, Will Rogers i Frank Lloyd)

W czasie dziesiątej ceremonii wręczenia nagród, w 1938 roku, statuetka dla najlepszej aktorki drugoplanowej powędrowała do Alice Brady za rolę w filmie W starym Chicago (1937). Brady była jednak w tym czasie bardzo chora i nie mogła osobiście uczestniczyć w tym wydarzeniu. Kiedy ogłoszono jej wygraną, na scenie zjawił się nieznany nikomu mężczyzna, który twierdził, że odbiera nagrodę w imieniu aktorki. Zanim ktokolwiek się zorientował, że to oszust, człowiek zdążył zniknąć bez śladu. Jego tożsamość, jak i los statuetki Alice Brady, po dziś dzień pozostają zagadką.

Co zrobiłeś z moim Oscarem, kanalio?! (Alice Brady, W starym Chicago)

Popularna w Hollywood legenda głosi, że nazwa Oscar wywodzi się od Margaret Herrick, bibliotekarki pracującej dla Akademii Filmowej, która stwierdziła, że statuetka rycerza jest uderzająco podobna do jej wujka Oscara. Od tej pory, tak właśnie nieoficjalnie nazywano nagrodę, jednak dopiero w 1939 roku, Akademia zdecydowała, aby nazwę tę uczynić oficjalną.

Wujku, to ty?

Lata 40. – Medialny wyciek, pierwsza czarnoskóra laureatka i gipsowy Oscar

Podczas pierwszej ceremonii wręczenia Nagród Akademii, w 1929 roku, zwycięzcy w poszczególnych kategoriach zostali publicznie ogłoszeni na trzy miesiące przed galą. Jednakże od kolejnego roku Akademia postanowiła potrzymać zarówno widownię, jak i nominowanych w niepewności. Lista zwycięzców została rozesłana do gazet, jednak z zastrzeżeniem, że mogą ją opublikować dopiero po ceremonii. System ten sprawdzał się dobrze przez następną dekadę, aż do 1940 roku, kiedy LA Times złamało zasadę i opublikowało listę zwycięzców w swoim wieczornym wydaniu, w dniu wręczenia nagród. Oznaczało to, że nominowane gwiazdy mogły dowiedzieć się, czy wygrały, jeszcze przed galą.

Konsekwencją tej medialnej katastrofy było wprowadzenie, od następnego roku, zapieczętowanych kopert, których zawartość była ściśle strzeżoną tajemnicą. Systemu tego Akademia używa do dziś.

I nikt nigdy nie pomylił kopert… A nie, to już nieaktualne.

W 1940 roku, podczas 12. ceremonii wręczenia (już oficjalnie) Oscarów, nagrodę dla najlepszej drugoplanowej aktorki dostała Hattie McDaniel za swoją rolę w epickim widowisku Przeminęło z wiatrem (1939), które zresztą triumfowało w tamtym roku, zgarniając aż osiem statuetek (w tym dla najlepszego filmu, reżysera, scenarzysty i grającej główną rolę Vivien Leigh). Hattie była pierwszą w historii czarnoskórą kobietą, wyróżnioną w ten sposób. Jednakże Oscarowa gala odbywała się wówczas w hotelu Ambassador w Los Angeles, w którym panowała bardzo surowa polityka segregacji rasowej. Producent Przeminęło z wiatrem, David O. Selznick, musiał poprosić o przysługę wielu znajomych, aby McDaniel w ogóle mogła zostać wpuszczona do budynku. Mimo faktu, że wygrała nagrodę w swojej kategorii, aktorka musiała siedzieć na tyłach audytorium, przy stoliku dla „kolorowych”.

Przypadek Hattie McDaniel na długie lata pozostał jednak wyjątkiem w historii Oscarów, bowiem musiały upłynąć aż 62 lata, zanim nagrodę otrzymała kolejna czarnoskóra aktorka (Halle Berry za swoją rolę w filmie Czekając na wyrok, w 2002 roku).

Hattie McDaniel ze swoim Oscarem, wraz z prezenterką Fay Bainter.

W czasie najgorętszego okresu II wojny światowej, w latach 1943-45, w Stanach Zjednoczonych panował deficyt metalu (wykorzystywanego do produkcji nieco mniej pokojowych przedmiotów niż Oscary). W związku z tym Akademia musiała poszukać jakiejś alternatywy i statuetki rycerza, zamiast z brązu, odlewane były z gipsu, który następnie malowany był na złoty kolor. Kiedy wojna się skończyła, wszyscy posiadacze gipsowych Oscarów otrzymali możliwość wymiany swojej nagrody na jej „prawdziwą”, metalową wersję.

Ingrid Bergman ze swoim gipsowym Oscarem dla najlepszej aktorki, za rolę w filmie Gasnący płomień (1944).

Lata 70. – Najsłynniejsza odmowa, najmłodsza laureatka i golas

W roku 1973, podczas 45. ceremonii wręczenia Oscarów miała miejsce najsłynniejsza odmowa przyjęcia nagrody. Był to rok triumfu Ojca chrzestnego (1972) i właśnie za główną rolę w tym filmie Oscara otrzymał Marlon Brando. Lecz ekscentryczny aktor, w ramach protestu przeciwko fałszywemu przedstawianiu rdzennych Amerykanów w hollywoodzkich produkcjach, odmówił przyjęcia statuetki i nie zaszczycił ceremonii swoją obecnością. Zamiast niego na scenę weszła indiańska aktywistka i aktorka, Sacheen Littlefeather, która w imieniu Brando wygłosiła mowę, na którą część publiczności zareagowała oklaskami, podczas gdy pozostali buczeli z dezaprobatą. Wręczający statuetkę Roger Moore nie do końca wiedział, jak ma się zachować i prawdopodobnie zabrał Oscara Brando do domu, po tym jak Sacheen odmówiła jego przyjęcia (o tej sytuacji wspominałem także w TYM TEKŚCIE).

Sacheen Littlefeather – godne zastępstwo Marlona Brando.

Rok później, w czasie 46. ceremonii, nagroda dla najlepszej aktorki drugoplanowej powędrowała do najmłodszej w historii laureatki. Zaledwie dziesięcioletnia Tatum O’Neal otrzymała Oscara za swoją rolę w filmie Papierowy księżyc (1973), gdzie zagrała wraz ze swoim ojcem, Ryanem O’Nealem.

Zaraz za Tatum O’Neal, w kategorii najmłodszych laureatek Oscara, plasuje się Anna Paquin, która w wieku jedenastu lat otrzymała statuetkę za drugoplanową rolę w filmie Fortepian (1993).

Tatum O’Neal odebrała nagrodę ubrana w minismoking i buty na koturnie.

W czasie tej samej ceremonii, prawie na koniec wieczoru, kiedy jeden z gospodarzy, David Niven, zapowiedział aktorkę Elizabeth Taylor, która miała ogłosić głównego zwycięzcę, na scenę wbiegł pewien artysta i aktywista walczący o prawa gejów, niejaki Robert Opel. Nago.

Ów ekshibicjonista wybrał wręcz idealny moment, tuż przed przyznaniem najważniejszej tego wieczoru nagrody, kiedy Niven zapowiedział bardzo ważną osobę mającą wpływ na światową rozrywkę. Miał oczywiście na myśli Elizabeth Taylor, lecz zamiast niej pojawił się goły facet. Z początku nieświadomy niczego prowadzący był zszokowany salwą śmiechu, jaka nastąpiła po jego słowach, kiedy jednak zorientował się co się dzieje, powiedział tylko: Czyż to nie fascynujące, że prawdopodobnie jedyną zabawną sytuacją, jaką ten człowiek osiągnie w życiu, jest rozebranie się i pokazanie swoich małych braków.

Favorite Oscar® moment - The Streaker


Lata 80. i 90. – Żenujące występy i król świata

W 1985 roku, podczas 57. ceremonii wręczenia Oscarów, jedną z nominowanych do nagrody piosenek była Against All Odds Phila Collinsa, z filmu Przeciw wszystkim (1984). Jednakże Collins nie mógł zaśpiewać swojego utworu w czasie gali, mimo kilkukrotnego upominania się o taką możliwość. Akademia stwierdziła po prostu, że Phil „nie jest osobą z branży filmowej”. Zamiast niego, piosenkę na żywo wykonała broadwayowska aktorka Ann Reinking, której występ należał do kategorii koszmarów. Wytrzeszczająca oczy i poruszająca się jak kukła Reinking po prostu zmasakrowała utwór, śpiewając go w o wiele bardziej agresywny i (paradoksalnie) bezpłciowy sposób, a biedny Collins, który siedział na widowni, mógł tylko na to patrzeć. Po wszystkim, w wywiadzie udzielonym „Rolling Stone”, piosenkarz stwierdził tylko, że było to po prostu okropne.

Ann Reinking - Against All Odds

Lecz jeśli myślicie, że występ Reinking był zły, to jeszcze nic nie wiecie. Bowiem w 1989 roku, w czasie 61. ceremonii wręczenia Oscarów, niechlubną gwiazdą wieczoru został Rob Lowe. Aktor otwierał galę numerem muzycznym, który sprawił, że wszyscy nagle poczuli się bardzo niekomfortowo. Był to utwór zainspirowany disnejowską Królewną Śnieżką, a Lowe, wraz z nikomu nieznaną aktorką przebraną za rzeczoną Królewnę, starał się ze wszystkich sił, aby zabawić publiczność. Było to żenujące widowisko, podczas którego Rob okrutnie fałszował. Niedługo później wiele hollywoodzkich sław podpisało się pod listem otwartym do Akademii Filmowej, z którego treści wyczytać można było, że 61. ceremonia była kompromitującym wydarzeniem, zarówno dla Akademii, jak i całego świata filmowego.

Niestety nie zachował się żaden filmik z tego występu, ale może to i lepiej.

W 1998 roku, podczas 70. ceremonii wręczenia Oscarów, do dotąd niepokonanego rekordzisty w liczbie statuetek (Ben-Hur z 1959 roku), dołączył Titanic (1997), który na 14 nominacji zdobył 11 Oscarów (w 2003 roku, do tego grona dołączył jeszcze Władca Pierścieni: Powrót króla, który na 11 nominacji zgarnął wszystko). Reżyser Titanica, James Cameron, odbierając nagrodę dla najlepszego reżysera, swoją przemowę zakończył okrzykiem Jestem królem świata! (zaczerpniętym z własnego filmu, nie ma to jak skromność). Od tej pory Cameron nie dostał już żadnego Oscara.

Zwróćcie też uwagę, kto wręcza Oscara. Tym razem jednak miał właściwą kopertę…

James Cameron Wins Best Director: 70th Oscars (1998)

 


XXI wiek – Namiętny Pianista, Adele Dazeem i największa wpadka w historii

Jak już wspominałem wcześniej, trzeba było 62 lat, żeby Nagrodę Akademii dostała druga czarnoskóra aktorka. Podczas 74. ceremonii wręczenia Oscarów zaszczytu tego dostąpiła Halle Berry w kategorii najlepszej aktorki. Co więcej, tego samego roku Oscara dla najlepszego aktora dostał Denzel Washington za rolę w filmie Dzień próby (2001), a gospodarzem gali była Whoopi Goldberg. Ceremonia została też przeniesiona do Kodak Theatre, gdzie odbywa się do dziś (w 2012 zmienił nazwę na Dolby Theatre). Tym samym, po raz pierwszy od 1959 roku, Oscary wróciły do Hollywood.

Halle Berry i Denzel Washington ze swoimi Oscarami.

W czasie kolejnej, 75. ceremonii, Halle Berry, jako zeszłoroczna laureatka, tradycyjnie wręczała Oscara najlepszemu aktorowi, którym w 2003 roku został Adrien Brody za swoją rolę w Pianiście (2002). Brody ustanowił wtedy dotąd niepobity rekord, został bowiem najmłodszym laureatem Nagrody Akademii w kategorii najlepszego aktora pierwszoplanowego (mając „zaledwie” 29 lat). Brody tak bardzo się ucieszył z wygranej, że kiedy wparował na scenę, złapał Halle Berry wpół i namiętnie ją pocałował.

Adrien Brody Wins Best Actor: 2003 Oscars

W 2014 roku największą niechlubną gwiazdą 86. ceremonii wręczenia Oscarów, został niezamierzenie John Travolta, który na tyle niedbale czytał słowa z promptera, że zapowiadając występ nominowanej do Nagrody Idiny Menzel (za piosenkę Let It Go, doskonale znaną wszystkim rodzicom jako Mam tę moc), przejęzyczył się, zapraszając na scenę „Adele Dazeem”.

Późniejsze tłumaczenia Travolty, w jaki sposób udało mu się dokonać tej językowej katastrofy, jeszcze bardziej zagmatwały sprawę. John starał się wyjaśnić wszystko Jimmy’emu Kimmelowi w jego programie. I najwyraźniej to wszystko wina… Goldie Hawn! Travolta bowiem spotkał aktorkę za kulisami, zagadał się z nią, po czym okazało, że musi już wychodzić na scenę. A na sekundę przed tym, jak gość z obsługi wypchnął go przed kamery, John usłyszał tylko zdanie na temat tego, że zmienili w tekście na prompterze imię Idiny, na jej fonetyczny odpowiednik. Totalnie zdezorientowany Travolta zupełnie nie wiedział, co czyta.

Rok później, postanowiono nawiązać do tej żenującej (dla Travolty) i zabawnej (dla wszystkich innych) sytuacji. Zaproszono bowiem tę dwójkę na scenę, aby wspólnie ogłosili nominacje do najlepszej piosenki. Idina odegrała się, zapowiadając „swojego drogiego przyjaciela, Gloma Gazingo” i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że „Glom” musiał znowu zrobić coś nie tak. Pokazując, że tym razem wymawia imię Idiny Menzel prawidłowo, jednocześnie w dziwaczny sposób, przez chwilę trwającą wieczność, dotykał twarzy artystki. W sumie nie wiadomo, kto czuł się bardziej niezręcznie w tym momencie – Idina czy widzowie.


89. ceremonia wpadek Oscarów

I tym sposobem dochodzimy do tegorocznej ceremonii wręczenia Oscarów i wydarzenia, które ciągle jeszcze jest na ustach wszystkich. Warren Beatty i Faye Dunaway ogłaszający zwycięzcę w kategorii najlepszego filmu, którym okazało się La La Land…, a nie, jednak Moonlight. Co tam się właściwie wydarzyło? Beatty próbował tłumaczyć, jeszcze będąc na scenie, że jego konfuzja po otwarciu koperty nie była udawana i wcale nie starał się być śmieszny, bowiem na kartce było napisane „Emma Stone – La La Land”. Na dokładkę, nie wiedząc co zrobić, Warren przerzucił ten ciężar na niczego nieświadomą Faye, która nie wahając się, odczytała „werdykt”. Clyde wepchnął Bonnie pod pędzący autobus, jak trafnie skomentował to Jimmy Kimmel w swoim programie. Lecz, jak się później okazało, biedny Beatty był tutaj ofiarą na równi z ekipami La La LandMoonlight, do pomyłki bowiem doszło za sprawą jednego z księgowych współpracujących z Akademią i zajmującego się kopertami z wynikami. W wyniku jego niedopatrzenia, Warren Beatty otrzymał nie tę kopertę, co trzeba (najwyraźniej mieli podwójne, gdyż Emma Stone, w wywiadzie po ceremonii stwierdziła, że ona miała swoją cały czas przy sobie). Ów księgowy raczej nie znajdzie już pracy przy Oscarach… Zresztą, zobaczmy to jeszcze raz!

Była to najbardziej spektakularna wpadka tej ceremonii (i w ogóle wszystkich dotychczasowych ceremonii), lecz wcale nie jedyna! Kojarzycie zapewne stały segment każdej Oscarowej gali, jakim jest In Memoriam, gdzie wspominane są osoby związane z branżą filmową, które odeszły w minionym roku. Na tegorocznej gali segment ten bardzo emocjonalnie zapowiedziała Jennifer Aniston, która ze łzami w oczach wspomniała również o swoim przyjacielu, Billu Paxtonie, który zmarł zaledwie dzień wcześniej. W filmowej sekwencji wspominkowej nie zabrakło nawet naszego Andrzeja Wajdy. O jakiej wpadce w takim razie mowa? Otóż, w owej sekwencji pojawiła się też niejaka Jan Chapman, australijska producentka, która sama była zszokowana tym, że została uśmiercona, bowiem żyje i ma się dobrze. Pomyłka polegała na tym, że zdjęcie Chapman pojawiło się podpisane jako Janet Patterson, australijska kostiumografka, która rzeczywiście odeszła.

Aż strach pomyśleć, co będzie się działo w kolejnych latach (już w 2028 roku okrągła 100. ceremonia!). A żeby nie kończyć tego tekstu takim ponurym akcentem, popatrzcie sobie na Nicole Kidman, która najwyraźniej nie do końca wie, o co chodzi z tym całym klaskaniem (a jej dłonie zamieniły się w płetwy).


Fot.: Oscars.org, Jack Kay/Express/Getty Images, Ullstein Bild via Getty Images, Twentieth Century Fox Film Corporation, Kevin Winter/Getty Images, Reed Saxon/AP, ABC

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *