Oznaczone tagiem: wyprawa

filmy, po obejrzeniu których 2

Trzy po trzy #16: Filmy, po obejrzeniu których nic już nie jest takie samo

Są takie filmy, po obejrzeniu których nie potrafimy zebrać szczęki z podłogi. Są produkcje, które raz obejrzane – na zawsze zmieniają jakąś cząstkę w nas samych, sprawiając, że inaczej patrzymy na pewne aspekty życia, inaczej oceniamy pozostałe filmy, zmieniamy jakiś pogląd, bądź jeszcze bardziej się w nim utwierdzamy. To dzieła bliskie naszym sercom, które wywołały na nas piorunujące wrażenie i tkwią w nas nawet na wiele lat po tym, jak obejrzeliśmy je po raz pierwszy. Nie zawsze są to produkcje łatwe i przystępne, dlatego do części z nich niekoniecznie jesteśmy gotowi wracać. W kinematografii piękne jest to, że nieustannie opowiada jakieś historie. Każdego tygodnia twórcy za sprawą dystrybutorów zalewają nas swoimi produkcjami, oferując własne wizje dotyczące najróżniejszych spraw. Wybór filmów jest tak kolosalny, że można dostać zawrotów głowy. W tym oceanie dzieł każdy może znaleźć coś dla siebie i prędzej czy później trafi się obraz, który będzie właśnie tym wyjątkowym, który idealnie wpasował się czy to formą, czy też treścią w nasze poglądy, dzięki czemu to właśnie ta, a nie inna produkcja jest dla nas tak szalenie istotna. A jeszcze piękniejsze w tym wszystkim jest to, że to, co dla kogoś jest wybitne, zmieniło sposób postrzegania, bądź przemawia każdą minutą czasu ekranowego wprost do najgłębszych zakamarków naszej duszy, dla innych może okazać się tylko kolejnym filmem, który gdzieś i kiedyś obejrzeli. Prezentujemy dziś filmy, po obejrzeniu których nic już nie jest takie samo i każdy z trójki naszych redaktorów argumentuje swoje wybory. Może część z Was ma podobne odczucia względem przedstawionych tu dzieł? A może kompletnie się nie zgadzacie i to, co znalazło się w dzisiejszej odsłonie cyklu Trzy po trzy, okaże się dla Was obrazami pozbawionymi tej magii, którą dostrzegli w nich nasi redaktorzy? Niezależnie od tego, jak będzie – zapraszamy do lektury, późniejszej dyskusji oraz zachęcamy do wskazania Waszych filmów, po obejrzeniu których nic już nie jest takie samo. 

0

Najdłuższa włóczęga po Włoszech – Paolo Rumiz – „Legenda żeglujących gór” [recenzja]

Najdłuższa włóczęga przez Alpy i Apeniny. Od zatoki Kavarner aż do Capo Sud. Osiem tysięcy przebytych kilometrów. Tak pokrótce można opisać Legendę żeglujących gór. Autor szuka w niej odpowiedzi na pytanie: Co dzisiaj dzieje się w górach, których zbocza unoszą się nad zamieszkanymi nizinami? Wyprawa ta przyniosła niespodziewane owoce. Po pierwsze, góry nie są ucieczką – tu bowiem dopiero zaczyna się życie, tylko w troszkę innej formie. Po drugie, ukazała tajemnice, które są wręcz na wyciągnięcie ręki. Po trzecie, uzmysłowiła piękno i zarazem niebezpieczeństwo otaczającej nas natury. A po czwarte – te, wydawałoby się „dzikie”, okolice stały się domem nietuzinkowych ludzi, których poznamy na kartach tej książki.

Perłowy guzik 0

Historia wodnych ludów – Patricio Guzmán – „Perłowy guzik” [recenzja]

Są ludzie, których uspokaja patrzenie w ogień. Są też tacy, którzy ukojenie znajdują w spoglądaniu na wodę. Ale ogień nie zatrzymuje wspomnień – on trawi niemal wszystko, zostawiając jedynie zgliszcza, szczątki tego, co kiedyś było pamiątką przeszłości. Z wodą jest inaczej – ona trwa i tworzy ciągły cykl istnienia. Obserwując ją, nie widzimy straty, znikania, zagłady i pożogi, lecz trwanie – spójność i nieustanny byt, świadectwo istnienia i synonim życia. Mówi się, że woda ma pamięć. I jeśli tak jest, to zakamarki tej pamięci po brzegi muszą być wypełnione również ludzkim cierpieniem, zgryzotą, strachem i bólem. Ale ponieważ woda stanowi o życiu, symbolizuje na pierwszy rzut oka radość, spokój, witalność i mądrość. Film dokumentalny Perłowy guzik opowiadający historię Chile – od jego rdzennych mieszkańców, których kultura została strawiona przez rozprzestrzeniających się niczym ogień kolonizatorów, po tych, którzy razem z wodą byli świadkami tragedii, jakie sprowadziły rządy Pinocheta – powstał pod patronem żywiołu wody; to właśnie wodę bierze za punkt wyjścia, krąży wokół niej i opowiada historię świata i Chile właśnie za jej pomocą. Gdzieś daleko w tle, zza dzwonienienia kropel deszczu, zza szumu oceanu, zza plusku wodospadu i szmeru strumienia nieśmiało wyłania się ten mniej istotny, ale dla naszej redakcji równie ważny patronat; mniej symboliczny, ale równie prawdziwy. Głos Kultury również bowiem objął dzieło Patricio Guzmána patronatem medialnym.

To 1

Co jest grane #54

Co nowego w kinach? Na to pytanie, jak co tydzień, staramy się odpowiedzieć tak, aby albo skutecznie Was zainteresować jakimś tytułem, albo wręcz przeciwnie – odstraszyć od niego, ze względu na to, że intuicyjnie wyczuwamy w nim gniota. Oczywiście nie zawsze nasze typowania się sprawdzają, dlatego zawsze podkreślamy subiektywne oceny filmów, których jeszcze nie widzieliśmy. Jeśli trafiliście tu po raz kolejny, to znaczy jednak, że nie jest tak źle z naszymi przedwczesnymi osądami albo po prostu lubicie ten cykl. Jeśli jesteście tu po raz pierwszy i już macie dosyć, pocieszę Was – kolejne Co jest grane będzie pisał ktoś inny ;). Poniżej wytrwali znajdą opis sześciu filmów, które już jutro będą miały swoje premiery w kinach w Polsce. Wśród nich nie zabraknie sfeminizowanego hitu sprzed lat, czyli Ghostbusters. Pogromcy duchów, będzie również debiut polskiego reżysera o kryzysie miłości u trzydziestolatków – bo o tym w dużym skrócie opowiadać będzie film Kamper. Oprócz tego, Kino Świat podjęło się dystrybucji francuskiej komedii romantycznej, która może okazać się wielkim sukcesem – mowa o obrazie Tirarda – Facet na miarę. Będziemy odkrywać także Tajemnice Manhattanu, a u naszego boku będzie stał podczas tego odkrywania Adrien Brody. Do wyboru będzie również produkcja prosto z Finlandii, o dziewczynach, które prowadzą video-pamiętnik, a także francuska animacja pod tytułem Daleko na północy. Zapraszamy do lektury, a później – kto wie? – może spotkamy się w jakimś małym kinie.

Spider-Man 2

Co jest grane #50

Fanfary, werble i oklaski na stojąco! Z jakiej okazji? Powód jest prosty, a zarazem napawający nas – redakcję Głosu Kultury – dumą, bowiem dzisiejsze Co jest grane oznaczone jest numerkiem 50! Tak tak, już od pięćdziesięciu tygodni (przy okazji – za tydzień rubryka, którą właśnie czytacie, obchodzić będzie rocznicę, ponieważ zadebiutowała na łamach GK 25 czerwca 2015) w pocie czoła i z uśmiechami na ustach staramy się przybliżyć naszym czytelnikom kinowe premiery kolejnych weekendów, a jako że wszyscy jesteście nam bliscy, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że ocieramy się właśnie o złote gody! No ale dobrze, odstawiamy na chwilę tort, przestajemy nadmuchiwać kolorowe baloniki i pozwalamy confetti opaść na podłogę. Czas przedstawić premiery tego tygodnia. Niestety producenci filmowi prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy z naszego jubileuszu i nie uraczyli nas wieloma nowościami, na pocieszenie jednak zapewniam – nie będzie kontynuacji 50 twarzy Greya. Kiedy już odetchnęliśmy po tym radosnym newsie, zdradzamy więcej, a mianowicie fakt, że to właśnie dwa sequele, będą w ten weekend rządziły na kinowych salach i walczyły o palmę pierwszeństwa wśród widzów. Jakże jednak różne są to filmy! Pierwszy to kontynuacja podwodnych perypetii małych rybek w Gdzie jest Dory?, filmie będącym w pewnym sensie kontynuacją Gdzie jest Nemo? Drugim wielkim hitem jest z kolei druga część jednego z najbardziej chwalonych filmów grozy ostatnich lat – Obecności! Jeśli jednak nie zdecydujecie się wybrać na żaden z tych dwóch potencjalnych przebojów, pozostaje Wam jeszcze do wyboru wyprawa w góry z plejadą gwiazd Hollywood, Luwr w czasach wojny okiem rosyjskiego mistrza dużego ekranu czy też nasze polskie filmidło o młodym, przeżywającym kryzys małżeństwie, które w ramach udzielenia im pomocy, przypadkowy autostopowicz faszeruje „lekarstwem”. Aaa, prawie bym zapomniał – jeśli mieszkacie w małym mieście, jedna ze zbliżających się premier powie Wam, jak urządzić w nim orgię. No i to tyle tytułem wstępu. Głos Kultury wraca do tortu, życząc wszystkim udanych weekendowych seansów, dziękując jednocześnie za te 50 tygodni.