Zupełnie jak nasi rodzice… – Lais Bodanzky – „Jestem Rosa” [recenzja]

Jestem Rosa

Praca, opieka nad dziećmi, gotowanie, pranie, sprzątanie, pranie, gotowanie, lekcje dzieci, wieczorne czytanie bajek, praca, zadania domowe, spotkania biznesowe, pranie, gotowanie… Jak w natłoku codziennych wyzwań znaleźć miejsce dla samego siebie? Jak nie zatracić własnych potrzeb w ogromie zadań? Pytania te dotyczą każdego z nas, dlatego obraz Jestem Rosa skrojony został przez Brazylijkę – Lais Bodanzky – na miarę everymana. Główna bohaterka filmu Jestem Rosa, grana przez Marię Ribeiro, skonstruowana została w tak autentyczny sposób, że nie sposób się z nią nie identyfikować. Dzieło jest integralne fabularnie i spójne czasoprzestrzennie, w związku z czym gorąco zachęcam do jego obejrzenia, tym bardziej że objęliśmy ten film patronatem medialnym. Dodam, że  może przynieść Wam ważne korzyści emocjonalne i psychologiczne, bowiem nie pozostawi Was obojętnymi.

Środki masowego przekazu, popowi psycholodzy i niezliczona liczba publikacji od lat zalewają nas informacjami o kryzysie męskości. Termin ten na stałe wkradł się do słownika, niestety również tego potocznego. Na potrzeby tego tekstu przemiany w rolach żeńskich i męskich nazwijmy ewolucją, nie zaś kryzysem, gdyż określenie to momentalnie wywołuje negatywne konotacje myślowe. Zmiany zachodzące we współczesnym świecie, między innymi w układzie ról przypisywanych ludziom, dotyczą jednak nie tylko mężczyzn, ale także kobiet. Kryzysy międzyludzkie, przełomy i wspomniane już zmiany zawsze dotyczą przecież jakichś zależności, w tym wypadku jednej płci od drugiej. Emancypacja kobiet – jakkolwiek słuszna i potrzebna – przyniosła płci żeńskiej również masę wyzwań, z którymi niełatwo poradzić sobie przy nieustannie narastającej liście oczekiwań, którym musimy sprostać. To, czy na pewno musimy, możemy i czy w ogóle chcemy, zależy oczywiście od indywidualnej decyzji każdej z nas, niemniej jednak wielość ról przypisywanych obecnie kobietom dotyczy większości z nas. Świadoma siebie i swoich potrzeb wykształcona kobieta, jaką jest główna bohaterka filmu – Rosa – pełniąca rolę everymana, w tym wypadku everywoman, ma nie lada wyzwanie z pogodzeniem obfitości ról, w których musi się odnajdywać. Jestem Rosa traktuje o odnajdywaniu swojego miejsca, odkrywaniu własnego potencjału oraz uświadamianiu potrzeb, które zostały uśpione i odsunięte na dalszy plan. Film uzmysławia również złożoność i niemożność jednoznacznego zdefiniowania roli kobiety w naszym ponowoczesnym świecie.

Trzydziestoparoletnia Rosa jest w związku małżeńskim z wyzwolonym antropologiem o hipisowskim nastawieniu do życia. Jego wyjazdowa praca i ciągłe badania terenowe powodują, że tak naprawdę z problemami codzienności przy dwójce dzieci kobiecie przychodzi mierzyć się w pojedynkę. Niejasne relacje ze współpracownicami męża sprzyjają podsycaniu imaginacji bohaterki, która we wszystkich jego kontaktach – całkiem słusznie – próbuje dostrzec zdradę. Rozwiedzeni rodzice, wyzwolony – kolejny – mężczyzna w życiu Rosy, którego nastawienie do życia można tak właśnie określić… Czy to wszystko przypadek? Do tego dochodzi sprawa ojca i znienawidzona praca – to kolejne motywy pogłębiające Rosę w wewnętrznym rozdarciu i bałaganie. Na domiar złego chora matka, która po 38 latach wyznaje córce skrywaną tajemnicę, burzy tym samym cały obraz rzeczywistości głównej bohaterki. Wielość tych nawarstwiających się wątków nie pozwala jednak na poczucie rozgardiaszu, gdyż scenariusz cały czas skupia się na doznaniach, osobistej historii i przemianach w życiu Rosy.

Człowiek nie przyjmuje biernie istnienia natury, tym samym także zmian zachodzących w relacjach międzypłciowych czy układzie ról, a przyswaja sobie te zmiany i dostosowuje się do nich. Jak pisała niegdyś Simone de Beauvoir: (…) świadomość, jaką ma kobieta o sobie, nie jest określoną wyłącznie płcią; świadomość ta jest odbiciem sytuacji, która zależy od ekonomicznej struktury społeczeństwa, wyrażającej stopień rozwoju technicznego, jaki osiągnęła ludzkość. Stwierdziliśmy już, że z punktu widzenia biologii kobietę charakteryzują dwie zasadnicze cechy: ma mniejszą niż mężczyzna zdolność przyswajania sobie świata i jest w większym stopniu ujarzmiona przez gatunek. I o tym właśnie traktuje obraz Jestem Rosa; o problemach z przyswojeniem sobie świata i ujarzmieniu przez mnogość ról, z którymi przychodzi nam się zmierzyć. Naprawdę celny to przekaz. Daleko jest mi do oceniania zamążpójścia i wychowywania dzieci jako ujarzmienia przez gatunek, gdyż byłoby to nieznośną generalizacją. Od czasów Beauvoir sytuacja i mentalność zarówno kobiet, jak i mężczyzn, w dużej mierze się zmieniła, jednak odnalezienie siebie w roli żony i matki nadal pozostaje wyzwaniem.

Reżyserka nie próbuje zrekonstruować kodu patriarchalnego , wręcz przeciwnie – uwypukla go za pomocą ukazania władzy na konkretnym przykładzie: zależności między Rosą a jej mężem. Korelacja ta oparta jest na nierównym podziale obowiązków i zgoła poddańczym stosunku kobiety do mężczyzny, z którego próbuje wyswobodzić się bohaterka filmu. Uświadamia sobie ona, z jak wielką ilością ról przychodzi jej codziennie się mierzyć i jak nierówny jest podział obowiązków w jej małżeństwie. Uzmysławia sobie, że tak samo, jak dzieci, ona również potrzebuje wolności oraz wsparcia, ale potrzebna jest jej także obecność bliskiej osoby, niewyrażana jedynie poprzez seks. W konsekwencji odkrywa i dostrzega zepchnięte w głąb swojej podświadomości pragnienia i pozwala sobie na swobodną ekspresję przemilczanych dotąd potrzeb. Perspektywa zmian i spełnienia marzeń doprowadza ją do porzucenia znienawidzonej pracy, dzięki czemu może poświęcić się twórczości pisarskiej, którą niegdyś tak lubiła. Rosa starając się zmienić coś w swoim życiu i małżeństwie, dąży do przekształcenia swego jednostkowego bytu, o którym niejako zapomniała w natłoku spraw codzienności. Z pomocą tych przemian przychodzi jej niejednoznaczne zachowanie męża wobec innych kobiet, które zna z zachowania swego ojca. Początkowo milcząca Rosa, nagle zaczyna mówić o swoich obawach i demonstrować niezgodę na kłamstwa w związku. Kłamstwo i milczenie są przecież przejawami biernej przemocy: (…) nadzieja na wymknięcie się wszechwładzy przemocy, oparta jest na wstępnym przemilczeniu relacji aktywny – pasywny, kobieta – mężczyzna, pan – niewolnik, mężczyzna – chłopiec. Wolność, rozumiana jako autonomia podmiotu wyznaczającego sobie granice nie jest rzutowana na zewnątrz, partner w tej relacji pozostaje zdecydowanie poza, nie uczestniczy aktywnie w „grze stylu”, nie posiada prawa do podmiotowości*. Wyrazem powyższych słów jest scena, w której Rosa zwierza się mężowi z potrzeby twórczej ekspresji i chęci porzucenia pracy. Ten reaguje na to w sposób oceniający, a nie rozumiejący czy akceptujący potrzeby żony, tym samym negując jej możliwość do posiadania prawa podmiotowości i stanowienia o samej sobie. Nie będę udawać, że jestem kobietą od wszystkiego – tymi słowami Rosa żali się swojemu mężowi na to, że od 15 lat układa hasła reklamowe, a nie piszę tego, co w sercu jej gra, czyli sztuk teatralnych. Ten symptomatyczny cytat w pełni oddaje sens całego obrazu i podkreśla jego przesłanie: ewolucja pozycji kobiet i wielość ról, z jakimi przyszło nam się w obecnym świecie mierzyć, ma prawo nas przerastać. Emancypacja kobiet skłoniła wielu do snucia opowieści o wielkich przemianach i romantycznych, wręcz utopijnych wizji. Jestem Rosa obala te wizje, ukazuje nierówności w partycypacji i podziale ról oraz wielość wyzwań, z jakimi wciąż muszą się mierzyć kobiety.

Dzięki ukazanym konfliktom rodzinnym, międzypokoleniowym rozmowom przy stole oraz nieoczekiwanym zwrotom akcji, film brazylijskiej reżyserki przywodzi na myśl Sierpień w hrabstwie Osage. Tutaj również daje o sobie znać odchodzenie, przemijanie i związane z tym przełomy w życiu bliskich. Co prawda obraz Badanzky nie jest skupiony jedynie w jednym miejscu, jednak sytuacyjne rozmowy przy stole oraz sprzeczne motywacje i poglądy bohaterów są już zbieżne. Mieszanina patetyzmu, dramatyzmu i humoru ponownie pozwala na porównywanie tych dwóch tytułów.

Uniwersum zwane życiem ludzkim złożone jest z szeregu zależności i czynników. Do najważniejszych z nich należą geny i wychowanie – o tym też opowiada ten obraz. To opowieść o silnym uwikłaniu zachowania rodziców Rosy w jej osobiste odruchy i sposób postępowania. Reżyserka delikatnie zarysowuje wpływ postawy ojca bohaterki na postrzeganie przez nią mężczyzn, a i podobieństwa między nią a matką nie są znów tak niewidoczne. Co dostajemy w spadku po rodzicach? Czy uczymy się na ich błędach? Jak relacje między rodzicami wpływają na nasze związki z innymi ludźmi? Jak radzimy sobie ze spuścizną rodzinnych tragedii? Obraz zadaje także pytanie o to, kto tak naprawdę jest ojcem? Kim jest ojciec? Jaka jest jego rola? Czy prawdziwym ojcem jest ten, który spłodził potomstwo, czy ten, który je wychował? Na te i inne pytania sugestywnie, lecz nienachalnie stara się odpowiedzieć reżyserka filmu, konstruując uniwersalną przypowieść o życiu rodzinnym, wielopokoleniowości i dziedziczeniu. Moje osobiste uczestnictwo w stymulacji rzeczywistości, jaką zaprezentowała nam – widzom -reżyserka okazało się być szalenie inspirujące, skłaniające do autoanalizy własnej pozycji w świecie i rodzinie. Przyznaję się do emocjonalnego, cielesnego i psychosomatycznego zaangażowania w tę historię.

Ocena: 7,5/10

* Inga Iwasiów, Piotr Urbański, Wolność i przemoc. O niektórych aspektach poemancypacyjnego dyskursu płci [w:] Krytyka feministyczna. Siostra teorii i historii literatury.

Fot.: Aurora Films 

Magdalena Szwabowicz

Socjolożka z wykształcenia, bibliotekarka z przypadku, joginka z wyboru. Pieśniarka zespołu śpiewu tradycyjnego Źdźbło. Pasjonatka world music i ruchomych obrazów, w szczególności francuskiej Nowej Fali i twórczości Pedra Almódovara. Absolwentka studium z zakresu filmoznawstwa organizowanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej i Uniwersytet SWPS w Warszawie. Członkini Scope100 (edycja 2016) - projektu online stworzonego przez firmę dystrybucyjną Gutek Film z myślą o widzach, dla których kino jest życiową pasją. Uczestnicy projektu zadecydują, które filmy pokazywane do tej pory jedynie na zagranicznych festiwalach, trafią do polskiej dystrybucji. Kontakt: mag.nowinska@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *