Wielogłosem o…: „Zawód: powieściopisarz”

Zawód powieściopisarz

Kim jest pisarz? Czym jest powieść? Czy bycie autorem to dobra ścieżka kariery? Czy warto słuchać opinii krytyków? Co jest ważniejsze – talent czy ciężka praca? Jak stworzyć interesujących bohaterów? Skąd czerpać inspiracje? Jak wygląda relacja twórcy z wydawcą? No cóż.. Tego nie wiemy, ale nasi redaktorzy, Łukasz i Michał, poznali kogoś, kto zna odpowiedzi na te pytania. Zapraszamy więc do lektury wielogłosu na temat książki Zawód: powieściopisarz.

WRAŻENIA OGÓLNE

Michał Bębenek: Dawno już nie dostaliśmy pełnoprawnej powieści pióra Harukiego Murakamiego. Jego wcześniejszy zbiór opowiadań, Mężczyźni bez kobiet, potraktowałem jako zaledwie przystawkę, natomiast najnowsza pozycja autora, Zawód: powieściopisarz, jest z kolei zbiorem esejów. Murakami pisał je na przestrzeni lat i teraz postanowił wydać jako całość, w postaci książki będącej po części poradnikiem “jak pisać”, po części spojrzeniem na świat literacki i wydawniczy, zawierającym także wątki autobiograficzne. Czy to źle? Absolutnie nie, bowiem teksty japońskiego pisarza czyta się bardzo lekko i z wielką przyjemnością. Nie odnosi się wrażenia, jakie niekiedy pojawia się w przypadku tego typu publikacji, że cokolwiek jest tam wymuszone. Murakami nie zgrywa się na wielkiego pisarza bestsellerów, to zwykły facet, któremu przypadkiem coś wyszło i teraz po prostu nadal robi to, w czym okazał się dobry. Założę się, że jego historia może być o wiele lepszą inspiracją dla początkujących pisarzy, wciąż szukających swojej drogi niż przykłady wielkich tuzów literatury.

Łukasz Krajnik: Haruki Murakami to pisarz o nazwisku, którego nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi literatury. Niegdyś autor znany jedynie wielbicielom azjatyckiej kultury, obecnie jest prawdziwą gwiazdą współczesnego świata beletrystyki. Nic więc dziwnego, że jego najnowsza książka Zawód: powieściopisarz, została wydana w naszym kraju właśnie teraz, w czasach szczytowej popularności pisarza. Zebrane w tej antologii eseje można potraktować jako swoiste ukoronowanie dotychczasowej działalności Japończyka. Na niecałe trzysta stron tekstu, składają się akapity spinające klamrą światopoglądowe dywagacje zawarte na kartach większości powieści artysty.

Motywem przewodnim zbioru jest pytanie – „kim jest powieściopisarz?”. Czytelnik zamiast konkretnej odpowiedzi, otrzymuje szereg polemik z krytykami, uwagi na temat ciemnych oraz jasnych stron procesu twórczego oraz odrobinę autobiograficznych wtrętów, mających przybliżyć nam osobowość głównego bohatera. Zdawać by się mogło, że recenzowane przeze nas dziełko to kolejna pozycja z cyklu „znany literat wymądrza się na temat swojego warsztatu”. Na szczęście bezpretensjonalność Harukiego sprawia, że wspomniane wywody czyta się bez cienia zażenowania.

PLUSY I MINUSY KSIĄŻKI

Michał: Paradoksalnie wadą i zaletą tej książki, jest ta sama kwestia. Zawód: powieściopisarz jest zbiorem esejów. Z jednej strony bardzo dobrze czyta się Murakamiego w literaturze non-fiction, rzadko kiedy bowiem mamy ku temu okazję (do tej pory ukazała się na naszym rynku tylko jedna taka pozycja tego autora – O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu), a życiowe przemyślenia Japończyka to bardzo ciekawa lektura. Z drugiej strony, fajnie jest przeczytać taką publikację jako przerywnik pomiędzy powieściami, a ja ciągle czekam na coś na miarę Kafki nad morzem, czy Kroniki ptaka nakręcacza (aczkolwiek fajnie było poczytać na temat procesu powstawania tych powieści).

Łukasz: Mamy tu do czynienia ze swego rodzaju notą autobiograficzną. Murakami dzieli się z nami istotnymi życiowymi chwilami, które wpłynęły na kształt jego twórczości. Na dodatek robi to na tyle zręcznie, że udaje mu się uniknąć formy bulwarowej spowiedzi. Przyglądamy się najważniejszym scenom z młodości, definiującym osobowość pisarza. Z tych błyskotliwie zrelacjonowanych momentów, dowiadujemy się o mieszkańcu Fushimi więcej niż z jakiegokolwiek wywiadu czy konferencji.

Jest to także wyjątkowo ważna pozycja dla wszystkich tych, którzy w jakiś sposób próbują na co dzień walczyć ze słowem pisanym. Lektura elokwentnych przemyśleń Murakamiego na pewno wzbogaci wiedzę potencjalnych mistrzów pióra i nauczy ich zdroworozsądkowego podejścia do tej niezwykle trudnej sztuki zabawy wyrazami. Autor Zniknięcia Słonia nie sili się jednak na wciskanie czytelnikom recepty na bestseller, a raczej preferuje dawanie przyjacielskich wskazówek, śmiałkom pragnącym pójść w jego ślady.

Zawód: powieściopisarz to nie majstersztyk literatury non-fiction, ale ten tytuł zdecydowanie wyróżnia się na tle dziesiątek podobnych publikacji, zatopionych w morzu wyświechtanych, coachingowo-motywacyjnych formułek.

NAJBARDZIEJ ZAPADAJĄCY W PAMIĘCI FRAGMENT

Michał: Najlepiej zapamiętałem chyba fragment, kiedy autor pisze na temat swojego debiutu – Słuchaj pieśni wiatru. O tym, jak dopiero po trzydziestce (czyli dla mnie też wciąż jest nadzieja!) naszła go myśl, że teraz napisze powieść. Nie rozmyślał o tym wcześniej, zupełnie się do tego nie przygotowywał, po prostu oglądał mecz baseballu na stadionie, a kiedy pałkarz wybił piłkę, w głowie Murakamiego pojawiła się idea powieści. Wiadomo, że autor pisząc o samym sobie, nie jest raczej obiektywny, wobec tego nie wiadomo, ile w tym prawdy. Autor jednak jest na tyle bezpretensjonalny, że można mu uwierzyć. Murakami po prostu pisze, jak było, bez koloryzowania.

Łukasz: Bardzo podoba mi się na przykład chęć odbrązowienia mitu. Autor Kafki nad Morzem wykpiwa mistycyzm przypisywany jego profesji i ukazuje swą pracę jako przeciętną, regularną fuchę. Nie znajdziemy tu peanów na cześć nawiedzającej kreatywne sny Muzy czy jęków rozpaczy nad bólami porodowymi podczas przyjścia na świat arcydzieła. Murakami neguje obecność Palca Bożego i skupia się na bardziej pragmatycznych cnotach, takich jak motywacja, konsekwencja i przede wszystkim ciężka praca. Przepis na sukces nie ma nic wspólnego z nadludzkim geniuszem jednostki. To raczej efekt upartego klepania w klawisze od świtu do południa, bez zważania na kłody rzucane pod nogi, zarówno przez siły z zewnątrz, jak i własne ego.

STYL, JĘZYK

Michał: Cokolwiek by nie mówić na temat Murakamiego, jedno trzeba mu przyznać – jego styl jest nie do podrobienia. Nawet kiedy pisze eseje o sobie samym, ja miałem cały czas miałem nieodparte wrażenie, że czytam o jednym z bohaterów występujących w jego powieściach. Jeśli zetknęliście się wcześniej z twórczością tego pisarza, na pewno wiecie, co mam na myśli. Takie zwyczajne obserwacje codzienności i z pozoru nudnych czynności wykonywanych każdego dnia. Jego podejście “można i tak…” doskonale sprawdza się jako filozofia życiowa.

Łukasz: Lekki, zwiewny i przyjemny. Pasuje do porannej kawy, popołudniowego autobusu i wieczornej półprzytomnej drzemki.

WYDANIE

Michał: Podoba mi się fakt, że mimo upływu lat wydawnictwo Muza cały czas, konsekwentnie wydaje książki Murakamiego w tym samym stylu. Zmieniają się tylko kolory grzbietów, wzbogacając “tęczę” stworzoną na półce z książek autora.

SŁOWEM PODSUMOWANIA

Michał: Haruki Murakami to autor, którego czyta się dobrze niezależnie od okoliczności i formy, jaką akurat ma do przedstawienia. Czy jest to powieść, zbiór opowiadań czy, jak w tym przypadku, eseje, zawsze można liczyć na ciekawą lekturę, która jednocześnie jest lekka i niewymuszona. Zawód: powieściopisarz to książka nie tylko dla początkujących pisarzy (lub osób aspirujących do bycia nimi). Znajdą tutaj coś dla siebie także miłośnicy dobrej publicystyki. Spojrzenie autora na świat literacki na pewno nie jest typowe dla tego zawodu i zdecydowanie warto je poznać.

Łukasz: Naprawdę przyjemnie czyta się przemyślenia wnikliwego obserwatora rzeczywistości, które nie są skażone cynicznym zgorzknieniem, charakterystycznym dla większości jego kolegów po fachu. Haruki to zwykły gość od godzinnych rozmów przy sake, a geniuszem to on jest przy okazji.

Fot.: Wydawnictwo Muza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *