Science fiction dla początkujących – Richard Phillips – “Drugi Okręt” [recenzja]

Drugi Okręt

Gatunek science fiction oraz tematyka istnienia istot pozaziemskich od dekad rozpalają wyobraźnię milionów ludzi. Wciąż odkrywamy tajemnice wszechświata i na ten moment nasza wiedza w tym zakresie jest doprawdy znikoma, choćby ze względu na ludzkie zaawansowanie technologiczne. Istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że nie jesteśmy jedyną inteligentną formą życia w kosmosie, a zaprzeczanie temu twierdzeniu byłoby doprawdy egoistyczne i niepoważne – choćby z tego względu, że do tej pory nie wiemy wszystkiego o naturalnym satelicie Ziemi, a co dopiero o innych planetach, bądź galaktykach i innych, wciąż jeszcze nieodkrytych elementach wszechświata. Do tej pory jednak nie otrzymaliśmy żadnego oficjalnego potwierdzenia istnienia pozaziemskich cywilizacji, co pobudza wyobraźnię wielu twórców, którzy na przestrzeni kilkudziesięciu (jeśli nie kilkuset) lat tworzyli rozmaite teorie na temat konfrontacji z kosmitami. Jednym z takich twórców jest Richard Phillips – amerykański pisarz – który w swojej debiutanckiej powieści Drugi Okręt porusza wciąż gorący temat lądowania UFO na naszej planecie. Głos Kultury objął to dzieło patronatem medialnym.

Gdy w 1948 roku w mieście Aztec w Nowym Meksyku rząd przejął statek obcych, rozpoczęto ściśle tajny projekt o kryptonimie Rho. Naukowcy zaangażowani w projekt przez dekady szukali sposobu na dostanie się do wnętrza statku oraz na zbadanie pozostawionego wewnątrz sprzętu i poznanie technologii pozaziemskiej, która może odmienić życie ludzkości. Niestety, mimo prób nie udało się osiągnąć sukcesu. Dopiero czterdzieści lat później zupełnym przypadkiem udaje się to jednemu z pracowników projektu Rho. Jakiś czas później – w czasach współczesnych – prezydent Stanów Zjednoczonych postanawia oficjalnie ogłosić istnienie projektu Rho oraz ujawnić informacje o przybyszach z obcej planety. Nikt nie wie, czemu dopiero po tak długim czasie rząd zdecydował się odkryć karty, oraz jaki wpływ na ludzkość będzie miała taka informacja. Ujawnienie istnienia istot pozaziemskich doprowadza do pojawienia się wątpliwości, szeregu pytań i ogólnie rzecz ujmując – zostaje przyjęte z bardzo mieszanymi odczuciami. Zrządzeniem losu troje studentów z Aztec odkrywa także drugi statek, o istnieniu którego nikt – łącznie z rządem Stanów Zjednoczonych – zdaje się nie wiedzieć. Główni bohaterowie – Heather, Jennifer i Mark – bez problemu dostają się do wnętrza statku i dzięki zetknięciu z technologią Obcych zyskują moce, które znacznie ułatwiają ich codzienne życie, ale jednocześnie zostają uwikłani w wydarzenia na globalną skalę i będą musieli podjąć walkę, od której zależeć będzie nie tylko los ich najbliższego otoczenia, ale również całego świata, ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych ukrywa przerażającą prawdę…

Fabuła może i nie należy do tych najbardziej skomplikowanych, czy też tych bardziej nietypowych, nie znaczy to jednak, że jest to wada powieści Drugi okręt. Prosta historia pozwala autorowi na pełne skupienie się na akcji, która od momentu wprowadzenia mknie z zawrotną prędkością, nie pozwalając tak naprawdę oderwać się od lektury. Richard Phillips ma lekki, przyjazny styl, odpowiednio lawiruje między opisami a dialogami, ma talent do obrazowego ukazania opowiadanej historii i  potrafi zbudować suspens, jak również ma wyczucie, w których momentach urwać rozdział, pozostawiając czytelnika wręcz z potrzebą przeczytania kolejnego, byleby tylko dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Pomagają w tym także bohaterowie, którzy nie zostali obdarzeni głębokimi psychologicznymi portretami, ale to również ma swoje uzasadnienie  – Drugi okręt jest tomem wprowadzającym, rozpoczynającym przygodę czytelnika z cyklem Projekt Rho i trudno byłoby połączyć mocne rozbudowanie postaci z wartką akcją. Na coś autor musiał postawić i myslę, że podjął słuszną decyzję. Oczywiście powieść zawsze mogłaby być dłuższa, ale wydaje mi się, że rozbudowanie treści niekoniecznie wpłynęłoby dobrze na fabułę, która naprawdę została mądrze przemyślana i Drugi okręt sprawdza się najlepiej w takiej formie, w jakiej go otrzymaliśmy.

To pozycja świetna dla czytelników, którzy interesują się tematyką oraz do tej pory nie mieli większej styczności z gatunkiem science fiction w literaturze. Starzy wyjadacze, dla których nazwiska takie jak Phillip K. Dick, Stanisław Lem, czy H.G.Wells nie są obce, z pewnością nie odnajdą w prozie Richarda Phillipsa niczego nowego i potraktują Drugi okręt jako moment wytchnienia od nieco bardziej złożonych dzieł, w dalszym ciągu będą jednak dobrze się bawić, bo ta opowieść jest na tyle przyjemna, że kartki przewracają się same i nie wiadomo kiedy następuje jej zakończenie. Warto dać szansę i myślę, że trzeba czekać na kontynuację, bo wiele jeszcze może się tu wydarzyć, a autor dopiero się rozkręca. 

Fot.: Fabryka Słów 

Mateusz Cyra

Redaktor naczelny oraz współzałożyciel serwisu Głos Kultury. Twórca artykułów nazywanych “Wielogłos”.

Specjalizuje się w literaturze (poza tradycyjną formą słucha audiobooków), kinematografii oraz w serialach telewizyjnych. Nie pogardzi dobrą muzyką, grami komputerowymi oraz wszelkiego rodzaju grami planszowymi.

Kontakt: redakcja@gloskultury.pl lub czarnepioro@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *