The Bastard Executioner

Bękart anarchii – Kurt Sutter – „The Bastard Executioner”, sezon 1

Po finale doskonałego serialu Sons of Anarchy (dla jednych idealnym, dla innych beznadziejnym), jego twórca, Kurt Sutter, nie osiadł na laurach i niedługo potem postanowił zabrać nas w podróż w zupełnie inne rejony i czasy. Tym razem bowiem zaserwował nam historię rozgrywającą się w średniowiecznej Anglii, rozdzieranej wewnętrznym konfliktem z Walijczykami walczącymi o swoją niepodległość. Właśnie w takich realiach rozgrywa się serial The Bastard Executioner, którego główna oś fabuły kręci się wokół tytułowego kata, który tak naprawdę katem nie jest.

Wilkin Brattle (Lee Jones) był rycerzem Króla Edwarda i żołnierzem pod komendą niejakiego barona Ventrisa, rządzącego twardą ręką byłym walijskim hrabstwem. Wilkin, ciężko raniony w walce z buntownikami, doświadcza wizji anioła, który mówi mu, że już czas, aby odłożył miecz i stał się innym człowiekiem; jego rana cudownie się zasklepia, a rycerz postanawia posłuchać głosu boskiego wysłannika. Te wydarzenia przedstawione są jako retrospekcja i zarazem koszmar, co noc dręczący bohatera, który jak się okazuje, już od dłuższego czasu żyje jako skromny farmer w niewielkiej wiosce. Ma piękną, młodą żonę, wraz z którą oczekuje potomka i oboje prowadzą spokojne życie. Przeszłość Wilkina została dawno pogrzebana i nawiedza go tylko w snach. Mężczyźni mieszkający w wiosce czasem urządzają bandyckie wypady, w których bierze udział także Brattle, lecz są to akcje w stylu Robin Hooda – kradną dobra pazernym sługom barona i rozdają je biednym mieszkańcom okolicznych wiosek. W trakcie jednego z takich wypadów, nie zostaje zachowana dostateczna ostrożność, co doprowadza żołnierzy barona do wioski Wilkina, akurat w momencie, kiedy wszyscy mężczyźni są nieobecni. Wioska zostaje spalona, a kobiety, dzieci i starcy brutalnie zamordowani. Kiedy Wilkin i jego przyjaciele wracają do domu, zastają już tylko zgliszcza i trupy, wtedy to przysięgają krwawą zemstę na wszystkich odpowiedzialnych za tę masakrę ludziach.

tbx1

W międzyczasie do hrabstwa Ventrishire przybywa Gawain Maddox – zawodowy kat, wraz ze swoją rodziną. W telegraficznym skrócie, bo nie będę tutaj przecież opowiadał całej fabuły serialu, Maddox ginie w walce, a Wilkin, z pomocą zielarki o słowiańskim akcencie (Katey Sagal), przejmuje jego tożsamość i jako ktoś w rodzaju podwójnego agenta, stara się wewnątrz zamkowych murów odnaleźć wszystkich winnych i dokonać na nich swojej zemsty (okazuje się więc, że słowa anioła, żeby stał się innym człowiekiem, nie były tylko przenośnią). Mamy tu więc połączenie Robina z SherwoodBravehearta z Donniem Brasco, a wszystko to okraszone jest wyjątkowo krwawym stylem Kurta Suttera. Sikająca krew, flaki, odcięte ręce i głowy, to wszystko normalka i stały element praktycznie każdego odcinka. Jest to jeden z największych zarzutów, jakie pojawiają się odnośnie The Bastard Executioner – Sutter zupełnie niepotrzebnie epatuje przesadną wręcz przemocą (szczególnie widoczne jest to w pilocie serialu, gdzie nie oszczędzono nawet nienarodzonego jeszcze dziecka), chociaż poziom makabry nieco się obniża i robi bardziej stonowany wraz z upływem kolejnych odcinków. Rozwój fabuły może wydać się niektórym nieco nudnawy, bowiem akcja miewa spore przestoje. Jednak kiedy już się zaczyna coś dziać, to dzieje się na całego. Wilkin już jako Maddox wikła się coraz bardziej w odgrywanie roli kata, w międzyczasie zakochując się w pięknej baronowej i powoli dążąc do założonego celu, który z czasem robi się coraz mniej oczywisty. Powoli odkrywa też prawdę o samym sobie.

tbx2

The Bastard Executioner zobaczymy wiele znajomych serialowych twarzy. Sutter obowiązkowo w obsadzie umieścił zarówno samego siebie, jak i swoją żonę, Katey Sagal (słowiańska zielarka Annora i jej koszmarnie poparzony towarzysz templariusz). Fani Sons of Anarchy rozpoznają też Galena O’Shae, czyli aktora Timothy’ego V. Murphy’ego, w roli księdza Ruskina. Pojawia się znany z serialu Czysta krew Stephen Moyer, który w TBX stwarza jedną z najlepszych kreacji – przebiegłego i okrutnego, ale zarazem nie do końca pozbawionego sumienia szambelana Corbetta. Na ekranie pojawia się nawet piosenkarz Ed Sheeran (który jest autorem piosenki słyszanej w czołówce). Natomiast w głównej roli możemy zobaczyć aktorskiego świeżaka, Lee Jonesa, dla którego rola Wilkina Brattle’a jest właściwie pierwszym poważnym doświadczeniem aktorskim. To niestety widać, szczególnie na początku, jednak im dalej w las, tym bardziej Jones się rozwija wraz ze swoją postacią. Wydawać by się mogło, że to kolejny piękny chłopak, z idealnie wyrzeźbioną klatą, ale w sumie czy nie takie same zarzuty pojawiały się odnośnie Charliego Hunnama na początkowym etapie Synów Anarchii czy Travisa Fimmela w Wikingach?

tbx3

Niestety jednak dalszego rozwoju Jonesa nie dane nam będzie zobaczyć (a przynajmniej nie w tym serialu), bowiem The Bastard Executioner został skasowany po pierwszym sezonie, w związku z niską oglądalnością. Jest to właściwie precedens, ponieważ nie była to typowa sytuacja, kiedy telewizja nie bacząc na nic, anuluje serial, a twórca prosi o więcej czasu. To właśnie ów twórca, czyli Kurt Sutter, podjął taką właśnie decyzję, wystosowując oficjalne pismo do fanów, w którym przeczytać można było między innymi, że praca nad TBX była niezwykłym doświadczeniem, ale publiczność się z tym nie zgadzała, pora więc zakończyć tę przygodę. Jest jeden plus takiej sytuacji – Sutter doskonale zdający sobie sprawę, że nie będzie dalszego ciągu, postarał się, aby finał był w miarę satysfakcjonujący. Wiadomo, że wszystkie wątki nie zostały dokończone, ale większość z nich, w tym ten główny, doczekała się dość udanej konkluzji. Trudno powiedzieć, jak potoczyłyby się poszczególne wątki, gdyby jednak powstał kolejny sezon, na pewno byłoby więcej czasu, żeby rozwinąć niektóre historie. Jest nawet taka scena w finale, kiedy Annora mówi Wilkinowi, że poznał prawdę o sobie o wiele za wcześnie – co zapewne odnosi się także do widzów (ale nie zdradzę tutaj, co to za prawda). A tak mamy krótki i zwarty serial, który mniej więcej stanowi zamkniętą całość.

tbx4

Mam mieszane odczucia odnośnie The Bastard Executioner. Z jednej strony nie był to może zbyt udany serial (szczególnie jak na Kurta Suttera, którego nazwisko stawia poprzeczkę oczekiwań nieco wyżej), ale z drugiej strony, oglądało mi się to całkiem przyjemnie i ciekawy byłem tego, co stanie się dalej. Dlatego też finał, zamykający pospiesznie najważniejsze wątki, pozostawił po sobie spory niedosyt. Mimo wszystko chciałbym więcej, nawet kosztem mankamentów, które pewnie nieuchronnie pojawiłyby się, gdyby historia bękarciego kata została rozwleczona na kolejne sezony. Teraz pozostaje już tylko czekać na następne projekty Suttera, a najbliższy z nich ma być spin-offem Sons of Anarchy, opowiadającym o konkurencyjnym gangu Majów (aczkolwiek bardziej czekam na zapowiadany wcześniej prequel o tzw. „Pierwszej dziewiątce”), wracamy więc na znane terytorium.

Fot.: FX Productions

The Bastard Executioner

Write a Review

Opublikowane przez

Michał Bębenek

Dziecko lat 80. Wychowany na komiksach Marvela, horrorach i kinie klasy B, które jest tak złe, że aż dobre. Odpowiedzialny za sprawy techniczne związane z Głosem Kultury.

Tagi
Śledź nas
Patronat

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.