Muzyka,Relacje,Wydarzenia

AlterFest 2018, czyli niepowtarzalne koncerty w kościele: dzień pierwszy [relacja]

AlterFest to festiwal muzyczny, który od 2012 roku odbywa się w Mysłowicach i promuje szeroko rozumianą muzykę alternatywną. Organizowany przez Stowarzyszenie ART IN, a od roku 2016 wszystkie festiwal odbywa się w kościele ewangelickim. Tegoroczna edycja trwa od 20 do 21 lipca, a podczas niej odbywają się występy zespołów takich jak The Dumplings, BOKKA, L.Stadt, Małe Miasta, Trupa Trupa, Baasch, Carsky, Iowa Super Soccer, Wczasy, ŻAL, Wojtek Szczepanik oraz Bukowicz. Prezentujemy relację z pierwszego dnia tego oryginalnego wydarzenia.

Pierwszy koncert w kościele należał do zespołu Bukowicz, w składzie: Jakub Buczek (gitara, wokal), Aneta Maciaszczyk (syntezator, wokal), Michał Warzecha (gitary). Zespół zaczął od utworów Możesz nawet tańczyć oraz Poniedziałek porywając w piątkowy wieczór publiczność do tańca. Scena zamiast ołtarza, witraże na miejscu scenicznego tła i łuna zachodzącego słońca towarzyszyły tworzeniu niepowtarzalnego klimatu. Sam Jakub przyznał, iż muzyka w tym miejscu ma szansę dobrze zabrzmieć. Tak właśnie się stało – dobra akustyka sprawiała, że każdy dźwięk wybrzmiewał wyjątkowo. Przez budowaną ścianę dźwięków przebijały się dream popowe akcenty. W jednej z ostatnich piosenek do tria artystów dołączył perkusista, co dodało muzyce większej dynamiki. Na zakończenie grupa zagrała swój najnowszy singiel, zatytułowany Dyskomfort w głowie i zapowiedziała, iż jesienią można oczekiwać jej albumu.

Bukowicz - Dyskomfort w głowie (official video)

Na scenie obok kościoła, czyli On Lemon Stage zagościł duet ŻAL, tworzony przez Aleksandra Żurowskiego (elektronika) i Jakuba Buchnera (gitara akustyczna, wokal). Artyści prezentowali brzmienia elektroniczno-taneczne, z nutą psychodelii i wyłaniającym się z lekko brudnych dźwięków wokalem. Teatralny gest podziękowań wokalisty budził sympatię, a nawiązujące do lat 80. utwory przywoływały momentami na myśl New Order czy Massive Attack. Odbiorcy początkowo słuchali w oddaleniu, jednak pod koniec na zaproszenie zespołu podeszli, by pod sceną podrygiwać do rytmu. Artyści wprowadzali ich w trans, a dźwięki przenikały przez ciała. Usłyszeliśmy między innymi New Heaven z wybrzmiewającą frazą New heaven is so hard to find, Wpuść mnie do miasta, Under The Stars i na koniec Goodnight. Publiczność wywołała duet na bis, dziękując brawami.

Kolejna „kościelna” propozycja zaserwowana przez organizatorów to TRUPA TRUPA, którą miałam już wcześniej okazję zobaczyć na zeszłorocznym Off Festivalu i tegorocznym Open’erze. Początkowo wydawało się, iż to właśnie mysłowicki kościół jest miejscem, w którym ich gra wybrzmiewa najlepiej, jednak do końca opinia ta nie zdołała się utrzymać. O ile zagraniczne pochwały są ich twórczości nieodłączne, w Polsce reakcje wydają się mniej entuzjastyczne, szczególnie te pokoncertowe. Krzyki ze sceny w pewnym momencie przyczyniły się do opuszczenia kościoła przez część widzów. Na żywo zdają się być mniej przekonujący niż na płytach, a trzeci koncert Trupy Trupy, w którym miałam okazję uczestniczyć tylko to potwierdził.

Następnie pod rozgwieżdżonym niebem show skradł Baasch wraz z zespołem. Poszerzeniem instrumentarium okazało się pojawienie się skrzypiec oraz obsługa syntezatora i elektroniki przez Aleksandra Żurowskiego, który wcześniej gościł na scenie w formacji ŻAL. Nowe aranżacje łączyły się ze starszymi utworami tworząc idealną festiwalową mieszankę, do której prawie wszyscy tańczyli i klaskali. Przyczyniała się do tego zróżnicowana dynamika utworów rozbrzmiewających pośród drzew. Oświetlenie w postaci błysków składało się głównie z czerwonych i niebieskich odcieni, a sam Baasch, czyli Bartosz Schmidt nawiązywał fantastyczną interakcję z widownią, śpiewając i obsługując instrumenty elektroniczne. Nie obyło się bez bisów.

Scenę w Kościele Ewangelickim przejęli Justyna Święs i Kuba Karaś, tworzący The Dumplings, którym pierwszy raz dane było zagrać w takim miejscu. Oprócz znanych utworów, takich jak choćby Betonowy las czy Nie gotujemy, można było usłyszeć kilka najnowszych utworów, na przykład Raj, jako zapowiedź nadchodzącej płyty. Justyna zdradziła, iż premiery spodziewać można się już jesienią. Hipnotyzujący głos wokalistki w duecie z mistrzostwem multiinstrumentalnym (pady, syntezatory, gitary) Kuby stworzyło fantastycznie brzmiące widowisko, genialnie oświetlane. Tłum pod sceną szalał i śpiewał razem z artystką. Na zakończenie wybrzmiała interpretacja dzieła Agnieszki Osieckiej Ach Nie Mnie Jednej, a na bis Nie słucham z płyty No Bad Days.

Zwieńczeniem dnia pierwszego był występ mysłowickiego zespołu Iowa Super Soccer, który wprowadził słuchaczy w błogi nastrój, prezentując spokojne dźwięki, a subtelny głos wokalistki przywoływał na myśl Katie Melua. Wszystkie wrażenia, towarzyszące pierwszemu dniu AlterFestu sprawiały, że nie można było doczekać się  jego drugiej części.

DZIEŃ DRUGI

Z Mysłowic relacjonuje Małgorzata Kilijanek.

Fot.: Zuzanna Łapka

Podobne wpisy:

Avatar

Pasjonatka kina, muzyki i literatury, a także sportu, w szczególności siatkówki. Filmowo ceni różnego rodzaju dramaty, filmy psychologiczne oraz kino niezależne. Muzycznie - głównie brzmienia alternatywne. W literaturze najczęściej wybiera powieści, często o tematyce egzystencjalnej, psychologicznej, ale nie stroni od dzieł biograficznych i podróżniczych. Swoimi recenzjami i relacjami dzieli się z czytelnikami Głosu Kultury. Kontakt: gosia@gloskultury.pl

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką *