Recenzje

0

O rodzinie i knedlach – Craig Thompson – „Kosmiczne rupiecie” [recenzja]

Kosmos to pojęcie (miejsce, przestrzeń?), które budzi tyle samo niepokoju, co fascynacji. Już sama jego niezmierzonośc i nieskończoność doprowadza ludzi do obłędu – a przynajmniej mnie. Wielu z nas (czego uczą nas w głównej mierze filmy z gatunku science fiction) widzi w nim nadzieję na to, że kiedy wszystko, co dobre, na naszej planecie ulegnie zniszczeniu – czy to przez nas samych, czy to przez jakieś zjawisko (inne niż nasza głupota) – to właśnie przestrzeń kosmiczna, ze swymi niezbadanymi i niezliczonymi gwiazdozbiorami i planetami przygarnie rodzaj ludzki i da schronienie. Jest w tym nawet jakaś logika, bo jako gatunek bezlitośne niszczący wszystko na swojej drodze – zarówno swymi rękami, nogami, jak i bezmyślnością – musimy upatrywać ratunku tam właśnie, gdzie nasza niszczycielska natura napotka opór w postaci nieskończoności. Do czego jednak dążę – o jednej z takich właśnie wizji, kiedy przestrzeń kosmiczna staje się dla ludzi nowym domem, opowiada komiks Kosmiczne rupiecie autorstwa Craiga Thompsona, w którym – na co nie sposób nie zwrócić uwagi – o pozytywne zawroty głowy przyprawiają zarówno oszałamiające kolory, jak i iście kosmiczne, pełne szczegółów rysunki.

HEL 3 0

Kontrola naziemna do majora Toma – Jarosław Grzędowicz – „Hel 3” [recenzja]

Jaka przyszłość czeka nas za czterdzieści lat? Jarosław Grzędowicz, jak wielu autorów przed nim, spróbował odpowiedzieć na to pytanie, lecz jego wersja przyszłości sprawia boleśnie realne wrażenie. Jeden z czołowych polskich pisarzy fantastyki dokonuje niezwykle trafnych spostrzeżeń, które mocno korelują z tym, co widzimy na co dzień, i naprawdę nietrudno jest sobie wyobrazić świat ze stron Helu 3. I to nie za cztery dekady, ale całkiem niedługo, biorąc pod uwagę szybkość, z jaką postępuje technologia.

Metus 0

W bezmiarze zapomnienia… – Metus – „Czarne Motyle/Black Butterflies” [recenzja]

Metus to człowiek instytucja w krajowym światku rocka progresywnego, pomimo faktu, że początki jego twórczości niekoniecznie były stricte art rockowe. Nie będę ukrywał, że dotychczasowa twórczość Marka Juzy, bo to on właśnie ukrywa się pod pseudonimem Metus, niekoniecznie trafiła w moje gusta. Trudno stwierdzić dlaczego. Zasadniczo po wielokrotnym przesłuchaniu zestawu Czarne Motyle/Black Butterflies zastanawiam się, co spowodowało, że starsze płyty Metusa przechodziły mi koło ucha. Może nie byłem na tyle dojrzały, aby wsiąknąć w mroczny świat twórczości Metusa, a trudne, niejednoznaczne i poetyckie treści niekoniecznie trafiały do mojej nastoletniej wrażliwości? Bo właśnie jako nastolatek po raz pierwszy zetknąłem się z muzyką Metusa. Mam wrażenie, że odpowiedzi na to pytanie już nie znajdę. Mogę jedynie próbować.

Bruderszaft ze śmiercią 0

Wojenki szpiegowskie na wesoło – Boris Akunin – „Młokos i diabeł / Cierpienie złamanego serca. Bruderszaft ze śmiercią, tom 1” [recenzja]

Boris Akunin, znany z wyśmienitych kryminałów z Erastem Fandorinem w roli głównej, tym razem ukazuje się nam w nieco innej roli. Oczywiście akcja cyklu Brudeszaft ze śmiercią dzieje się na przełomie XIX i XX wieku i podobnie jak rozpoczynający dzieje słynnego detektywa Azazel, ma miejsce w (jeszcze) carskiej Rosji. Tu jednak podobieństwa się kończą, bowiem to, co Akunin zaprezentował w dwóch pierwszych częściach nowej serii, znacznie odbiega od mrocznej atmosfery śledztw w stylu “kto zabił i dlaczego”. I co najlepsze, wcale nie oznacza to, że z automatu można zepchnąć serię Bruderszaft ze śmiercią na boczny tor bibliografii rosyjskiego pisarza bądź określić ją literaturą gorszego sortu.