Artykuły tego autora:


Hotel Transylwania 3 0

Co jest grane #146

Jeśli zastanawialiście się, gdzie podziało się tegotygodniowe Co jest grane, to cóż, oto ono i mea culpa! Dlatego bez jakiegoś rozbudowanego wstępu, pozwólcie, że nakreślę, cóż też ciekawego trafiło w ten weekend do polskich kin. Premier nie ma zbyt dużo, bo jedynie pięć. Wśród nich znajdziemy dwie animację – trzecią część przygód potwornych hotelarzy z Transylwanii (Hotel Transylwania 3) oraz dość dziwny tytuł opowiadający o marzeniach byciu kapitanem morskiego statku (Kapitan Morten i Królowa Pająków). Fani Adama (Adasia) Miauczyńskiego mogą śledzić jego słodko-gorzki powrót do czasów szkolnych w najnowszym tytule Marka Koterskiego (7 uczuć). Dla lubiących mocną rozrywkę, amerykańscy filmowcy przygotowali, kojarzący się z produkcją Tarantino, thriller osadzony w końcówce lat 60. (Źle się dzieje w El Royale). Na koniec dość niecodzienny polski dokument o wiele mówiącym tytule, który mówiąc brzydko i krótko, pokazuje jak polityka podzieliła polaków (Dobra zmiana). Zapraszam do lektury.

Fury: Unleashed 0

Krew, tusz i łzy – “Fury: Unleashed” [recenzja wczesnego dostępu]

W przeciągu ostatnich kilku lat rynek małych, niezależnych gier indie rozrósł się tak bardzo, że bycie na bieżąco ze wszystkimi ciekawymi tytułami jest praktycznie niemożliwe. Tym bardziej że codziennie na Steamie lądują nowe produkcje, często w ramach wczesnego dostępu (early access), kiedy są jeszcze we wczesnej fazie produkcji. Tym bardziej ciesze się, że otrzymałem okazję zagrania we Fury: Unleashed, dziecko polskiego Awesome Games Studio. Siadając do tego tytułu, coś mi świtało, coś kojarzyłem – i faktycznie kiedyś natknąłem się na stary gameplay sprzed roku – od tego czasu gra przeszła sporą, wizualną zmianę i wygląda o niebo lepiej, niż ją zapamiętałem. Stąd między innymi zmiana nazwy z The Badass Hero na Fury: Unleashed. Tytuł dostępny jest na platformie Steam w ramach (jeszcze) wczesnego dostępu, a więc nie jest jeszcze finalnym produktem. Premiera wersji 1.0 przewidziana jest na początek 2019.

0

Battlefield V – wrażenia z otwartej bety

Seria Battlefield zawsze była mi bardzo bliska i mam z jej kolejnymi częściami naprawdę masę miłych wspomnień. Niezliczone godziny spędziłem z pierwszym Battlefieldem 1942 i niespotykana wtedy skala walki, ogromne mapy i możliwość sterowania najróżniejszymi pojazdami rekompensowała mi fakt, że grałem jedynie z botami, bo o połączeniu internetowym mogłem wtedy tylko pomarzyć. Choć u znajomego graliśmy czasem w trójkę z jego bratem po LAN-ie. Gdybym bardzo się postarał, pewnie znalazłbym jeszcze pudełkową wersję Battlefield: Vietnampomimo ciągłego braku internetu, grało się świetnie, a latania śmigłowcem bojowym przy dźwiękach Creedece Clearwater Revival – Fortunate Son nie zapomnę nigdy (zresztą cała ścieżka dźwiękowa z tej części to niesamowity sztos). Trochę przegrałem również w Battlefield 2 Bad Company 2(bamiałem nawet mały romans z Battlefield Play4Free). Jednak zdecydowanie najwięcej czasu poświęciłem Battlefieldowi 3, w którego grałem ze znajomymi i  którego uważam za najlepszą odsłonę cyklu. Potem słabszy sprzęt nie pozwolił mi cieszyć się 4. częścią, ominąłem również  pierwszowojennego Battlefielda 1Teraz jednak znów mam możliwość powrotu do serii, a czas, wydawałoby się, nie może być lepszy, bo najnowsze dziecko DICE powraca do swoich korzeni, ponownie rzucając graczy na teatry działań II Wojny Światowej. Zasiadłem więc do tygodniowej, otwartej bety Battlefielda V, ograłem wszystkie dostępne tryby gry, wziąłem na tapet dostępne klasy żołnierzy, a także sprawdziłem system progresu i ozdabiania broni. Rozegrałem w betę dobrych kilkanaście godzin i teraz mogę podzielić się swoimi wrażeniami, jednocześnie wyjaśniając, dlaczego odpowiedź na pytanie, czy jest to część, której chcieli fani, nie jest wcale taka prosta. 

Sierpień 0

Ulubieńcy miesiąca: sierpień 2018

Gdzie one są? Gdzie się podziały? Kto porwał wakacje? Były i puf – zniknęły. Jednak ostatni miesiąc wakacji był dla nas czasem udanym i obfitym tak w wydarzenia kulturowe, jak w świetne produkcje popkulturowe, którymi zachwycaliśmy się cały sierpień. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu dni wśród naszych redaktorów królowało HBO i seriale Ostre przedmioty oraz Castle Rock, ale nie zabrakło miejsca także dla innych seriali (wymieniamy ich łącznie jedenaście!) dominowały też koncerty i festiwale (jak to w wakacje bywa), ale nie zabrakło miejsca także dla gry komputerowej, płyt muzycznych i filmów.

Bez zbędnego słowotoku – zapraszamy Was do naszego comiesięcznego przeglądu ulubionych produkcji minionego miesiąca. A co zdominowało Wasz sierpień? Czy coś z naszej listy podoba się także Wam? 

0

Bard’s Tale IV – powrót kultowego dungeon-crawlera już 18 września

Bard’s Tale to tytuł, którego większość graczy zapewne nie zna, gdyż pierwsza jego odsłona miała premierę w 1985 roku, co dla gier komputerowych jest prawdziwą prehistorią (rok później wyszła część druga, a w 1988 – trzecia). Ja kojarzę wydanego w 2004 roku spin-offa pod tym samym tytułem, który gatunkowo był jednak grą odmienną, fabularnie zresztą parodiującą klasyczne historie fantasy. Teraz jednak, po trzech latach produkcji, premierę będzie mieć pełnoprawny następca tych klasycznych dungeon-crawlerów, The Bard’s Tale IV: Barrows Deep. U nas wersję z polskimi napisami wyda Techland.