Olać wszystko i zaakceptować samego siebie – rozmowa z Pawłem Smakulskim i Adamem Wolskim z Golden Life

Golden Life

Jeden z wielkich polskiego rocka lat dziewięćdziesiątych powrócił z nowym materiałem, udowadniając wszystkim niedowiarkom, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Mowa oczywiście o formacji Golden Life, która popisała się niedawno naprawdę udanym krążkiem zatytułowanym 7, o którym opowiedzieli mi w rozmowie muzycy zespołu – Paweł Smakulski i Adam Wolski.

Powróciliście z premierową muzyką po dłuższej przerwie; z nowym albumem zatytułowanym 7. Skąd taki dług czas oczekiwania na następcę Hello, Hello?

Paweł Smakulski: Tak to prawda. Poprzednia płyta ukazała się pięć 5 lat temu. Przerwa to wynik kilku czynników, które się na siebie nałożyły. Po pierwsze szukaliśmy kierunku, w którym ma iść zespół, pisaliśmy piosenki, ale też chyba nie czuliśmy, że musimy zaraz po płycie atakować od razu z nowym materiałem. Dołożyła się też do tego odrobina lenistwa :D. Wiesz, my uważamy, że na każdy ruch musi przyjść moment i musi być on wykonany w jakimś celu. Tworzyć muzykę tylko po to, aby była, uważamy za bezcelowe.

Czy tytułowa siódemka okaże się dla Was szczęśliwa? Skąd pomysł na taki prosty, ale i od razu dający się zapamiętać, tytuł albumu?

Paweł Smakulski: Z tą siódemką to dosyć ciekawy temat. Wybraliśmy ją też nieprzypadkowo. Akurat się tak złożyło, że jak policzyć typowo studyjne krążki Goldenów, to ten będzie właśnie siódmy, wydaliśmy płytę w 2017 roku, 7-ka wygląda też fajnie na okładce :). Poza tym siódemka to szczęśliwa liczba, a my na to szczęście mocno liczymy :).

Nowa muzyka Golden Life mieni się wieloma kolorami i odcieniami. Jakbyście krótko scharakteryzowali współczesne wcielenie zespołu?

Paweł Smakulski: Myślę, że jest to rock z elementami popu, a tekściarsko romantic and punk :). Ten materiał jest może nieco mocniejszy od poprzednika (płyta Hello, Hello), ale ma też swoje delikatniejsze i bardzo popowe momenty.

Współczesna polityka, szczególna ta nasza, krajowa, okazała się inspiracją do stworzenia protest songu Szalony świat?

Paweł Smakulski: Testy jak zawsze zostawiamy do interpretacji. Autorem tego tekstu jest Adam Wolski, więc on najlepiej odpowiedziałby na to pytanie. Tekst generalnie traktuje o chorym świecie, o powstałym wrzodzie, chorym pędzie i bezsensie konsumpcjonizmu, a jak wiemy, za wszystkim stoi polityka… Ja przynajmniej tak to rozumiem.

Adam Wolski: Nie szalony, a Chory Świat – tak brzmi tytuł; gdyby był szalony, to w sumie luuuz, bo wiele rzeczy, które nas otaczają, są szalone i w tym szaleństwie jest moc sprawcza, ale on jest chory i to bardzo. Wszędzie widać ruchy, działania, które są mocno chore, a czasem niezrozumiałe. No i ten fakt czy musi tak już być, że na nic wpływu nie mam… no a życie nam do przodu zapierdala….

Za to w Zrozumiesz-uwierzysz zdajecie się krytykować wszechobecny wyścig szczurów…

Adam Wolski: Tak to prawda, że tym kawałku negujemy postawę zapierdalaczy na kilku etatach i wszechobecny wyścig w życiu. Utwór jest radosny i mega optymistyczny i pokazuje że mamy gdzieś, by być na pierwszym miejscu. Dlatego w refrenie śpiewam A kiedy przyjdzie czas a kiedy zrozumiesz wszystko i uwierzysz.

Płyta jest bardzo gitarowa. Wyróżnia się więc Niebieski poniedziałek z dyskotekowym wręcz beatem. Co wpłynęło na takie właśnie brzmienie w tej kompozycji?

Paweł Smakulski: Tak, to prawda, jest tu bardzo dużo gitarowych brzmień i ogólnie rockowego soundu. Faktycznie wyjątkiem jest Niebieski poniedziałek. Utwór jest inspirowany utworem Blue Monday zespołu New Order. Chcieliśmy połączyć Goldenowe brzmienie z klimatem elektronicznego popu serwowanego przez New Order. Dołożyliśmy kilka nowoczesnych smaczków i wyszła wersja, którą słyszysz na płycie :D.

Skąd pomysł na pochwałę własnej osobowości w piosence Kochaj siebie?

Paweł Smakulski: Wydaje mi się, że ten tekst powinien trafić do sporej części społeczeństwa, która karci swoje ja za to, że nie jest takie jak ktoś inny. Czuję, że okładanie siebie samego batami to choroba dużej części społeczeństwa. Kobiety karcą siebie, że nie wyglądają tak dobrze jak panie z okładek gazet, faceci, że nie są jak z okładki “Men’s Health”, dzieciaki za to, że wciąż dostają „wciry” w Clash Royale :D. Wydaję nam się, że inni mają jakąś tajemną wiedzę, jak być lepszymi, wiedzą coś, mają to „coś”, a my nie. Wciąż czujemy się gorsi, a ten przeklęty wewnętrzny głos ciągle daje nowe baty. Tekst jest o tym, aby to wszystko olać i zaakceptować samego siebie, bo tylko w ten sposób, kochając samego siebie, możemy pójść dalej z uśmiechem i pewnością siebie.

Wróćmy na chwilę do Waszej wspaniałej przeszłości. Jaki album z Waszego dorobku najbardziej dzisiaj cenicie? Od którego krążka polecilibyście nowemu słuchaczowi Golden Life poznawać Waszą twórczość?

Adam Wolski: Ja myślę, że każda płyta jest godna polecenia i zasługuje na uwagę. Na każdej każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli ktoś zacząłby nas słuchać od 7, a potem by się cofnął, to zobaczyłby, jak lubimy bawić się stylem. Debiut z 1991 roku był ważny. Po płycie zaczęliśmy naszą przygodę „na poważnie”. Jednak polskie piosenki śpiewają ludzie na koncertach i one są naszą wizytówką. Doceniamy naszych fanów i właśnie mamy winylowe wydanie naszej II płyty Efil Ned Log – ilość ograniczona, proszę się spieszyć :). Takie atrakcje będziemy wydawać co jakiś czas, więc trzeba być czujnym :).

Planujecie trasę z utworami z 7?

Adam Wolski: Zagraliśmy sporo koncertów od lutego 2017 i tych specjalnych w radiach i tych plenerowych dużych. Zapraszamy na nasze koncerty; każdy jest szczególny.

GoldeN Life – Kochaj Siebie

Fot.: cantaramusic.pl

Na Głosie Kultury odpowiedzialny za pisanie o muzyce. Gustuje w każdym gatunku oprócz rapu, jednak im większy gitarowy hałas, tym lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *