Recenzje

Twój Vincent 0

Wizualny majstersztyk – Dorota Kobiela, Hugh Welchman – “Twój Vincent” [recenzja]

Mimo że od premiery filmu Twój Vincent minęło już pół roku, a po drodze zdążył przegrać oscarowy pojedynek z Coco, obraz Doroty Kobieli i Hugh Welchmana nadal budzi emocje. Teraz ta niesamowita malowana animacja ma szansę trafić do jeszcze większego grona odbiorców, bowiem od 6 kwietnia możemy cieszyć się nią we własnym domu, za sprawą wydanego przez Agorę DVD. W związku z tym postanowiłem skorzystać z okazji i odświeżyć sobie film, który tak bardzo zachwycił mnie w kinie, jednocześnie sprawdzając, czy jego odbiór nie ulegnie zmianie na małym ekranie, w domowym zaciszu.

0

Wierzby szumią w rytmie ambient techno – Janusz Jurga – “Duchy Rogowca” [recenzja]

Jeżeli polska muzyka folkowa kojarzy się Wam z biesiadnym brzdąkaniem braci Golec, przaśnym śpiewem pijanych górali albo tańcem przy ognisku ozdobionym łańcuchem kiełbas, to Janusz Jurga udowodni, że jesteście w błędzie. Najnowszy projekt połowy szczecińskiego duetu Vysoke Celo interpretuje rodzime bogactwo kulturowe, używając zaskakująco nowoczesnych narzędzi. Duchy Rogowca rezygnują z ludycznej cepelii na rzecz eleganckiej mieszanki tajemniczego ambientu i rytualnego techno. Autor albumu szkicuje surrealistyczny obraz małomiasteczkowej rzeczywistości, nadając lokalnym mitom elementów czarnej magii rodem z Lynchowskiego Twin Peaks. Ladies and gentlemen! Mam zaszczyt zaprezentować polską muzykę z najwyższej półki. 

0

Jakiś potwór tu nadchodzi – Patrick Ness, Siobhan Dowd – “Siedem minut po północy” [recenzja]

Potwór to według definicji istota „stworzona już po właściwym dziele stworzenia”. Określenie to przypisuje się grupie fikcyjnych stworzeń występujących w mitologii, legendach, wierzeniach ludowych oraz literaturze grozy. Stworzenia takie zwykle cechują się przerażającym wyglądem, a także prymitywnym, agresywnym zachowaniem, często utożsamianym z wcieleniem zła. Nic dziwnego, potwory nie kojarzą się zazwyczaj z niczym przyjemnym. Taka, dla przykładu, Buka z Doliny Muminków, albo akwaryczna bestia z Loch Ness. Któż chciałby je spotkać? Prawdopodobnie jedyny pozytywny to ten, z Ulicy Sezamkowej. Nie zawsze jednak potwór to włochaty, wcinający ciastka pluszak czy wyłaniająca się z jeziora przerośnięta jaszczurka; niekiedy potwory żyją w nas samych. I to właśnie one są najgorsze; zżerają nas godzina po godzinie, dzień po dniu. Nie pozwalają zasnąć ani normalnie funkcjonować. Z kompilacją obu gatunków twarzą w twarz stanąć musi trzynastoletni Conor, bohater powieści pióra Patricka Nessa (na podstawie pomysłu Siobhan Dowd). W bardzo trudnym dla siebie i całej rodziny okresie, spotyka własnego potwora codziennie po północy. Siedem minut po północy.

0

Ekran czarny od zła – Nick Murphy – “The Secret” [recenzja]

Znacie to uczucie, kiedy oglądając coś, czujecie delikatne ciarki zażenowania i macie nieprzyjemne wrażenie, że zdecydowanie lepiej byłoby tego nie oglądać? Takie właśnie odczucia towarzyszyły mi w czasie oglądania miniserialu The Secret zrealizowanego dla stacji iTv. Całość to jedynie 4 odcinki, podczas których poznajemy szokującą historię, która wydarzyła się naprawdę. W społeczności skupionej wokół kościoła baptystów dochodzi do zbrodni. Lokalny dentysta i nauczycielka prowadząca lekcje w przykościelnej szkółce postanawiają zabić swoich małżonków, by nie musieć ukrywać swojego romansu.

0

Nie takie zwykłe kobiety – Kurtis J. Wiebe, Roc Upchurch – “Rat Queens – 1 – Magią i maskarą” [recenzja]

Mam na półce sporo komiksów – a w każdym razie sporo, jak na osobę, która jeszcze 3 lata temu mogła się “pochwalić” jedynie tym, że czytała kiedyś pożyczonego Tytusa, Romka i A’Tomka. Pewien kulturalny przełom, jaki nastąpił u mnie, kiedy zaczęłam doceniać komiksy, zaczytywać się w nich, poznawać ich róznorodność i rozumieć, że są równie wartościowe, co pełnoprawne powieści czy filmy (a czasem nawet bardziej), uważam za jeden z ważniejszych w moim życiu w tej dziedzinie. Dziś nie wyobrażam sobie, jak mogłam nie czytać komiksów. I choć na półce mam tytuły od większości polskich wydawców, to dopiero, gdy zaczęły do mnie (bardzo tłumnie zresztą) przybywać komiksy od Non Stop Comics, zdałam sobie sprawę z tego, jak niewiele jest powieści graficznych, w których to kobiety są głownymi bohaterkami – a już tym bardziej grupa kobiet. Tymczasem w moje ręce trafiły takie komiksy jak Paper Girls, o których pisałam tutaj, Giant Days, o których dopiero będę pisać, nawet Tank Girl, która co prawda swoje lata już ma, ale trafia ponownie na polski rynek właśnie za sprawą Non Stop Comics. Dziś również będzie mowa o jednym z takich komiksów, w dodatku całkowicie szalonym. Poznajcie Rat Queens.