Dojrzeć do miłości – Huntley Fitzpatrick – „Gra miłości” [recenzja]

Gra miłości Huntley Fitzpatrick to kolejna propozycja powieści o miłości. Grubej powieści, bo liczącej aż 464 strony. Książek o tej tematyce napisano już tyle, ze trudno je zliczyć i spamiętać. Czym wyróżnia się ta najnowsza propozycja na rynku czytelniczym, którą Głos Kultury objął patronatem medialnym?

Po pierwsze (i jak dla mnie bez wątpienia najważniejsze) Gra miłości przełamuje schemat, który można spotkać bez problemu w wielu innych książkach. Szablon wygląda wszędzie następująco: dwoje ludzi zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia. Kwitnie wielka miłość, która ma trwać wiecznie, nigdy się nie skończyć, potem następuje równie wielka kłótnia i bolesne, acz konieczne według bohaterów rozstanie; na końcu utworu powrót do siebie, wybaczenie sobie nawzajem wszystkich przewinień i rozpoczęcie wspólnego szczęśliwego życia, dopóki śmierć ich nie rozdzieli. Gra miłości to historia o dojrzewaniu do tytułowego uczucia. O porządkowaniu przeszłości, która w teraźniejszości nieustannie o sobie przypomina, aby dobrze rozpocząć przyszłość. Wiem – brzmi to szalenie skomplikowanie, ale czy nie takie jest właśnie życie? Żaden człowiek i żadna miłość nie są idealne, mimo że ludzie chcieliby żyć jak w Disneyowskich bajkach. Zwłaszcza kobiety marzą o księciu na białym koniu, który wyrwie je z ich nudnego jak flaki z olejem życia. A autorka książki mówi głośno i wyraźnie: nie! Życie takie nie jest. Brakuje w nim uniesień i miłości jak w czarno-białych filmach. Życie łączy ze sobą losy różnych ludzi, którzy nigdy nie spodziewaliby się tego, że mogą funkcjonować obok siebie. I tacy właśnie są bohaterowie tej powieści.

Tim Mason to chłopak, który lubi alkohol i dziewczyny, a najchętniej łączy te dwie kwestie. Alice Garrett jest pewna, że nigdy nie znajdzie z Timem (przyjacielem jej młodszego brata) porozumienia. Ale mądre wybory w ich przypadku są najgorszą możliwą drogą. Zakochują się w sobie i – co może dziwić – jest im ze sobą dobrze mimo tego, że Tim (mówiąc łagodnie) denerwuje Alice, a dziewczyna nie rozumie decyzji młodszego od niej chłopaka. Oboje nigdy nie przypuszczaliby, że się w sobie zakochują, ale jak widać los zaskakuje i to nie raz. Miłość dosięga ich w zwyczajnej codzienności. Brak tutaj romantyzmu, kolacji przy świecach. Zamiast tego jest małe dziecko – skutek upojnej nocy, którą Tim mało co pamięta. Są rodzice chłopaka, a w zasadzie jego ojciec, który daje mu określony czas na „ogarnięcie” swojego życia. Życie Tima nie rozpieszcza i on sam chyba nie chce w nim czegokolwiek zmieniać. Ale kiedy u jego boku pojawia się Alice, która do tej pory była w zasadzie tylko znajomą z widzenia, zaczyna dostrzegać, że może zmiany nie byłyby jednak takie złe.

To, co ciekawe w tej książce i wykorzystywane przez wielu autorów, to podzielenie rozdziałów na perspektywę Tima i Alice. W każdym rozdziale znajdziemy informację o tym, kto akurat do nas mówi. Mamy okazję poznać dwa różne punkty widzenia – jej i jego, a nie są to punkty jednakowe. Śledzimy różnice między bohaterami. Poznajemy ich uczucia, lęki, radości, obawy, motywację wyborów. Jedna sytuacja opisana z dwóch perspektyw daje pełniejszy obraz dla czytelnika. No a do tego wszystkiego dochodzi okładka. Utrzymana w spokojnej, pastelowej kolorystyce z widokiem na wodę i niebo, czyli na horyzont. Dwoje ludzi trzymających się za ręce, ale nie patrzących na siebie tylko przed siebie; patrzących wspólnie w przyszłość.

Można by powiedzieć: powieść jak powieść. Lekka i przyjemna. Dla młodzieży i dorosłych. Jedno jest pewne – przeczytać nie zaszkodzi. Dwoje młodych ludzi. Oboje ze swoimi problemami, z którymi próbują się zmierzyć. I oboje w czasie trwania akcji się zmieniają. Dorastają do podejmowania ważnych decyzji. Niezbyt często można przeczytać tak mądrą książkę poruszającą ważne kwestie, jakimi są: miłość, samotność, uzależnienia. Bohaterowie w życiu mają pod górkę, ale mogą liczyć na siebie nawzajem. Ich miłość jest oparta na prawdziwej i szczerej przyjaźni. A to wszystko napisane prostym językiem, z dystansem i poczuciem humoru. Opowieść wzrusza, ale stawia też przed nami ważne pytanie: czy samemu można poradzić sobie z problemami? Ta historia jest przede wszystkim o relacji z drugim człowiekiem i o tym, że nikt nie powinien być sam.

Fot.: Zysk i Spółka

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.