W samym sercu Indii – Krzysztof Mroziewicz – „Indie. Sztuka władzy” [recenzja]

By naprawdę poznać Indie, nie wystarczy miesięczny pobyt, podczas którego schowamy się w aśramie, nauczymy się medytacji, spróbujemy aromatycznej kuchni, odwiedzimy nowoczesne Delhi i Bombaj słynący z filmów Bollywood. W ten sposób poznamy jedynie ich powierzchowność dostępną każdemu turyście. By faktycznie czegoś się o nich dowiedzieć, należy zacząć od poznania jego historii oraz kodów kulturowych, które w bardzo przystępny sposób przybliża nam Krzysztof Mroziewicz w najnowszej książce Indie. Sztuka władzy. Naszym przewodnikiem po kraju pełnym kontrastów będzie Kautilya – minister indyjskiego władcy Ćandragupty Maurji żyjącego na przełomie III i IV w p.n.e. (jego prawdziwe imię rodowe brzmiało Canakja, lecz zostało zmienione poprzez wprowadzone przez niego „kręte” metody działania). Do historii przeszedł jako indyjski Machiavelli. Arthaśastra przez niego napisana to kolejny traktat spisany wieki temu, któremu powinniśmy przyjrzeć się z bliska.

Po Kamasutrze, Ramajanie czy Mahabaracie przyszedł czas, by świat zapoznał się z kolejnym wielkim tekstem Indii – Arthaśastrą. Do tej pory mogliśmy jedynie spotkać się z jej fragmentem. Z racji swojej zawartości porównywana jest często z Księciem Nicolo Machiavellego, choć powstała na długo przed nim. Podobieństw znajdziemy jednak sporo, poczynając od interpretacji praw, a na obowiązkach władcy kończąc. Mimo upływu lat jego treść pełna jest uniwersalnej mądrości. Przybliża zacięte wojny, zatrzymuje się nad zagadnieniami polityki, ekonomii, dyplomacji, prawa, ale daje też wskazówki wprowadzające w sztukę zarządzania krajem i  ludźmi tak, by mogli oni egzystować w dobrostanie. Wszystkie te ogólne zasady zostały sformułowane na podstawie nauk pomocniczych takich jak: filozofia (teologia), rolnictwo, metalurgia (wyrób broni i narzędzi władzy), handel, przemysł i architektura forteczna. Oprócz tej sztywnej wiedzy władca powinien posiąść też umiejętność kierowania ludźmi, których przyjaźń i lojalność jest jedynie umowna, a posłuszeństwo wymuszone dzięki szpiegowaniu – konieczne. Szpiegowaniem i donoszeniem zajmowali się przedstawiciele wolnych zawodów – rzemiosła oraz handlu, ale również osoby z nizin społecznych jak: żebracy, mniszki, kurtyzany, grabarze czy masażystki. Słowem – ufać nie można było nawet najbliższej rodzinie.

Państwo i władzę opisane przez Kautiliję można określić jako „totalitaryzm z ludzką twarzą”. Biurokratyczne państwo wkracza bowiem w każdą, nawet najbardziej osobistą sferę ludzkiego życia, opierając się na powszechnym szpiegowaniu, agentach i intrygach. Mimo chęci, by zapewnić obywatelom bezpieczeństwo, zrekompensować szkody wyrządzane przez prywatne osoby, państwo doprowadza jednak do wszechobecnej kontroli, a nawet okrutnych kar oraz tortur. Autor pyta więc, czy w ogóle może istnieć władza absolutna, która nie zdegeneruje się i nie zmieni w tyranię wszechobecnej kontroli. Odpowiedź na nie znajdziecie w książce. Na jej końcu znajduje się także dodatek, jakim są Prawa Kautiliji. Znajdziemy w nich choćby pierwszą zasadę wywiadu: informacja sprawdzona przez trzy źródła jest wiarygodna; ale także stwierdzenia bliskie Ludwikowi XIV, jak: król i państwo to jedno czy tezy, które dały początek prawu międzynarodowemu: podczas wojen należy oszczędzić lud rolniczy.

Krzysztof Mroziewicz zabiera nas do samych korzeni Indii. Barwnym, bogatym i przystępnym językiem przybliża nam wierzenia tamtej społeczności, jak również intrygującą historię, dzięki której jesteśmy w stanie zrozumieć indyjską mentalność. To doskonała propozycja nie tylko dla pasjonatów historii, ale każdego, kto ma zamiar wybrać się do tego pełnego tajemnic kraju.

Fot.: Zysk i S-ka

 

Magdalena Kurek

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Zgodnie z sentencją Verba volant, scripta manent (słowa ulatują, pismo zostaje) pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą interpretacji muzyki w prasie lat ’70 i ‘80. Jej zainteresowania obejmują literaturę i sztukę, ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *