Publicystyka

Rok królika 0

W Poczytalni: lipiec 2016

L jak Lipiec. L jak Lenistwo. Przypadek? Nie sądzę – uczniowie i studenci mają swój wymarzony czas na odpoczynek od nauki, bez obowiązku wstawania na zajęcia. A dorośli myślami są przy urlopie, marząc o leżeniu na plaży lub spacerowaniu i podziwianiu pięknych widoków. W te dni czas zdaje się płynąć wolniej, zgodnie z gęstym, nagrzanym powietrzem, które zdaje się w wyniku spowolnienia wskazówek zegara materializować na naszych oczach. Przyznajcie szczerze – nie za bardzo chce nam się w miesiące wakacyjne tonąć po uszy w robocie. Świat wydawniczy również zdaje się być jak najbardziej ludzki, ponieważ ruch nowości i ciekawych zapowiedzi jakoś nagle się skurczył. Nie oznacza to zupełnego braku ciekawych tytułów – wystarczy wspomnieć o premierze drugiego tomu tekstów H.P. Lovecrafta (Przyszła na Sarnath zagłada), zwieńczeniu kolejnego cyklu Virginii C. Andrews (Tajemniczy brat) czy też premierze bardzo intrygujących powieści fantasy (Mechaniczny, Mroczniejszy odcień magii). Trzeba jednak szczerze przyznać, że w porównaniu z miesiącami poprzednimi, gdzie trudno było dopchnąć tę przysłowiową walizkę z poczytalniowymi tytułami, tak tutaj mam nieprzyjemne wrażenie, że jeszcze kilka ciekawych tytułów by się tu zmieściło. Nic jednak nie poradzimy na to, że mamy sezon ogórkowy – sierpień może wyglądać podobnie, lecz za to wrzesień…! Nie wybiegajmy jednak niepotrzebnie w przód, skupmy się zatem na tym, co lipiec ma nam do zaoferowania.

Herzog 1

Piątkowa ciekawostka o…: Herzog/Kinski – zderzenie komet

Dziś cofniemy się nieco w przeszłość, a dokładnie o 44 lata wstecz, w okolice rzeki Urubamby w południowym Peru, gdzie na planie filmu Aguirre, gniew boży, po raz pierwszy zetknęły się ze sobą dwie wielkie indywidualności kinematografii – reżyser Werner Herzog i aktor Klaus Kinski. A spotkanie to porównać można było ze zderzeniem dwóch komet, które wypalały się przez 15 lat, a wynikiem było pięć wybitnych filmów. To właśnie tej niezwykłej, przepełnionej przyjaźnią i nienawiścią relacji poświęcona jest dzisiejsza ciekawostka.

Sześć stopni Kevina Bacona 7

Piątkowa ciekawostka o…: Sześć stopni Kevina Bacona

Dzisiejszy piątek jest jednocześnie pierwszym dniem lipca – miesiąca, który najbardziej kojarzy się z latem i wakacjami. A cóż można robić w wakacje, wylegując się na plaży i pilnując parawanu lub będąc w podróży do dalekich wczasowych destynacji? Można grać w grę! A ja mam do zaproponowania nie byle jaką grę, chciałbym bowiem przedstawić Wam kolejną legendarną rzecz ze świata filmu (niemal tak legendarną jak Krzyk Wilhelma). Mianowicie – zabawę zwaną Sześć stopni Kevina Bacona. Celem tej gry jest udowodnienie, że każda z postaci/ aktorów/ ludzi związanych z przemysłem filmowym, niechybnie dąży do połączenia z Kevinem Baconem (w nie więcej niż sześciu powiązaniach). Nie wierzycie? Czytajcie więc dalej.

9

“Gra o tron”, sezon 6, odcinek 10 – wrażenia (ze spoilerami)

Szósty sezon serialu Gra o tron nie był najlepszym w historii produkcji. Prezentował się dobrze, miał parę lepszych momentów, ale zbyt wiele rzeczy niechlubnie się wyróżniało, zwłaszcza w drugiej połowie serii. Finał nie robi niesamowitego wrażenia, głównie ze względu na niesatysfakcjonujący poziom fabuły. Pod innymi względami – między innymi muzyki – jest już zgoła inaczej. Oceniam ze spoilerami, więc dalsze czytanie tekstu zalecam tylko osobom, które już mają za sobą ostatni odcinek hitu HBO.

wilk z wall street 0

Piątkowa ciekawostka o…: “Wilk z Wall Street”

Dziś przeniesiemy się prosto na nowojorską giełdę, razem z Jordanem Belfortem, znanym światu lepiej jako Wilk z Wall Street. Zaznaczam jednak, że dzisiejsza ciekawostka przeznaczona jest raczej dla osób, które skończyły przynajmniej trzynasty rok życia (w nomenklaturze filmowej wpis ten powinien mieć kategorię PG-13). W filmie Martina Scorsese z 2013 roku, który polecaliśmy już jako jeden z tytułów idealnych na wieczór w męskim gronie, Leonardo DiCaprio brawurowo odegrał postać maklera, milionera i malwersanta (i zdecydowanie tą rolą zasłużył o wiele bardziej na Oscara niż tą, za którą go ostatecznie otrzymał). Reżyser stworzył jedno ze swoich lepszych dzieł i jednocześnie jedno z najdłuższych (bite trzy godziny), a w obsadzie znalazło się kilka nazwisk, co do których można było mieć wątpliwości (po seansie okazały się całkowicie bezzasadne, jako że aktorzy ci okazali się prawdziwymi perełkami). Mowa tu oczywiście o Matthew McConaughey’u, Jonahu Hillu i Margot Robbie. Ta ostatnia miała zresztą na planie nie lada przejścia, o czym przeczytacie w następnym akapicie.