Gdyby tylko spojrzeć… – Aleksandra Fila-Jankowska – “Rysy na tęczy” [recenzja]

Rysy na tęczy

Szczerze mówiąc, nie do końca ufam gatunkowi science fiction w wykonaniu polskich pisarzy, a już tym bardziej, jeśli za gatunek ten biorą się debiutanci. Kiedy w grę wchodzi autorka, a nie autor, moje wątpliwości dodatkowo rosną. Jednak zarówno okładka, jak i opis debiutanckiej powieści Aleksandry Fili-Jankowskiej zatytułowanej Rysy na tęczy okazały się na tyle pozytywne i zachęcające, że postanowiłam dać szansę tej powieści, a Głos Kultury objął ją patronatem medialnym. I z czystym sumieniem muszę przyznać, że nie żałuję ani decyzji swojej, ani redakcji, bo powieść jest zarówno wciągająca, jak i mądrze napisana, dzięki czemu jej lektura upływa szybko i przyjemnie.

Wszystko zaczyna się od misji ratunkowej, której przewodniczy Koryfer Traugeri. Sprecyzowanym celem misji jest odnalezienie zaginionego podczas poprzedniej, poznawczej wyprawy, Cothleya, który zaginął, ale którego nikłe ślady życia zaczyna odbierać załoga Traugeriego, będąca w drodze na planetę Mahabor III. A planeta ta, to nic innego jak nasza stara, dobra Ziemia. Na niej z kolei, podczas gdy przedstawiciele obcej cywilizacji zbliżają się do naszej, Robert i Kasia – licealna para – przygotowują się do kolejnego etapu ich edukacji. Kończą właśnie szkołę średnią i zastanawiają się nad wyborem uczelni. Ich marzeniem jest dostać się na uczelnię astronomiczną AcAs w Sollandzie, zanim jednak na dobre zdecydują o swoim przyszłym życiu, wybierają się na wycieczkę szkolną, która ma być dla nich chwilowym zapomnieniem o wkraczaniu w dorosłość i czekających ich niełatwych decyzjach i wyborach. Wycieczka okazuje się jednak być początkiem czegoś, co odciśnie na Robercie swoje piętno na długie lata, być może nawet do końca życia. To, co spotyka zakochanych na leśnej polanie, nie znajduje w umyśle chłopaka, a później mężczyzny żadnego sensownego wytłumaczenia. Tymczasem po powrocie z wycieczki Kasia zaczyna miewać dziwne wizje, których werbalizacja zdumiewa nauczycieli, bo choć nie istnieją żadne dowody na ich poparcie, to brzmią dziwnie prawdopodobnie, gdyby tylko udowodnił je jakiś naukowiec, a nie były szeptane przez, wydawać by się mogło, że majaczącą, dziewczynę, która nie ukończyła jeszcze dobrze szkoły średniej.

Jednak zdumiewające naukowe teorie to nie wszystko, czego doświadcza zdumiona dziewczyna. Wkrótce po powrocie z wycieczki zaczyna podupadać na zdrowiu i dla wszystkich dookoła zaczyna być jasne, że dla Kasi raczej nie będzie żadnej uczelni, żadnego dalszego życia. I w końcu, kiedy zaniepokojony Robert wraca z egzaminów wstępnych, uderza w niego tragiczna wiadomość, której echa stanowią tak naprawdę kanwę dla całej dalszej historii, jaką poznajemy w Rysach na tęczy. Chłopak będzie przez lata mierzył się ze wspomnieniem o zmarłej w dziwnych okolicznościach dziewczynie, jako mężczyzna natomiast będzie zdobywał coraz więcej poszlak, które wskazywać będą, że śmierć Kasi nie była dziełem żadnego przypadku. Szesnastoletni przeskok czasowy zastosowany przez autorkę przedstawia nam Roberta jako dorosłego już człowieka, w dodatku wykładowcę i komandora AcAs. Powszechnie poważany, choć stosunkowo młody jak na piastowane stanowisko komandor, otrzymuje również zadanie poprowadzenia klasy przygotowawczej dla młodych ludzi, którzy wykazują się już specjalnymi zdolnościami, ale wciąż są za młodzi na studentów. Podczas swojej pracy Robert zaczyna odkrywać, że szefostwo coś ukrywa nie tylko przed nim, ale także przed społeczeństwem; zatajane są informacje istotne i ważne, które oprócz tego, że mogą stanowić dowód na istnienie innej cywilizacji, to przekonują komandora, że w jakiś sposób łączą się z tajemniczą śmiercią sprzed lat.

Rysy na tęczy to powieść, jakiej przede wszystkim się nie spodziewałam. Zaskoczyła mnie opowiadaną historią, poruszanymi problemami, stylem, w jakim została napisana i kreacją bohaterów. Aleksandra Fila-Jankowska może pochwalić się wykształceniem psychologicznym, matematycznym i pedagogicznym, które to wykształcenie odbija się w pozytywny sposób na jej debiutanckiej powieści. Choć zdarzają się fragmenty nieco naiwne czy przesłodzone, to jednak przeważają w tej historii zdania i opowieści zaskakująco głębokie, filozoficzne, poruszające problematykę moralną i przede wszystkim ważne dla postrzegania ludzi przez… ludzi. Podróż, jaką odbywa Traugeri ze swoją załogą, przeplata się z tym, co aktualnie dzieje się na planecie Mahabor III. Niedługie są opisy tej obcej dla Ziemian cywilizacji i był to w moim przekonaniu świetny zabieg, który nie tylko pokazywał, na jaką misję zdecydowali się podwładni Koryfera, pragnący odnaleźć Cothleya lub jakiekolwiek ślady po nim, ale także kazał czytelnikowi uzbroić się w cierpliwość; sprawił, że wędrowaliśmy ku Ziemi niemal razem z nimi, towarzyszyliśmy im w podróży i tylko w ten sposób mogliśmy zobaczyć i docenić ich poświęcenie, zaangażowanie i cierpliwość, a więc cechy, których tak bardzo brakuje większości Ziemianom. Zdecydowanie dłuższe są natomiast fragmenty poświęcone temu, co dzieje się w życiu Roberta, jego szefostwa i uczniów, z którymi świeżo mianowany wychowawca ma nie lada problem. Stara się bowiem pogodzić dwa swoje oblicza – zarówno “równego gościa”, młodego jeszcze mężczyzny, który doskonale pamięta, jak to jest być nastolatkiem, a jednocześnie dorosłego, odpowiedzialnego, surowego i wzbudzającego respekt nauczyciela. Robert długo będzie się miotał pomiędzy tymi dwoma wizerunkami, nie wiedząc, na który ostatecznie się zdecydować, nie rozumiejąc jednocześnie, że aby pozostać sobą, powinien porzucić tę walkę dwóch tożsamości i pozwolić na to, aby jego charakter i ciało zdecydowały za niego.

Przełożeni, koledzy i uczniowie Roberta również odegrają ogromne znaczenie zarówno w powieści, jak i – co oczywiste – w życiu mężczyzny. To za ich sprawą, a także rozdrapując stare rany i ukazując postrzeganie ludzi przez inną cywilizację, autorka wskazuje nam wiele zarówno wad, jak i zalet naszego świata. Fantastyczny pomysłem było ukazanie rozchwiania emocjonalne człowieka jako przedstawiciela całego gatunku. Skala wibracji, której rozpiętość zdumiewa Traugeriego i całą jego rasę, pokazuje jak wiele możliwości posiada człowiek, i jak jednocześnie sam narzuca na siebie ograniczenia, które nie pozwalają mu z nich skorzystać. Za sprawą oszczędnych, choć konkretnych raportów i myśli przewodniczącego misji ratunkowej ukazana zostaje nasza gatunkowa nieufność i niewiara, którą powodują w równym stopniu strach, co duma. Pozwolę zacytować sobie pewne spostrzeżenia, które autorka poczyniła tak delikatnie i z takim dystansem, że nie sposób nie uwierzyć, że mamy do czynienia z zapiskami obcej cywilizacji:

To planeta skrajności, zawrotnych skoków wszystkich znanych nam parametrów. Niesamowita skala wibracji nawet w obrębie jednego gatunku – od najniższych, u nas prawie niespotykanych, do bardzo wysokich, godnych niekłamanego podziwu (…). Nasze badania wskazują, że opisywany stan wysokich frekwencji towarzyszy często relacjom osobników przeciwnej płci, w szczególności procesom bezpośrednio dotyczącym rozmnażania. Ale, jak na ironię, procesom tym towarzyszy wiele specyficznych lęków. Zresztą, uczucie zagrożenia jest tu nagminne, nękające niemal każdą jednostkę w sposób mniej lub bardziej uświadamiany.

Wielki wpływ na pisanie tej powieści musiał mieć fakt, że Fila-Jankowska zajmuje się właśnie nieuświadamianymi obszarami funkcjonowania człowieka. Zainteresowanie pisarki ludzką psychiką i jej wiedza o niej odbija się na wielu stronach książki i jest to jej niebagatelny plus. Bo gdyby odrzeć Rysy na tęczy z elementów fabularnych, otrzymalibyśmy ciekawą publikację dotyczącą po prostu człowieka, tego jak działa, czego się boi, dlaczego nie wie, że boi się właśnie tego, i dlaczego tak naprawdę wie, ale się do tego nie przyzna. Zainteresowanie człowiekiem jako niezwykle skomplikowaną jednostką, jego studium, tłumaczą, dlaczego w rzeczywistości poświęcono tak niewiele miejsca dla tej obcej cywilizacji, która – jak mogłoby się wydawać – w powieści science fiction powinna stanowić jeśli nie jej trzon, to równorzędną część. Ale Aleksandra Fila-Jankowska podeszła do tematu niezwykle subtelnie; nawet opisy traktujące o Traugerim i przedstawicielach jego gatunku są ledwo zarysowane, co podkreśla tylko, że tak naprawdę głównym tematem powieści jest człowiek i to, jak może być postrzegany przez kogoś, kto człowiekiem nie jest, dla kogo nasze zwyczaje, zachowania i emocje są obce, nowe, niezbadane.

Swoją ostrożnością w opisie obcej cywilizacji – dla której punkt kulminacyjny stanowi koniec powieści, choć tak naprawdę jest zaledwie jej nieśmiały początkiem – pisarka nie tylko pozwoliła skupić się czytelnikowi na człowieku, ale także zostawiła sobie niezwykle szerokie pole dla rozbudowania tej historii. Można nawet powiedzieć, że Rysy na tęczy kończą się tak, że wręcz wymagają kontynuacji w postaci kolejnej powieści, a kto wie, może nawet niejednej. I jeśli tylko taka się pojawi, na pewno po nią sięgnę. Ze względu na plastyczny język, jakim została napisana ta historia, ze względu na jej moralne i filozoficzne dylematy, ze względu na to, że autorka nie unika trudnych tematów, że ma poczucie humoru, które sporo wniosło do powieści, i ze względu na to, że to po prostu dobra historia – ciekawa, mądra, momentami zabawna i wciągająca. To opowieść o planecie tak skrajnej, że zadziwiającej, i o jej mieszkańcach – żyjących na Mahabor III ludziach – zbyt głupich i zbyt mądrych jednocześnie, zbyt lękliwych i zbyt odważnych, zbyt zimnych i zbyt gorących, zbyt ufnych i bojących się zaufać. To opowieść o nas i o tym, jak moglibyśmy wyglądać z boku. Gdyby tylko ktoś chciał i mógł spojrzeć.

Fot.: Papierowy Motyl

Redaktor naczelna i korektorka; absolwentka dyskursu publicznego na Uniwersytecie Śląskim. Czyta prawie wszystko i recenzuje nie mniej, powtarzając sobie w duchu za Josifem Brodskim: "Znając nasze dość niskogatunkowe czasy, przybijam dumny stempel: 'towar drugiej klasy' na swe najlepsze myśli i niech jutro młode przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *