Tajemnice morskich głębin – Morten A. Strøksnes – “Księga morza” [recenzja]

ksiega morza

Już w Starym Testamencie, a dokładniej w księdze Hioba, pojawia się pytanie: „Czy dotarłeś do źródeł morza?” Autor, wraz z swoim przyjacielem Hugonem, postanowił na nie odpowiedzieć i zgłębić morską toń. Już od dziecka życie w morzu wydawało im się bardziej interesujące niż to na lądzie. Zwłaszcza gdy wszystko, co o nim wiadomo, to tajemnica znana nielicznym i pozostawało jedynie snuć przypuszczenia, co dzieje się pod powierzchnią. A morze jest wertykalne – to jednolity słup wody o średniej głębokości nieco ponad 3700 metrów, od powierzchni do dna przesyconego życiem. Można by rzec, że przestrzeń do wszelkiego rodzaju życia na ziemskim globie znajduje się  w morzu. W porównaniu z oceanami bledną wszystkie inne formy przyrody, łącznie z lasami tropikalnymi. Zdziwieni? A to dopiero początek morskich opowieści.

Od czego zatem zaczęli swoje badania? Od sporządzenia prototypu dokładnej kuli ziemskiej. Nie nanosili na nią stworzeń fantastycznych, ale jedynie te realne. Nauka opisała dotąd prawie dwa miliony gatunków fauny. Biolodzy szacują, że na świecie istnieje około dziesięciu milionów organizmów wielokomórkowych. Najwięcej do odkrycia w dalszym ciągu jest właśnie w morzu. Pojawiają się tam  nowe formy życia, o których istnieniu dotychczas nie mieliśmy pojęcia. Równie mało wiemy o dużych stworzeniach żyjących blisko wybrzeży. Bo czy ktoś słyszał o rekinie polarnym? Albo zdaje sobie sprawę, że rekinów może być tyle samo, co ludzi?

Cóż… Wokół tych stworzeń, pływających po dnie głębokich norweskich fiordów aż ku biegunowi, krążą legendy. Podobno hipnotyzują swoja ofiarę oczami świecącymi w ciemnościach na zielono. Trudno to jednak sprawdzić. Na pewno wyczuwają najmniejsze choćby napięcie elektromagnetyczne spowodowane przez zdobycz. Poza tym mogą dożyć nawet pięciuset lat. By dowiedzieć się więcej Hugo i Morten podjęli decyzję by bez względu na koszty złowić tego żarłocznego potwora z setkami lat ewolucji na grzbiecie, potencjalnie śmiertelnym i truciznami we krwi, pasożytami obrastającymi oczy i zębiskami. Czego nowego się dowiemy? Dodać należy, że rekin polarny to niejedyny, nieznany czytelnikom bohater Księgi morza. To, co się dzieje w oceanicznych głębinach, zawsze było dla nas zagadką. Dopiero od niecałych stu pięćdziesięciu lat cokolwiek wiemy na ten temat.

Morten Strøksnes w barwny, ciekawy i przystępny sposób opowiada nam o miejscach dla niego bliskich. Wspomina lata dzieciństwa i relacjonuje wyprawę z przyjacielem, którą odbył RIB-em (czyli hybrydą pontonu i łodzi). Wszystko to przeplata mitami (nie tylko nordyckimi), nawiązuje do znanych lektur (Mobby Dick), ale także odnosi się do odkryć naukowych i licznych badań.  To lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników morskich opowieści i Skandynawii. Choć nie znajdziemy w niej drastycznych opisów, to z całą pewnością będzie trzymała czytelnika w napięciu do ostatniej strony. A to wszystko dzięki mieszance licznych ciekawostek połączonych z niemal lirycznym opisem podwodnych głębin. Muszę przyznać, że pierwszy raz lektura opisów przyrody sprawiła mi wiele przyjemności.

Fot.: Wydawnictwo Literackie

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *