Piszę piosenki z perspektywy outsidera – wywiad z Lesławem, liderem zespołu Komety

komety

Komety to niewątpliwie kultowa kapela na naszej scenie rockowej. Nie ma co się dziwić – są spadkobiercami nie mniej legendarnej Partii. Wszystko to mówi samo za siebie. Ekipa Lesława jakiś czas temu popisała się energetycznym albumem koncertowym, zatytułowanym Bal nadziei. Z tej okazji porozmawiałem z liderem formacji – Lesławem, który zdradził, że Komety pracują nad kolejnym albumem. Zapraszamy do lektury.

Blisko piętnaście lat jesteście na scenie, licząc tylko granie pod szyldem: Komety. Zadowolony jesteś z tego, w jakim miejscu teraz znajdują się Komety?

Bardzo! Mamy wierną publiczność, której zazdroszczą nam inne zespoły. Aktualna sekcja rytmiczna, czyli Riczmond i Dzony, to najsprawniejsza sekcja w historii Komet. Zainteresowanie mediów moją skromną osobą jest większe niż kiedykolwiek.

Które oblicze Komet jest bliższe Twojemu sercu? Koncertowe – surowe, energetyczne, punkowe wręcz, czy jednak studyjne, aranżacyjne – bogatsze i bardziej wysmakowane?

Oba oblicza są mi równie bliskie i są owocem świadomej decyzji. Kiedy nagrywamy,  staram się zbliżyć do ideału, czując się jak Beethoven tworzący symfonie (śmiech). Na koncertach czuję się jak Joe Strummer, celebrując niedoskonałość istoty ludzkiej, pomyłki, niedociągnięcia i niekontrolowany chaos.

Poprzednie pytanie wzięło się stąd, że koncertowo parę utworów zyskuje, m.in. kawałek Prywatne piekło. Koncertowa, surowa wersja podkreśla gorzki tekst. Co było inspiracją do jego napisania? Moim zdaniem, idealnie określa emocjonalny stan polskiej klasy średniej.

Słowa Prywatnego Piekła były w dużej mierze ulepione z fragmentów podsłuchanych niechcący rozmów. To satyra na cyberdrobnomieszczan, czyli drobnomieszczan XXI wieku. Nie ukrywam, że mentalnie jest mi dużo bliżej do osób wykluczonych społecznie.

Przed Balem nadziei zapowiadasz, że skończył się festiwal obietnic, pozostał jedynie bal nadziei. Kolejny Twój tekst, idealnie trafiający w punkt. Zastanawiałeś się nad tym, że Twoje teksty i spostrzeżenia w nich zawarte są idealnym materiałem na głos całego pokolenia?

Niewykluczone, że jest tak jak mówisz, ale muszę ci wyznać, że nigdy nie utożsamiałem się z żadnym pokoleniem ani jakimkolwiek ruchem masowym. Piszę piosenki z perspektywy outsidera czy wręcz misfita. Adresuję je przede wszystkim do osób niezależnie myślących z różnych pokoleń i grup społecznych.

Komety – Prywatne piekło (live)

Podoba mi się to, że album Bal Nadziei trwa idealne czterdzieści pięć minut, co stawia Komety nieco w opozycji do współczesnych artystów, którzy starają się płyty CD wypychać po same brzegi swoim nagraniami z koncertów. Chcieliście na Balu nadziei uchwycić esencję Komet?

Taki cel nam przyświeca ostatnio. Szukamy też esencji Komet, pracując nad nowym repertuarem. Zawsze byliśmy na bakier z obowiązującymi trendami. Kiedyś zarzucano nam, że nagrywamy zbyt krótkie płyty, a teraz słyszę, że nagraliśmy płytę zbyt długą (śmiech).

Wasz nowy album koncertowy zamyka pewien rozdział i jest to uwertura do zmian w stylistyce, brzemieniu zespołu? Czy sukcesywnie będziecie podążać szlakiem wytyczonym od wielu lat?

Chcemy się zmieniać i rozwijać. Bardzo zależy mi na tym, żeby każda płyta Komet była inna. Lubimy zaskakiwać samych siebie. Nie jestem pewien, gdzie wylądujemy.

Z której płyty Komet jesteś najbardziej zadowolony, dumny? Czy z perspektywy czasu zauważasz jakieś pomyłki artystyczne?

Pomyłki artystyczne to może za dużo powiedziane, ale gdybym dzisiaj jeszcze raz nagrywał płyty Komet, to parę rzeczy bym na pewno zmienił. Najbardziej jestem dumny z płyt Paso Fino i Luminal.

Próbowaliście sił poza granicami naszego kraju, Wasze płyty wychodziły w wersji anglojęzycznej, graliście koncerty, niejednokrotnie w dosyć egzotycznych miejscach, jak chociażby Meksyk. Czujecie niedosyt? Czujecie, że mogliście więcej osiągnąć na Zachodzie?

Dochodzę do wniosku, że jeżeli  jakiś zespół z Polski chce osiągnąć sukces komercyjny na Zachodzie, to powinien tam mieszkać, regularnie grać tam koncerty i być stale obecny w zachodnich mediach. Mieszkając w Polsce, osiągnęliśmy zagranicą tylko niszowy sukces artystyczny, ale to nam wystarczy do szczęścia.

Jak wspominasz koncertowy wypad do Meksyku?

To było coś wspaniałego! Paręset meksykańskich gardeł śpiewających piosenki Komet w języku polskim zrobiło na mnie dużo większe wrażenie niż piramidy Azteków.

Płytę kończy Partyjny song Kieszonkowiec Darek. Jak po latach, z perspektywy czasu, wspominasz czasy Partii? Zespół w tym momencie posiada status kultowego.

W czasach, kiedy istniała Partia, jako zespół spoza układu byliśmy programowo ignorowani przez decydentów i media. Lansowane przez wyżej wymienionych były natomiast zespoły, o których dzisiaj już nikt nie pamięta. Partia i Komety to triumf ruchu oddolnego. Power to the people! [śmiech].

Na ostatnim Off Festival razem z Kometami grałeś repertuar Partii. Jak po latach grało Ci się te utwory? Jak wspominasz ten wyjątkowy występ?

Dwudziestą rocznicę debiutu scenicznego Partii postanowiliśmy uczcić serią koncertów Komety Graja Partię. Każdy był na swój sposób niesamowity, ale najbardziej zapadł mi w pamięci pierwszy koncert z tej serii w Warszawie. Istne pandemonium!

Macie w najbliższych planach następcę Paso Fino?

Tak! Nagrywamy płytę pod tytułem Alfa Centauri. Nie jestem pewien, kiedy się ukaże, ale zależy nam na tym, żeby była to najlepsza płyta Komet.

Gdzie w najbliższym czasie będzie można posłuchać Komet na żywo?

Wiosną 2017 roku planujemy trasę koncertową promującą płytę Bal nadziei. Chcemy odwiedzić między innymi Gdańsk, Szczecin, Łódź, Kraków, Rzeszów. Nie wyobrażam sobie trasy koncertowej bez występu w Warszawie, więc należy się nas spodziewać również tam.

Na koniec mam jeszcze krótkie pytanie. Czujesz się artystą spełnionym?

Jeżeli mam być szczery, to czuję się dużo bardziej spełniony jako artysta niż jako istota ludzka.

Dziękuję za rozmowę!

Komety – Bezsenne noce (live)

Fot.: cantaramusic.pl

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz – odpuść sobie.

W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 – z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *