Oznaczone tagiem: serial

Kroniki Times Square 0

Kroniki Times Square, sezon 1, epizod 2 – „Show and Prove” – wrażenia (ze spoilerami)

Z lekkim opóźnieniem zasiadamy do wspólnego omówienia drugiego odcinka najnowszego serialu HBO – Kroniki Times Square. Coraz bardziej ta produkcja przypada nam do gustu, czego najlepszym przykładem niech będzie fakt, że od teraz do omówień poszczególnych odcinków do obu Mateuszów dołącza Sylwia! Ten amerykański serial potrafi złapać w swoje sidła i mimo tego, że odcinki trwają ponad pięćdziesiąt minut, odnosi się wrażenie, że czas ekranowy wynosi najwyżej trzydzieści. Show and Prove – bo taki tytuł nosi drugi epizod Kronik Times Square – bardzo dobrze rozwija wątki poruszone w pierwszym odcinku, dodając oczywiście wiele nowych pytań, na które jeszcze nie mamy prawa znać odpowiedzi. Między innymi jednak właśnie dlatego tak dobrze się ten serial ogląda! To naprawdę solidnie przemyślane dzieło, w którym próżno szukać niepotrzebnej sceny, dialogu czy gestu. Warto dodać, że wreszcie mogliśmy obejrzeć, jak prezentuje się czołówka – a ta oddaje w pigułce to, o czym opowiada serial – jest brudno, jest kolorowo, jest nielegalnie i bezpruderyjnie. A wszystko to w oparach dymu tytoniowego i hektolitrów mocnego alkoholu w samym centrum Nowego Jorku lat siedemdziesiątych. Nie przedłużając już – zapraszamy do naszego Wielogłosu. Tym razem nie obyło się bez spoilerów, ale wierzymy, że zostali z nami Ci z Was, którzy również na bieżąco śledzą losy bohaterów Kronik Times Square.

Nigdziebądź 0

Alternatywne Światy Gaimana – Neil Gaiman – „Nigdziebądź” [recenzja]

Neil Gaiman. Kojarzycie, prawda? No dobra, a teraz przyznać się, kto z Was tylko kojarzy nazwisko, tytuły książek, ale tak naprawdę do tej pory nie przeczytał ani jednego dzieła brytyjskiego pisarza? Jedną z takich osób do momentu przeczytania powieści Nigdziebądź byłem ja. O Gaimanie zawsze gdzieś tam słyszałem, niektórzy znajomi mi polecali, niedawno ukazała się serialowa adaptacja innego jego głośnego dzieła, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Zawsze były inne książki do przeczytania i inni autorzy do poznania. W końcu nadeszło u mnie przełamanie i postanowiłem sięgnąć właśnie po Nigdziebądź, które najbardziej trafiło w mój gust po opisie z tylnej okładki. I muszę stwierdzić, że jestem nad wyraz zadowolony z podjętej decyzji. To dzieło lekkie, przyjemne, może mające odrobinę młodzieżowy wydźwięk, ale cechujące się naprawdę ciekawym przedstawieniem świata.

The Spoils of War 0

„Gra o tron” sezon 7, odcinek 4 – The Spoils of War – wrażenia (ze spoilerami)

Nie mamy wątpliwości co do tego, że póki co najnowszy sezon Gry o tron, czyli niekwestionowanego hitu HBO, nie ma słabszych docinków. Każdy kolejny epizod obfituje w emocje, konkrety i kolejne ważne informacje i wydarzenia, na których finały już traciliśmy nadzieję – jak na przykład zjednoczenie wszystkich pozostałych przy życiu Starków. Odcinek czwarty, czyli The Spoils of War, przyniósł przede wszystkim długo wyczekiwaną bitwę z udziałem smoczego gniewu i samej Daenerys, która niemiłosiernie zdenerwowała się na wieść o tym, że zaczyna tracić przewagę nad Cersei. Ziejący ogniem smok, Tyrion troszczący się o brata, Arya pokonująca Brienne, irytujący jak zwykle Bran, uparty jak osioł Snow, złoża smoczego szkła, szarżujący Jaime… Czegoż w tym odcinku nie było! A zdaje się, że najlepsze nadal przed nami! Póki co jednak zapraszamy do lektury Wielogłosu, w którym Mateusz, Przemek, drugi Mateusz i Sylwia dzielą się swoimi wrażeniami po obejrzeniu odcinka The Spoils of War.

GLOW 1

Wielogłosem o…: „GLOW”, sezon 1

Na głowach tandetne trwałe, nogi wciśnięte w kolorowe legginsy, ciała okryte krzykliwymi strojami, odtwarzacze VHS, komputery wielkości lodówki i naprawdę sporo porządnego rocka. Cóż to takiego? Kojarzące się z kiczem lata 80. ubiegłego stulecia. Czasy, w których Zimna Wojna powoli zmierzała ku końcowi, jednak Związek Radziecki i Stany Zjednoczone wciąż prężyły muskuły. Po stronie Amerykanów szczególnie prężyć lubił je niejaki Hulk Hogan, który wraz z ekipą kolegów wrestlerów przyciągał prawdziwe tłumy, odstawiając reżyserowane show w postaci ustawianych walk zapaśniczych. Szczyt kiczu? Nie! Nie, jeśli okaże się, że istniało jeszcze zjawisko wrestlingu kobiecego. Na taki właśnie pomysł blisko trzy dekady temu wpadli telewizyjni producenci, nadając mu tytuł GLOW (Gorgeous Ladies Of Wrestling). Program dawno już zniknął z anteny, jednak ktoś postanowił go w pewnym sensie wskrzesić i za pomocą serialu przybliżyć nam jego kulisy. Tym “kimś” okazał się być Netflix. Gigant branży telewizyjnej i jego oryginalne produkcje zazwyczaj nie zawodzą, jednak czy opowieść o paniach biorących udział w udawanych walkach zapaśniczych nie była zbyt odważnym krokiem? A może GLOW to kolejny Netflixowy hit? Wszystkiego dowiecie się z poniższego tekstu, w którym Michał i Przemek biorą serial pod lupę.