Są reportaże, które przekazują fakty. Są też takie, które zmieniają sposób patrzenia na świat. „Emirat to my. Jak talibowie odbijali Afganistan” Jagody Grondeckiej należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. To książka, która nie tylko rekonstruuje wydarzenia z lata 2021 roku, ale przede wszystkim oddaje głos ludziom żyjącym pośród rozpadającego się państwa. Nie jest to opowieść o geopolityce pisana z bezpiecznego gabinetu. To reportaż tworzony z ulic Kabulu, punktów kontrolnych, prowincjonalnych wiosek i lotniska, gdzie tysiące ludzi próbowały uciec przed nową rzeczywistością.
Największą siłą tej książki jest obecność autorki. Jagoda Grondecka nie opisuje Afganistanu z dystansu. Była tam, kiedy talibowie zdobywali kolejne miasta, obserwowała chaos towarzyszący wycofaniu wojsk amerykańskich, pomagała w ewakuacji Afgańczyków współpracujących z polskim wojskiem i sama doświadczała ograniczeń narzucanych przez nowe władze. Dzięki temu czytelnik ma poczucie uczestniczenia w wydarzeniach, a nie jedynie poznawania ich z późniejszych analiz.
To również reportaż, który skutecznie odbiera komfort prostych ocen. Najłatwiej byłoby sprowadzić historię Afganistanu do schematu: dobrzy kontra źli. Grondecka pokazuje jednak, że rzeczywistość była znacznie bardziej skomplikowana. Talibowie przynoszą represje, odbierają kobietom prawa i budują państwo oparte na skrajnie konserwatywnej interpretacji islamu. Jednocześnie autorka nie pozwala zapomnieć, że republika, którą zastąpili, również była państwem pełnym korupcji, nepotyzmu i przemocy. To właśnie ta wielowymiarowość sprawia, że książka jest tak wartościowa.
Bardzo mocno wybrzmiewa pytanie o odpowiedzialność Zachodu. Przez dwadzieścia lat Afganistan miał stać się demokratycznym państwem. W teorii budowano instytucje, szkolono armię i inwestowano miliardy dolarów. W praktyce wiele z tych struktur rozsypało się niemal natychmiast po wycofaniu wojsk międzynarodowych. Grondecka pokazuje, że talibowie nie pojawili się znikąd. Ich powrót był efektem wielu zaniedbań, błędnych decyzji i niezrozumienia afgańskiej rzeczywistości.
Najbardziej poruszające pozostają jednak historie zwykłych ludzi. To one nadają tej książce emocjonalny ciężar. Spotykamy żołnierzy porzuconych przez własne państwo, rolników utrzymujących rodziny z upraw maku, nauczycielki próbujące prowadzić lekcje mimo kolejnych zakazów oraz kobiety, które z dnia na dzień tracą możliwość pracy, nauki i samodzielnego życia. Grondecka nie zamienia ich w anonimowe ofiary wojny. Każda z tych osób zachowuje własny głos, własne lęki i własną godność.
Szczególne miejsce zajmują rozdziały poświęcone kobietom. To chyba najmocniejsza część całej książki. Autorka rozmawia z uczennicami, nauczycielkami, aktywistkami i uczestniczkami protestów, które mimo ogromnego ryzyka nie godzą się na całkowite wymazanie z przestrzeni publicznej. Wstrząsające jest obserwowanie, jak prawa odbierane są stopniowo – najpierw szkoły, później uniwersytety, następnie praca i możliwość swobodnego poruszania się. Nie dzieje się to jednego dnia, lecz poprzez kolejne decyzje, które powoli zamykają kobietom świat.
Jednocześnie reportaż nie ogranicza się wyłącznie do opisu represji. Grondecka próbuje zrozumieć również tych, którzy popierają talibów. Rozmawia z mieszkańcami prowincji, dla których nowa władza oznacza przede wszystkim koniec wieloletnich walk i bardziej przewidywalny system sądownictwa niż ten funkcjonujący wcześniej. Nie oznacza to usprawiedliwiania reżimu, lecz pokazanie mechanizmów, które pozwoliły mu zdobyć społeczne poparcie. To bardzo cenne, bo autorka konsekwentnie oddziela zrozumienie od akceptacji.
Ogromnym atutem książki jest także sposób tłumaczenia skomplikowanej historii Afganistanu. Choć pojawia się wiele nazwisk, organizacji i wydarzeń, Grondecka potrafi przedstawić je w przystępny sposób, budując szerszy kontekst. Nawet czytelnik, który wcześniej niewiele wiedział o Afganistanie, bez większego problemu odnajdzie się w tej opowieści. Owszem, momentami liczba frakcji, lokalnych przywódców i politycznych zależności może przytłaczać, ale jest to raczej cecha samej afgańskiej rzeczywistości niż wada reportażu.
Styl autorki doskonale odpowiada tematowi. Jest rzeczowy, dynamiczny i pozbawiony publicystycznej egzaltacji. Grondecka nie epatuje cierpieniem, nie moralizuje i nie próbuje narzucać czytelnikowi gotowych ocen. Zamiast tego pozwala mówić faktom i bohaterom. Dzięki temu książka wywołuje jeszcze większe emocje niż wiele bardziej dramatycznie napisanych reportaży.
Jeśli miałbym wskazać drobny minus, byłby nim brak fotografii oraz momentami zbyt szybkie przechodzenie między kolejnymi wątkami politycznymi. Czasami chciałoby się na chwilę zatrzymać przy niektórych bohaterach, zanim opowieść ruszy dalej. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jeden z najlepszych polskich reportaży o współczesnym Afganistanie.
„Emirat to my” to książka odważna, niezwykle potrzebna i boleśnie aktualna. Pokazuje kraj, którego nie sposób zrozumieć poprzez nagłówki wiadomości. To opowieść o wojnie, religii, polityce i wielkiej historii, ale przede wszystkim o ludziach, którzy każdego dnia próbują po prostu przetrwać. Po zamknięciu ostatniej strony zostaje jedno pytanie: ilu z nas pamięta jeszcze o Afganistanie, kiedy kamery światowych mediów dawno już odjechały?
doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o kulturze i religii na podstawie rozprawy pt.: "Polska prasa muzyczna przed transformacją ustrojową na przykładzie "NON STOP". Analiza czasopisma w latach 1972-1990", absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim. Jej zainteresowania obejmują literaturę, sztukę, psychologię ale główna pasja związana jest z tempem 33 obrotów na minutę (mowa oczywiście o muzyce płynącej z płyt winylowych).
Na tej stronie wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? ZGADZAM SIĘ
Manage consent
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.