Na wojnie nie każdy jest żołnierzem… – “This War of Mine: Gra planszowa” [recenzja]

This War of Mine gra planszowa

This War of Mine – o tym tytule słyszał zapewne każdy wielbiciel gier komputerowych. Wydana cztery lata temu przez polskich twórców z 11 bit studios gra okazała się wielkim sukcesem. Przeznaczona dla dojrzałego gracza pokazywała okropności wojny widziane z perspektywy niewinnych cywilów, którzy zmuszeni zostali do przetrwania. Największą siłą produkcji okazały się dylematy moralne, przed którymi stawiano graczy i nawet najwięksi zabójcy pikselowych przeciwników wahali się w pewnych momentach, które bardzo mocno oddziaływały na sumienie. This War of Mine stanowiło doskonały eksperyment socjologiczny – czy w oczach graczy gra jest tylko grą i wszystkie podjęte tam decyzje pozostają bezkarne i obojętne? Tyle tytułem wstępu, przejdźmy jednak do rzeczy, bowiem niniejsza recenzja nie jest tekstem o komputerowej wersji This War of Mine, ale o jej planszowym odpowiedniku, który pojawił się na rynku w grudniu ubiegłego roku.

Dobrze przeczytaliście, This War of Mine zostało wydane jako gra planszowa. Co więcej tytuł, który wydawał się wręcz niemożliwy do przełożenia na język planszówek, udał się naprawdę znakomicie. Autorzy gry, Michał Oracz i Jakub Wiśniewski, zrobili kawał naprawdę dobrej roboty, wykonując rzecz, którą trudno mi było sobie w ogóle wyobrazić, przynajmniej do momentu, kiedy pierwszy raz rozłożyłem planszę na stole i rozpocząłem rozgrywkę.

To, co od razu rzuca się w oczu po otworzeniu pudełka, to mnogość elementów i ich dbałość o szczegóły. Cała sterta żetonów i plastikowych tokenów przedstawiających występujące w grze zasoby, dobrze odwzorowane figurki postaci, setki kart i przede wszystkim gruba księga, zawierająca prawie dwa tysiące skryptów fabularnych. Wszystko to może przerazić graczy dopiero rozpoczynających przygodę z This War of Mine, ale zapewniam, że nie ma się czego bać, gra bowiem stosuje niesamowicie prosty i można rzec, rewolucyjny system „open & play” polegający na uczeniu się zasad w trakcie rozgrywki. Wystarczy jedynie rozłożyć elementy na stole i można zacząć grać bez żadnego dalszego przygotowania. Obok księgi skryptów, do dyspozycji mamy „Dziennik” stanowiący odpowiednik instrukcji, który krok po kroku tłumaczy nam, co mamy robić, i raczej każdy zacznie ogarniać zasady już po rozegraniu pierwszej doby w czasie gry.

This War of Mine to gra ściśle kooperacyjna, a występujące w niej postacie nie są przydzielone do konkretnych graczy. Zamiast tego, każdy z nich decyduje o ruchach i decyzjach całej grupy, po każdym etapie rozgrywki przekazując inicjatywę kolejnemu graczowi. Podobnie jak w komputerowej wersji, do dyspozycji mamy zrujnowane schronienie, odzwierciedlone na planszy, które dopiero trzeba odgruzować i skonstruować przedmioty ułatwiające życie. Kierujemy poczynaniami maksymalnie czterech postaci (ich wizerunki będą doskonale znane tym, którzy spędzili długie godziny, patrząc na nie na ekranie monitora) i tak jak w cyfrowym odpowiedniku, podejmujemy decyzje, w zależności od aktualnej pory dnia. O poranku chłód wdziera się przez dziury w ścianach, wywołując chorobę u tych mniej odpornych; w ciągu dnia gracze zajmują się swoim schronieniem, usuwając zalegający gruz i pozyskując zasoby niezbędne do konstruowania nowych sprzętów i po prostu do przeżycia. Następnie przychodzi zmierzch, kiedy to wszyscy muszą coś zjeść i napić się wody, a jeśli dla kogoś zabraknie zasobów, rośnie mu poziom głodu lub depresji (każdy kolejny poziom takiego stanu, a także zmęczenia, choroby lub ran, zmniejsza ilość dostępnych dla postaci akcji, które może wykonać w ciągu dnia).

Po zmierzchu następuje wieczór i moment, kiedy stajemy przed najtrudniejszą decyzją w grze – kogo wysyłamy na wyprawę, z której może wrócić z plecakiem pełnym znalezionych dóbr, ale równie dobrze może wrócić ranny (a nie łatwo jest wyleczyć rany), kto zostanie w schronieniu na warcie (a musi to być przynajmniej jedna postać), a kto jest na tyle zmęczony, żeby odpocząć, przespać noc i zregenerować siły? Musi to być naprawdę przemyślana i taktyczna decyzja, wszystko bowiem ma swoje konsekwencje.

Całości dopełnia księga skryptów, która z początku przeraża, ale okazuje się tak naprawdę zbiorem prawie dwóch tysięcy paragrafów, swoją konstrukcją przypominających grę paragrafową. W trakcie gry, podczas wyprawy lub w różnych innych okolicznościach, losowane karty odsyłają nas do numerka paragrafu, który należy odnaleźć w księdze skryptów i stawić czoła zazwyczaj mało optymistycznym wydarzeniom. I tak właśnie mijają kolejne dni w grze, stawiając nas w coraz bardziej dramatycznej sytuacji, kiedy nie ma już co jeść, a decyzja, kogo wysłać na wyprawę, to prawdziwy dylemat, bo wszyscy są ranni, chorzy albo mają depresję.

This War of Mine: Gra planszowa okazała się produkcją naprawdę udaną, w pomysłowy i przemyślany sposób przenosząc na planszę znane z wersji cyfrowej rozwiązania. Twórcy umożliwili nam nawet zapis gry (niczym komputerowy save), jeśli rozgrywka by się za bardzo przeciągnęła i chcielibyśmy ją dokończyć innym razem. Wielkie brawa należą się autorom gry, za opracowanie tak skutecznej, prostej i oryginalnej mechaniki, jakiej nie znajdzie się w żadnej innej planszówce. Sama rozgrywka potrafi (paradoksalnie) dać sporo satysfakcji, chociaż raczej nie polecałbym jej osobom cierpiącym na depresję. Jak widać marka This War of Mine to kura znosząca złote jajka, na każdym możliwym polu.

This War of Mine: Gra planszowa

Wydawca: Galakta, 11 bit studios

Autorzy gry: Michał Oracz i Jakub Wiśniewski

Liczba graczy: 1-6 (gra przeznaczona dla pełnoletnich graczy)

Czas rozgrywki: około 120 minut

Fot.: Galakta, 11 bit studios, własne

Michał Bębenek

Miłośnik klimatów grozy w każdej formie i kina klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

1 odpowiedź

  1. Kamil napisał(a):

    Grałem w grę na ps4, słuchałem audiobooka i byłem zachwycony, więc chyba czas by przyjrzeć się grze planszowej. Klimat panujący zarówno w grze cyfrowej jak i audiobooku był niesamowity, sądząc po recenzji gry planszowej tutaj możemy spodziewać się tego samego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *