Ulotny stan skupienia – Kontrkultura – „Paranoje” [recenzja]

kontrkultura

Rzadko zdarza mi się na łamach Głosu Kultury recenzować albumy z nurtu punk rocka. Doceniam tę stylistykę, natomiast nie czuję specjalnej potrzeby, aby dokładnie śledzić nowości raz po raz pojawiające się na cały czas prężnie działającej krajowej scenie. Album Paranoje formacji Kontrkultura trafił do mnie trochę w niecodziennych okolicznościach, ponieważ otrzymałem go za pośrednictwem wytwórni specjalizującej się w rocku… progresywnym. Trochę dziwna rzecz, szczególnie że cały ruch punkowy w Wielkiej Brytanii wyrósł między innymi na niechęci wywrotowej młodzieży do ówczesnych muzycznych trendów, a królował wtedy stadionowy rock oraz właśnie progresja. A sam Johnny Rotten chodził z koszulką z napisem I hate Pink Floyd. No cóż, XXI wiek bezpowrotnie zatarł wiele granic oraz podziałów.

Zresztą to już druga płyta formacji wydana pod szyldem Lynx Music, ponieważ Kontrkultura zadebiutowała cztery lata temu krążkiem Poza dobrem i złem. Zespół gra energetycznego punk rocka, który wcale nie jest typowym graniem w stylu „trzy akordy – darcie mordy”. Kontrkultura gra bardzo melodyjnie, muzyka potrafi momentami być zaskakująco pokombinowana, szczególnie w warstwie rytmicznej. Zespół na szczęście nie gubi punkowej esencji, szkielet kompozycji zawsze oparty jest na solidnej, punkowej młócce, która momentami potrafi zamienić się wręcz w metalową jatkę, jak w kompozycji Wojenka i szabelka. Zresztą ten kawałek to idealny przykład, jak Kontrkultura główkuje z brzmieniem i stylistyką w obrębie zaledwie jednej kompozycji. Plusem brzmienia Kontrkultury niewątpliwie są gęste gitary panów podpisujących się pseudonimem Zwierzu oraz Jasiek. Nad całością czuwał, kręcąc gałkami przy stole mikserskim nie kto inny, jak Haldor Grunberg z Satanic Audio.

Ale nie tylko świetnym brzmieniem stoi krążek Parajone. Kontrkultura na swoim drugim dziele zaproponowała dopracowane, energetyczne, punkowe hity z naprawdę sporym potencjałem w temacie melodii oraz chwytliwości, jak chociażby kawałek Nie zostanie wiele z nas. Płyta ma w sobie sporo nośnych refrenów (Kamery, Ulotny stan skupienia), a całość jest spięta świetnymi tekstami, które oczywiście zostały napisane na modłę punkową i ogólnie kontestują naszą rzeczywistość.

No to nachwaliłem się trochę, mówiąc o drugiej płycie Kontrkultury, bo Paranoje to kawał świetnej punkowej jazdy, która wyróżnia się aranżacyjnymi rozwiązaniami i tym, że zespół nie zamyka się w ciasnym, stylistycznym kokonie i chętnie sięga po inne szufladki, chociaż te elementy ani przez chwilę nie przesłaniają punkowej podstawy. No cóż, ortodoksi mogą trochę kręcić nosem, ale wydaje się, że współczesny punk rock już dawno stracił swoje sztywne, stylistyczne granice nakreślone w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Dość tych wątpliwych, nieco teoretycznych rozważań. Po prostu kupcie i posłuchajcie płyty Paranoje, bo to mnóstwo dobrego, szczerego punk rocka, w sam raz na dziwne, współczesne czasy.

KONTRKULTURA – ULOTNY STAN SKUPIENIA (audio + tekst)

Fot.: Lynx Music

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej. Z każdą kolejną recenzją coraz bardziej złośliwy, krytyczny i cyniczny. Jeśli boisz się krytyki albo jej nie lubisz - odpuść sobie. W sprawie kontaktu proszę pisać na: redakcja@gloskultury.pl lub pozar.j@gmail.com. Zachęcam do kontaktu szczególnie młode, debiutujące zespoły, kontaktujcie się z nami i podsyłajcie mp3 - z pewnością napiszę parę słów o Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *