Oznaczone tagiem: alternatywna rzeczywistość

Nigdziebądź 0

Alternatywne Światy Gaimana – Neil Gaiman – „Nigdziebądź” [recenzja]

Neil Gaiman. Kojarzycie, prawda? No dobra, a teraz przyznać się, kto z Was tylko kojarzy nazwisko, tytuły książek, ale tak naprawdę do tej pory nie przeczytał ani jednego dzieła brytyjskiego pisarza? Jedną z takich osób do momentu przeczytania powieści Nigdziebądź byłem ja. O Gaimanie zawsze gdzieś tam słyszałem, niektórzy znajomi mi polecali, niedawno ukazała się serialowa adaptacja innego jego głośnego dzieła, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Zawsze były inne książki do przeczytania i inni autorzy do poznania. W końcu nadeszło u mnie przełamanie i postanowiłem sięgnąć właśnie po Nigdziebądź, które najbardziej trafiło w mój gust po opisie z tylnej okładki. I muszę stwierdzić, że jestem nad wyraz zadowolony z podjętej decyzji. To dzieło lekkie, przyjemne, może mające odrobinę młodzieżowy wydźwięk, ale cechujące się naprawdę ciekawym przedstawieniem świata.

0

Szału mniej niż zwykle – red. George R. R. Martin – „Szalejący dżokerzy” [recenzja]

George R. R. Martin i spółka swego czasu zaszaleli z Dzikimi Kartami – z eksperymentalnego pomysłu powstała trylogia, która następnie przerodziła się w pokaźną już serię. Jak możemy dowiedzieć się z posłowia, pierwotny trójksiąg był pieczołowicie zaplanowany tak, aby zwieńczyć historię z sensem, więc tomy Dzikie karty i Wieża Asów były tworzone z myślą o tym, jak ma się zakończyć historia w Szalejących dżokerach. I to rzeczywiście widać, zwłaszcza między tomem drugim a trzecim, które są ze sobą ściśle powiązane (jak pisałem w poprzednich recenzjach, otwierająca serię książka była raptem prologiem, wprowadzeniem w świat asów i dżokerów). W zwieńczeniu trylogii nie brak więc prób eskalacji napięcia, dokonywania trudnych wyborów oraz kilku strat – z niektórymi bohaterami trzeba się będzie pożegnać. Ale nie brak też wrażenia, że balonik emocji pękł już znacznie wcześniej.

3

Wielogłosem o…: „Life is Strange. Odcinek 4: The Dark Room”

Wielkimi krokami zbliża się finał ostatniego, piątego epizodu gry, która oczarowała trójkę naszych redaktorów – Life is Strange. Zanim jednak dowiemy się, co tak naprawdę dzieje się w coraz mniej malowniczym miasteczku Arcadia Bay, a także skąd wzięła się moc Max, dlaczego zawsze ratujemy niebieskiego ptaka, wypuszczając go z domu, i zanim uzyskamy odpowiedzi na wiele innych pytań, czas na dyskusję o czwartym epizodzie gry, zatytułowanym trafnie The Dark Room. Kolejny raz swoimi wrażeniami z rozgrywki dzielą się Michał, Sylwia i Mateusz.