Więcej niż ściany i dach – Kleber Mendonça Filho -„Aquarius” [recenzja]

Aquarius

Moses Sweetland z powieści Michaela Crummeya toczył podobną walkę. Sam przeciw wszystkim, wbrew rozsądkowi, zachętom, błaganiom; na przekór groźbom, samotności, odrzuceniu. Powieść Sweetland i film Aquarius poruszają ten sam temat, choć robią to w sposób kompletnie od siebie różny. I nie chodzi wcale o to, że jedno wykorzystuje do tego literaturę, a drugie film, lecz o to, że twórcy tych dzieł posługują się innymi emocjonalnymi i fabularnymi środkami wyrazu, choć u obu – kanadyjskiego pisarza i brazylijskiego reżysera – otrzymujemy w efekcie niesamowicie wyraziste i zapadające w pamięć postaci. Clara, główna bohaterka brazyliskiej produkcji, w którą wciela się bodaj najbardziej znana brazylijska aktorka, Sonia Braga, dominuje na ekranie w sposób przyciągający uwagę, bezpośredni, bezpardonowy i fascynujący. Aquarius to popis dojrzałej, doświadczonej aktorki, która gra równie doświadczoną przez życie kobietę. Kleber Mendonça Filho stworzył film, który opowiada przede wszystkim o walce o to, co dla nas najważniejsze, co nas określa i przypomina nam, kim jesteśmy, dlaczego tacy się staliśmy i jakie bitwy musieliśmy wygrać, by znaleźć się właśnie tutaj. I podobnie jak kiedyś powieść Sweetland Głos Kultury objął patronatem medialnym, tak również film Aquarius wzięliśmy pod patronackie skrzydła.

Choć film dotyczy dojrzałej kobiety w wieku około sześćdziesięciu pięciu lat, jego początek ukazuje nam Clarę w latach 80., jako matkę kilkuletnich dzieci, na przyjęciu urodzinowym ciotki. To właśnie podczs tej imprezy dowiadujemy się, że Clara niedawno pokonała raka, o czym ze wzruszeniem opowiada jej mąż. Widz chwilę wcześniej zostaje również poinformowany o ogromnym zamiłowaniu kobiety do muzyki, a o jej dobrym guście w tej dziedzinie świadczy puszczony przez nią w samochodzie utwór zespołu Queen, Another one bites the dust. Obie informacje są bardzo ważne, bo w jakiś sposób określają Clarę. Miłość do muzyki towarzyszy jej przez całe życie, również w pracy jako krytyk muzyczny, natomiast wygrana walka z groźną chorobą uodparnia ją i czyni twardszą, a także bardziej odporną niż wielu ludzi. Jednak ujęcia z przeszłości są ważne również ze względu na – z pozoru nieistotną – ciotkę Clary. Lucia, siwowłosa, choć nadal piękna i elegancka kobieta, podczas wysłuchiwania wzruszającej urodzinowej przemowy, błądzi myślami w labiryntach swojej młodości, co skutkuje tym, że widz podgląda ją jako młodą kobietę w bardzo intymnej sytuacji z pewnym mężczyzną. Kluczową rolę odgrywa tu drewniana komoda, na którą teraz spogląda jubilatka, a która we wspomnieniach pełniła taką rolę, o jaką rodzina ciotki pewnie by jej nie podejrzewała. Zaznaczam to, ponieważ kamera niejednokrotnie powracać będzie do tego mebla, będącego symbolicznym przypomnieniem, że w przedmiotach, choć przecież tyle się słyszy, że nie powinniśmy przywiązywać do nich wagi, tkwi zapisana historia, czasami całych rodów.

Po urodzinach ciotki widzimy Clarę już jako owdowiałą od siedemnastu lat kobietę, której dzieci dorosły, wyprowadziły się i mają własne potomstwo. Mieszka ona w tym samym budynku, w którym wyprawiane były 70. urodziny ciotki. Tym razem jednak stary apartamentowiec Aquarius jest opustoszały, a jedyne mieszkanie, w którym wciąż tętni jakieś życie, należy właśnie do naszej bohaterki. Budynek ma bowiem zostać zniszczony, a w jego miejscu powstać ma nowoczesny wieżowiec. Jednak aby do tego doszło, wszyscy właściciele muszą sprzedać swoje mieszkania i podpisać odpowiednie dokumenty. I choć firma, która prowadzi tę inwestycję, oferuje kobiecie spore pieniądze, które wystarczyłyby jej na kupienie czegoś lepszego, ta ani myśli wyprowadzać się z Aquariusa. Nie chodzi jej o niewielki dystans do plaży ani o to, że niedawno odnawiała mieszkanie. Powód, dla którego Clara zamierza opuścić to miejsce dopiero po swojej śmierci, jest taki, że określa je mianem Domu. To w nim działy się najważniejsze w jej życiu wydarzenia – to tu kochała się ze swoim mężem, to tu wychowywała swoje dzieci, to tu pokonała raka piersi. Każdy przedmiot – łącznie z komodą, która nadal ma się dobrze – ma swoje znaczenie, swoją historię i wiąże się z jakimś wydarzeniem. To mieszkanie stanowi dla Clary zapisaną po brzegi kronikę, przypomina o złych i dobrych chwilach, przypomina jej kim jest i czemu to zawdzięcza. Jeśli więc ktokolwiek myśli, ze kobieta podda się bez walki – grubo się myli.

Choć może się wydawać, że Clara to kobieta niemal idealna, dojrzała, znająca wartość życia i zdrowia, kochająca swoje dzieci, a do tego piękna mimo upływu lat, to ma ona również swoje wady, o czym sama wspomina, kiedy przyznaje córce rację, chwilę po tym, jak ta określa ją jako kobietę dojrzałą, która czasem zachowuje się jak dziecko. I można się zgodzić z tym stwierdzeniem, bo choć szanujemy jej upór, rozumiemy, dlaczego nie chce sprzedać mieszkania, które jest dla niej niemal jak album ze zdjęciami, to jednocześnie jej zachowanie wydaje nam się niekiedy dziecinne, kiedy zamiast podejść do sprawy jak dorosła, zapoznać się z ofertą i podjąć decyzję, rozważając wszystkie za i przeciw, ona niczym niesforne dziecko, drze na strzępy kopertę wręczoną jej przez firmę deweloperską. Nie chce również wysłuchać swojej córki, która daje jej do zrozumienia, że takie pieniądze mogłyby okazać się naprawdę przydatne.

Walka, którą toczy Clara z inwestorem, wprowadza jednak nieco rumieńców do jej życia. Nie zapominajmy bowiem, że jej mąż umarł, a dzieci mają od dawna własne rodziny, a więc i życia. I choć kobieta wychodzi czasami na spotkania z przyjaciółmi, a raz nawet spotyka przystojnego starszego mężczyznę, tak naprawdę poza oddaloną rodziną, najbliższą jej osobą jest jej gosposia, Ladjane. Upór Clary i sprzeciw wobec zburzenia Aquariusa staje się więc nie tylko jej obowiązkiem, jako obrończyni domowego ogniska, gniazda, z którego wyfrunęły jej dzieci (i do którego zawsze mogą wrócić), ale także potrzebą – zapełnienia pustki, znalezienia zajęcia pochłaniającego myśli. Dla twórców jej walka staje się natomiast pretekstem do ukazania silnej, upartej, niezależnej kobiety po przejściach, w całym jej pięknie i z całym arsenałem inspiracji, jakie daje widzowi.

Kiedy mówimy o wyjątkowości Clary, grzechem byłoby nie wspomnieć o tej, która się w nią wciela. Sonia Braga to aktorka, która podczas kilkudziesięciu pierwszych sekund, kiedy widzimy ją na ekranie, ukazuje całą swoją pewność siebie, swoją kobiecość, wrażliwość, doświadczenie i aktorską inteligencję. Stworzona przez nią postać jest wyrazista i pełna życia, choć Braga nie musi w tym celu wcale silić się na ekspresyjną gestykulację, mimikę czy podniesiony głos. Sceny z jej udziałem są subtelne i stonowane, a mimo to w każdym ujęciu czujemy bijącą od niej odwagę życiową, buńczuczność, dumę i seksualność. To ostatnie jest ważne, co zresztą twórcy podkreślają niejednokrotnie. Aquarius ma na swoim koncie kilka odważnych scen, a są to ujęcia dość naturalne – ani wulgarne, ani pruderyjne. Seksualność dla kobiety takiej jak Clara, która wygrała z nowotworem, ale straciła pierś, jest sprawą podwójnej wagi. I wyraźnie zostało to pokazane w brazylijskiej produkcji. Sonia Braga świetnie odegrała więc kobietę, która spełnia wiele ról, dzieląc je między jedno ciało – rolę kochającej matki, przeżywającej wciąż żałobę wdowy, czującej pożądanie dojrzałej kobiety, obywatelki, która zamierza walczyć o swoje prawa, a także krytyka muzycznego, dla którego melodia jest lekiem na zło – może nie całe, ale na pewno pomaga je zwalczyć. Nie można tu pominąć również faktu, że Braga zachwyca urodą i elegancją. W wieku 67 lat wygląda po prostu bajecznie i niejedna dwudziestolatka mogłaby jej pozazdrościć sylwetki i urody. Chyba każda kobieta chciałaby się właśnie tak starzeć.

Aquarius nie obfituje może w mocne sceny, nie powala intrygą ani nie zachwyca tempem akcji, ale jeg cały urok opiera się właśnie na postaci, jaką wykreowała brazylijska aktorka. Zresztą wymienione przeze mnie powyżej “braki” sprawiają, że film ma swój specyficzny klimat – nie ma przyciągnąć nas wbijającą w fotel fabułą czy zagadkami, lecz swoim przekazem i osobą Clary. Jeśli ktoś zapytałby się mnie, jak wyobrażam sobie kobiecość w wieku 67 lat, to moja odpowiedź brzmiałaby, że chyba właśnie tak – w spośób, jaki wyraziła ją Sonia Braga, kreując postać walczącej z inwestorem mieszkanki apartamentowca. Walka Clary to nie walka o ściany, sufit i podłogę, lecz bitwa o lata wspomnień, o mury, w których słychać echo dziecięcego śmiechu i małżeńskiej kłótni… To wojna nawet o własną tożsamość, bo kim jesteśmy bez domu, bez miejsca, gdzie każdy szczegół wiąże się z innym wspomnieniem? Mają rację ci, któzy mówią, że nie warto przywiązywać uwagi do rzeczy. Jednak kiedy nasza uwaga skupia się na emocjach, jakie ten przedmiot wywołuje – wtedy stawka staje się bardzo wysoka. Aquarius w subtelny, intymny i przemyślany przez reżysera sposób pokazuje, że warto walczyć o siebie zawsze i wszędzie – nieważne ile mamy lat, co już w życiu przeszliśmy, i w czym ta walka będzie się wyrażać. Jeśli dla kogoś walka o stary budynek jest chwilowo najważniejsza na świecie, to właśnie tak powinno się ją traktować.

Ocena 7/10

Fot.: Aurora Fims

Sylwia Sekret

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *