Oznaczone tagiem: literatura

Nigdziebądź 0

Alternatywne Światy Gaimana – Neil Gaiman – „Nigdziebądź” [recenzja]

Neil Gaiman. Kojarzycie, prawda? No dobra, a teraz przyznać się, kto z Was tylko kojarzy nazwisko, tytuły książek, ale tak naprawdę do tej pory nie przeczytał ani jednego dzieła brytyjskiego pisarza? Jedną z takich osób do momentu przeczytania powieści Nigdziebądź byłem ja. O Gaimanie zawsze gdzieś tam słyszałem, niektórzy znajomi mi polecali, niedawno ukazała się serialowa adaptacja innego jego głośnego dzieła, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Zawsze były inne książki do przeczytania i inni autorzy do poznania. W końcu nadeszło u mnie przełamanie i postanowiłem sięgnąć właśnie po Nigdziebądź, które najbardziej trafiło w mój gust po opisie z tylnej okładki. I muszę stwierdzić, że jestem nad wyraz zadowolony z podjętej decyzji. To dzieło lekkie, przyjemne, może mające odrobinę młodzieżowy wydźwięk, ale cechujące się naprawdę ciekawym przedstawieniem świata.

egzorcyzmy księdza wojciecha 0

Samotność i morze smutku – Krzysztof Varga – „Egzorcyzmy księdza Wojciecha” [recenzja]

Boże, ileż smutku jest w książce Egzorcyzmy księdza Wojciecha… Smutek wlewa się w duszę coraz nachalniej, a z każdym kolejnym opowiadaniem robi się coraz bardziej smutno. Uprzedzając pytania: opowiadań jest dziesięć. Tak po prawdzie, zakończenie dziesiątego jest trochę na granicy uśmiechu, ale i tak chodzę do dziś z obolałą duszą. Właściwie nie ma się co dziwić – Varga to nie Wardęga, a Vargowski bohater to nie rozkoszny pies w stroju pająka, co przyprawia ludzi o zawał. Vargowski bohater prędzej sam zejdzie na zawał i nikogo to nawet nie obejdzie. 

Interwencje 2 0

Fascynujące świństwo – Michel Houellebecq – „Interwencje 2” [recenzja]

Michela Houellebecqa w Polsce wciąż zna w zasadzie niewiele osób. Ja sama trafiłam na jego twórczośc zupełnym przypadkiem, a to, że do tej pory nie przeczytałam wszystkiego, co wyszło spod jego ręki, wynika wyłącznie z braku czasu. Spotkaliśmy się przypadkiem, ja i on, kiedy okładka jego Możliwości wyspy krzyknęła do mnie tak głośno, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Niby nic nadzwyczajnego w niej nie było, a jednak zielony kolor, jakieś niedopowiedzenie i ten tajemniczy tytuł skusiły mnie, by sprawdzić, co skrywa w sobie opis na czwartej stronie okładki. I po przeczytaniu go, wiedziałam, że koniecznie muszę tę powieść poznać. Chodziła za mną dość długo, aż w końcu przyszła ostatecznie, została na dłużej i poznałyśmy się dość dobrze. Możliwość wyspy to jeda z tych książek, które wspominam bardzo często, mimo że już kilka lat mineło, odkąd ją przeczytałam. Później sięgnęłam jeszcze po Cząstki elementarne i choć to również bardzo dobra książka, przegrywa z poprzedniczką. Sięgając po Interwencje 2, nie do końca wiedziałam więc, czego się spodziewać, bo proza fabularna, a teksty takie jak felietony czy eseje to zupełnie coś innego. Czy jednak aby na pewno?