Oznaczone tagiem: opowiadanie

Nigdziebądź 0

Alternatywne Światy Gaimana – Neil Gaiman – „Nigdziebądź” [recenzja]

Neil Gaiman. Kojarzycie, prawda? No dobra, a teraz przyznać się, kto z Was tylko kojarzy nazwisko, tytuły książek, ale tak naprawdę do tej pory nie przeczytał ani jednego dzieła brytyjskiego pisarza? Jedną z takich osób do momentu przeczytania powieści Nigdziebądź byłem ja. O Gaimanie zawsze gdzieś tam słyszałem, niektórzy znajomi mi polecali, niedawno ukazała się serialowa adaptacja innego jego głośnego dzieła, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Zawsze były inne książki do przeczytania i inni autorzy do poznania. W końcu nadeszło u mnie przełamanie i postanowiłem sięgnąć właśnie po Nigdziebądź, które najbardziej trafiło w mój gust po opisie z tylnej okładki. I muszę stwierdzić, że jestem nad wyraz zadowolony z podjętej decyzji. To dzieło lekkie, przyjemne, może mające odrobinę młodzieżowy wydźwięk, ale cechujące się naprawdę ciekawym przedstawieniem świata.

Odkrycie 2016 0

Głos Kultury #4: Odkrycie 2016 roku

Już drugi rok z rzędu, dokładnie po dwunastu miesiącach od poprzedniego, otwierającego cykl Głos Kultury tekstu, dzielimy się z Wami naszymi odkryciami minionego niedawno roku. Nasi redaktorzy wymieniają w tym artykule tytuły, które były dla nich najbardziej wyjątkowe w minionym roku, a także dorzucili krótką argumentację swojego wyboru. Jako że za nami obfity w bardzo dobre produkcje rok 2016 i niektórym z naszych redaktorów wcale łatwo nie przyszło wybrać tę jedną produkcję, stąd znajdziecie podsumowania bardziej ogólne, skupiające się na twórczości danego artysty bądź nawet jeszcze szersze! Wśród tytułów znajdziecie zarówno gry komputerowe, seriale, komiks, filmy, animację, jak i książki, płyty muzyczne oraz twórczość konkretnego pisarza. Serdecznie zapraszamy do lektury i oczywiście dzielenia się własnymi przemyśleniami na temat kulturalnego odkrycia 2016 roku. Czy któraś z wymienionych przez nas produkcji znalazła się także wśród Waszych odkryć? A może macie kompletnie odmienne zdanie?

0

James Franco w kolejnej ekranizacji dzieła Stephena Kinga

Wszystko wskazuje na to, że James Franco polubił prozę Stephena Kinga. Całkiem niedawno mogliśmy podziwiać aktora w serialu 22.11.63 (nasz redakcyjny Wielogłos znajdziecie TUTAJ), będącego adaptacją fenomenalnej powieści Króla – Dallas ’63. Nie ucichły jeszcze echa braw, jakie rozległy się po zakończeniu mini serialu produkcji Hulu, a już gruchnęła wieść o tym, że Franco zapowiada swój udział w kolejnym projekcie powiązanym z Kingiem – Drunken Fireworks!

0

Przypomnienie zasad – Kurt Vonnegut – „Gdy śmiertelnicy śpią” [recenzja]

Amerykański mistrz ciętego języka i czarnego humoru; kojarzony przede wszystkim z literaturą postmodernistyczną oraz science-fiction, pisarz i publicysta. Tak charakteryzowany jest urodzony w okresie międzywojennym w Indianapolis (a zmarły przed dziewięciu laty w Nowym Jorku), Kurt Vonnegut. Dzięki wydawnictwu Albatros autor m.in. Rzeźni numer pięć czy Kociej kołyski powraca do polskiego czytelnika, a to za sprawą niepublikowanych dotąd, wczesnych opowiadań zebranych w zbiorze Gdy śmiertelnicy śpią. Czy ta lekka – jeśli wierzyć zawartym w przedmowie słowom wielkiego fana twórczości mistrza, Dave’a Eggersa – jak na możliwości Vonneguta książka, niesie ze sobą głębszy przekaz? Czy dzięki niej grono wielbicieli pisarza może się powiększyć? Dwa razy TAK!

1

(Nie)nowa historia miłosna w świecie Nocnych Łowców – Cassandra Clare – „Pani Noc” [recenzja]

Z pewnością wiele osób zarzuci Cassandrze Clare fakt, że swoją nową serię chce oprzeć na sukcesie poprzedniej. W końcu mogła zostawić już świat Nocnych Łowców i stworzyć powieść w zupełnie innych realiach. Niektórzy zapytają – a co, jeśli autorka zwyczajnie ma pomysł na kolejną historię Nefilim? Czy w takim przypadku rzeczywiście słusznie przypisuje się jej pisanie dla samego zysku (który Pani Noc niewątpliwie zapewni)? Zdecydowałem więc sprawdzić samodzielnie ten stan rzeczy i wyrobić sobie opinię. Niestety (dla pisarki) nie jest ona pozytywna. Napotkałem się z jednym określeniem, które idealnie oddaje charakter jej najnowszej książki – czyta się ją prawie jak fanfik (tekst napisany przez fanów), choćby ze względu na idealizowanie wszystkiego, co tylko można idealizować.