Szybciej, mocniej, lepiej – J.D. Overdrive – „The Kindest of Deaths” [recenzja]

J.D. Overdrive na The Kindest of Deaths dołożyli do pieca. Z kapeli hołdującej amerykańskiemu graniu rodem z południa, nie powodującej jednak u słuchacza efektu „wow”, stała się prawdziwą, muzyczną bestią.

Już na Fortune Favors The Brave było dobrze, jednak tam brakowało mi jakości w kompozycjach i brzmieniu. Na The Kindest of Deaths to drugie jest potężne, brudne, jednak dalej selektywne, szarpiące za przegub w odpowiednich momentach. Ołów dosłownie leje się z głośników. Zespół przy pomocy Piotra Greunpetera wykonał nad produkcją tego albumu wspaniałą pracę. Wybór studia, czyli Satanic Audio również okazał się strzałem w dziesiątkę.

A kompozycje? Dzieje się w nich więcej niż na poprzednich dwóch krążkach zespołu. Jest więcej kombinowania, zmian tempa i riffów gitarowych. Po ciężkim bluesiorze w otwierającym płytę utworze, będącym wprowadzeniem do całości, nadchodzi ciężki, kroczący, dostojny Crippled King, w którym słyszymy świetne riffy, chociażby jak ten z okolic minuty i dwudziestej sekundy. Szkoda, że tak doskonały riff nie został wyeksponowany jako temat przewodni, tylko czai się gdzieś schowany w środku kawałka. Wojciech Kałuża na wokalu dwoi się i troi – a tu czysty śpiew, tam potężny krzyk, a jeszcze gdzie indziej bezczelnie przebojowy refren.

Crippled King ustawia słuchacza na dalsze poznawanie The Kindest Of Deaths. Tak będzie na całym krążku – ciężko, różnorodnie, a zespół będzie sypał riffami i zmianami tempa jak z rękawa. I tak jest już na następnym tracku, czyli The Lesser Evil, w którym jest solidne riffowanie, ale i sporo powietrza, przestrzeni dającej oddech. Gitarzysta J.D. Overdrive na albumie pokazuje klasę jako solidny wioślarz i dostarczyciel riffów, ale także jako zmysłowy bluesman.

J.D. Overdrive potrafią także przyspieszyć, nie przytłaczając słuchacza wolnymi, tudzież średnimi tempami, jak w The Fury In Me, ale to jest wyjątek i chyba szkoda, że zespół nie pokusił się jeszcze o umieszczenie jednego takiego energizera. Innym odstępstwem od stoner/doom metalowego łojenia będzie, krótki, aczkolwiek utrzymany w southnernowej konwencji, akustyczny And Dead Friends.

Sporo jest klimatycznego grania jak w Dull Knives, gdzie kolejny riff rozkłada na łopatki, a refren potrafi zaskoczyć hetfieldowskimi naleciałościami. Drugiej części Wreckage, natomiast ciężko odmówić skojarzeń z Amerykanami z Doom. To chyba jeden z mocniejszych kawałków na The Kindest of Deaths – jest brudno, duszno, a Wojciech Kałuża przechodzi sam siebie. Doskonale przechodzi z krzyku do czystego śpiewu. Majstersztyk. Jeden z moich ulubionych fragmentów na płycie.

Klasyczny, bardziej hardrockowy i znacznie weselszy A Painful Reminder ma chyba dać chwilę oddechu przed wielkim finałem płyty, jakim jest kompozycja The Kindest of Deaths. Różni się ten kawałek od poprzednich. Więcej tutaj grania rodem z lat siedemdziesiątych. Brzmi on niczym Black Sabbath zaczynający karierę dwadzieścia lat później. Więcej doomu, więcej sludge’u aniżeli amerykańskiego południa. Jest posępnie, ponuro, ciężko i momentami lekko psychodelicznie. Nie spodziewałem się po J.D. Overdrive takich odjazdów i fajnie, że zespół tą kompozycją pokazał, że posiada odpowiednie narzędzia, aby uciec z, jakby nie było, dusznego southern metalowego podwórka. Wspaniały prognostyk na przyszłość.

Prawdę mówiąc, zostałem podczas słuchania The Kindest of Deaths szczerze zaskoczony. Liczyłem bardziej na kolejny, klasyczny southernowy krążek, a nie taki cios pomiędzy oczy. Fajnie, że zespół nie ogranicza się do jednej stylistyki i się rozwija, ale nie spodziewałem się takiego progresu. Corruption chyba musi się obawiać o swoje miejsce na piedestale w swoim gatunku w Polsce. Strach pomyśleć, co J.D. Overdrive zaproponuje na następnej płycie.

J. D. Overdrive – Wreckage, Part II (Official Lyric Video)

Fot.: Metal Mind.

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz - odpuść sobie. W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 - z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *